Przegląd książkowy #5, czyli 4 bardzo dobre książki i dwie perełki, od których nie można się oderwać


Ostatnio jakoś tak się składa, że czytam więcej, chociaż czasu wcale więcej nie mam - więc nie wiem, jak to możliwe, ale jest faktem :) Bo nadal mam czas na czytanie tylko wieczorami. Ale lubię te swoje wieczory. Weszło mi to w nawyk i nie wyobrażam sobie nie wziąć książki chociażby po to, żeby przeczytać kilka stron, nieważne jak zmęczona bym nie była :)

Tytuł dziś już mówi sam za siebie. Wszystkie książki poniżej są warte zainteresowania, ale po przeczytaniu tego posta chyba nie powinno być wątpliwości, o które dwie perełki mi chodzi, prawda? :)


Ross Poldark, Winston Graham

Oj, strasznie sceptycznie byłam nastawiona na całą tę serię, mimo że dużo ma pozytywnych opinii. Dlatego też długo przyszło mi zebranie się do niej. Szczerze? Niepotrzebnie. Bo wciągnęła mnie nie na żarty :) To była taka miła odskocznia od wszystkiego i fajnie się można przy takich powieściach po prostu zrelaksować. I co ważne, są momenty, od których nie można się wręcz oderwać, są takie spokojniejsze również, wszystko się ze sobą równoważy. Niedługo pewnie sięgną po kolejną część. Czytaliście?


Nieodnaleziona, Remigiusz Mróz

Wiedziałam, że ta książka mi się spodoba i kupiłam ją od razu, jak tylko przeczytałam jej opis - po prostu nie mogłam się oprzeć. I moja intuicja się nie pomyliła. Niemalże od pierwszej do ostatniej strony ta powieść trzyma w napięciu, nie sposób jej odłożyć chociażby na chwilę. Dawno już nie czytałam tak dobrej książki, naprawdę. Tu po prostu jest wszystko to, co lubię - mnóstwo tajemnic i napięcie, napięcie, napięcie - Mróz jest po prostu mistrzem w budowaniu go. Wcześniej czytałam tylko jedną jego książkę i też mi się podobała, ale "Nieodnaleziona" bije wszystkie kryminały na głowę, jakie do tej pory przeczytałam.


Czerwony parasol, Wiktor Mrok

Kolejna dobra książka, na którą warto poświęcić swój czas :) Chociaż może już nie tak dobra, jak książka Mroza, ale czyta się miło i przyjemnie. Podobało mi się w niej również to, że główną bohaterką jest Rosjanka, w ogóle ja mam jakiś sentyment do tego kraju od dawna. Intryguje mnie również postać autora tej książki, trudno znaleźć o nim jakieś konkretne informacje. A "Czerwony parasol"? Na pewno wciąga i można się przy tej książce zapomnieć, a na pewno jest to miła odskocznia od codziennych spraw. Ciekawa i szybko się czyta.


Labirynt duchów, Carlos Ruiz Zafon

Ta książka po prostu robi wrażenie swoją objętością. Nie ukrywajmy, to jest cegła. I jak tylko ją zobaczyłam, pomyślałam sobie: "Kiedy ja to przeczytam, biorąc pod uwagę moje tempo..." Nic bardziej mylnego. Zafon zawsze potrafi sprawić, że zapomnę się i będę czytać i czytać i ta książka jest kolejnym tego przykładem. Bo po prostu nie można się od niej oderwać. Nawet nie wiem, kiedy przeczytałam te 900 stron i żałuję, że nie ma więcej. Po prstu cudowna książka, cudowne zwieńczenie Cmentarza Zapomnianych Książek. Teraz jedyne na co mam ochotę to przypomnieć sobie całą tę serię od samego początku. I w ogóle wszystkich książek Zafona.



Czytaliście którąś z tych książek? Strasznie jestem ciekawa, jakie są Wasze wrażenia po nich, koniecznie mi dajcie znać w komentarzach. Bo u mnie Zafon i Mróz zasłużyli zdecydowanie na ocenę 10/10, a u mnie naprawdę rzadko się to zdarza :)






Chcesz być na bieżąco? Obserwuj na Facebooku lub Bloglovin
albo zapisz się na Marchewkowy Newsletter. Otrzymasz ode mnie  
na dzień dobry za darmo zestaw planerów (tygodniowy i miesięczny)
do wydrukowania, a raz w miesiącu wyślę Ci list z marchewkowymi aktualnościami:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli