Najlepsze świąteczne pierniki na świecie

przepis

Może to wyda się niektórym osobom dziwne, ale u mnie nigdy nie było tradycji pieczenia pierników na Święta Bożego Narodzenia. Fakt, czasem mama upiekła jakąś babkę piernikową i nie ukrywam, że to było zawsze (obok sernika) moje ulubione ciasto. Pierniczki natomiast zaczęłam piec sama. Nie robiłam ich jednak przed każdymi świętami, bo u mnie nie było po prostu takiej tradycji. W tym roku jednak byłam pewna, że takowe powstaną i... powstały :) Zdziwicie się, czemu tak wcześnie? Bo te pierniki muszą jeszcze odstać swoje przed świętami - inaczej nie byłoby tak magicznie.

Raczej nie publikuję na blogu żadnych przepisów, ale ten na świąteczne pierniki musiał się pojawić - bo uważam, że to są najlepsze pierniki na świecie :) Postanowiłam też opublikować go w miarę wcześnie, żeby ktoś, kto ma ochotę je upiec, mógł korzystać z przepisu do woli :) Pierniki zawsze się udają, nie ma opcji, żeby nie wyszły.

Co potrzebujemy? Oprócz tak oczywistych rzeczy jak wałek do rozwałkowywania ciasta i jakaś misa do wyrobienia (chociaż i bez tego co kreatywniejsze dusze sobie poradzą :D) potrzebne będzie jeszcze:

  • pół kilograma mąki (3 szklanki)
  • 20 dag miodu (ok. pół szklanki)
  • 20 dag cukru pudru (ja zazwyczaj sypię 1 szklankę, można troszkę więcej - 1,25 szkl.)
  • 12 dag margaryny (czyli połowa takiej 250g)
  • 1 jajko
  • 1 łyżeczka sody
  • szczypta soli
  • 1 opakowanie przyprawy do pierników

Rozpuszczamy margarynę w garnku i dodajemy miód oraz przyprawy - wszystko trzeba zagotować i odstawić do przestygnięcia. W międzyczasie mąkę mieszamy z cukrem i sodą. Dodajemy jajko i przestygniętą miksturę piernikowo-miodową i zagniatamy ciasto. Ciasto ładnie się wyrabia, naprawdę nie ma z tym problemu :) Kawałki ciasta rozwałkowujemy na  grubość ok. 5mm i wykrawamy pierniczki. Ja w tym roku zaopatrzyłam się w końcu w foremki, wcześniej radziłam sobie szklanką :) lub nożem :)
Pieczemy na złoty kolor ok. 15 minut w piekarniku rozgrzanym do ok. 160-170 st. Ja ustawiłam na 150 z termoobiegiem. Ważne, aby ich nie przypiec za mocno, więc trzeba to monitorować.

Z tego przepisu wychodzi ok. 70-80 ciastek, ale to też zależy od wielkości foremek, mi wyszło ponad 100 szt. Pierniki oczywiście można polukrować, polać roztopioną czekoladą, ozdobić jak tylko przyjdzie Wam do głowy - tu już zależy wszystko od inwencji twórczej :)

I teraz uwaga: pierniki po wyjęciu z piekarnika i ostudzeniu są... twarde. Praktycznie jak kamień. I takie też powinny być. Dlatego robi się je dużo wcześniej przed świętami - zalecam ok. 2 tygodnie, można zrobić i tydzień wcześniej, ale wtedy po prostu będą bardziej twarde. Można je przechowywać dość długo w zamkniętym pojemniku. Ciastka z czasem zmiękną - złapią wilgoć z powietrza. Polukrowane miękną szybciej, jeszcze szybciej, gdy wrzucimy do pojemnika, w którym je przechowujemy, np. kawałek skórki z jabłka - sposób dla tych, którzy postanowią je zrobić np. tydzień przed świętami :)

przepis

Takie pierniki to też jest świetny prezent pod choinkę dla bliskich - ja już wiem, że obdaruję nimi kilka osób :) I chyba zrobię z tego jednak coroczną tradycję, bo uwielbiam to robić, czuć wtedy naprawdę świąteczną atmosferę - polecam jeszcze gdzieś w tle jakieś świąteczne piosenki :)

Kusi mnie jeszcze zrobienie drugiej porcji takich ciastek, tym razem z imbirem zamiast przyprawy piernikowej. Uwielbiam imbirowe ciastka, a z tego przepisu jeszcze nigdy nie robiłam.

A Wy pieczecie pierniki? Macie jakieś sprawdzone przepisy? A może jakieś inne słodkości robicie na święta?





Chcesz być na bieżąco? Obserwuj na Facebooku lub Bloglovin
albo zapisz się na Marchewkowy Newsletter, a raz w miesiącu otrzymasz ode mnie list z marchewkowymi aktualnościami:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli