Projekt Planner - czy warto kupić? [recenzja]

projekt planner

Ponieważ kończy się właśnie rok 2017, dużo z was pewnie będzie szukać, albo już szuka, kalendarza dla siebie. Na rynku jest tego cała masa, czasem naprawdę trudno się zdecydować. Nie ukrywam, że taki planner czy kalendarz to zawsze jest też dobry prezent pod choinkę, oczywiście dla kogoś, dla kogo wiemy, że będzie przydatny.

Ja osobiście pałam wielką miłością do wszelakich plannerów, kalendarzy czy notesów. Nie mogę obok pięknego kalendarza przejść obojętnie, dlatego długo się czaiłam na kupno właśnie Projekt Plannera. Dlaczego? Głównie ze względu na cenę. Nie jest on tani, i w zasadzie to jest jedyna jego wada. Po czasie uważam również, że wada wadą, ale ta cena nie jest zbyt wygórowana, jeśli weźmie się pod uwagę jego jakość. Naprawdę. 

Swój planner mam już dwa lata, więc mogę już coś konkretnego o nim napisać. A napiszę przede wszystkim tyle, że poza ceną wad on praktycznie nie ma. Oczywiście dla mnie, bo nie każdy lubi planner w formie segregatora, niektórym będą przeszkadzać ringi, które denerwują czasem przy pisaniu... Dla mnie jednak taka forma sprawdza się najlepiej, a przetestowałam ich już sporo.

projekt planner

Mój Projekt Planner to rozmiar a6, czyli ten mniejszy. W takim zdecydowanie lepiej mi się planuje, nie jest ani za duży, ani za mały. Ma uniwersalny rozstaw ringów, pasuje do niego każdy wkład kalendarzowy czy notesowy. A też przetestowałam ich kilka: Allegro, AliExpress, księgarnie i sklepy papiernicze. Ostatnim moim zakupem był kropkowany wkład, znowu od Projekt Plannera i muszę stwierdzić, że to najlepsze, co mogłam do niego kupić, a cena również jest bardzo atrakcyjna i chyba do tej pory najniższa, jaką udało mi się znaleźć (nawet wkłady z Ali są droższe, w ogóle dochodzę do wniosku, ze nie opłaca się ich tam kupować, bo bardzo rzadko można znaleźć coś tańszego). 

Oryginalnie, te dwa lata temu, kupując mój planner, dostałam go z dwoma wkładami kalendarzowymi. Teraz, z tego co się orientuję, jest dostępny zarówno z gotowym wkładem (który wygląda na całkiem fajny), jak i czystym, np. do bullet journala - do wyboru. Poza tym można wybierać z dwóch wielkości, albo a6, albo a5, czyli większy. Co komu pasuje.

Jak się sprawuje po dwóch latach użytkowania? Zabierałam go naprawdę często ze sobą, wrzucałam do torebki, zawsze zabierałam do pracy... Teraz jestem w domu, więc leży sobie zazwyczaj na biurku, ale wcześniej naprawdę sporo przeszedł. Jak wygląda po tym czasie, możecie zobaczyć na zdjęciu. Nie zniszczył się praktycznie w ogóle, jedyne, co zauważyłam, to trochę (dosłownie minimalnie) przybrudzone brzegi, no ale halo, ma dwa lata :D Reszta jak nowa. Nic się nie naderwało, nic nie odkleiło. Po prostu dobry produkt od dobrej, polskiej (!) firmy. 

projekt planner

Oczywiście można sobie zamówić bardzo podobny na AliExpress, wyjdzie pewnie z dwa razy taniej. I tamte plannery też są bardzo fajne. Ale nie dam Wam gwarancji, że wytrzyma w podobnym stanie, tak jak ten. Ja, gdybym wtedy wiedziała, że takie coś jak AliExpress istnieje, zamówiłabym tam.  Nie wiedziałam i kupiłam sobie Projekt Planner. Nie żałuję. Kusiło mnie nawet, aby kupić sobie nowy, w innym kolorze, ale doszłam do wniosku, że z powodzeniem mój niebieski wytrzyma jeszcze spokojnie kolejny rok, a może i jeszcze dłużej. Lubię go, przyzwyczaiłam się do niego. Więc nie będę zmieniać bez powodu.

Ten wpis powstał dlatego, że często pytacie mnie, czy warto. I tylko dlatego. A więc odpowiadam: warto. O ile lubicie segregatory i wiecie, że to Wam będzie odpowiadało. Ja sprawdziłam na własnej skórze, że taka forma planowania odpowiada mi najbardziej. A jeśli nie lubicie ringów i przeszkadzają Wam w pisaniu - kupcie notes albo kalendarz książkowy. Bo Projekt Planner kosztuje sporo i warto być pewnym, jak nie w stu, to chociaż w 90%, że nie rzucimy go po miesiącu w kąt, bo nam nie odpowiada. To jest też dobry prezent pod choinkę, ale dla osoby, której wiemy, że się spodoba. Ja bym się bardzo ucieszyła z takiego prezentu.

No to teraz czas na Was :) W jakiej formie najbardziej lubicie planować? Podzielcie się ze mną w komentarzach, może jakieś ciekawe pomysły podsuniecie?... Macie już na oku kalendarz na przyszły rok, czy dopiero szukacie? A może skusicie się na bullet journal?





Chcesz być na bieżąco? Obserwuj na Facebooku lub Bloglovin
albo zapisz się na Marchewkowy Newsletter, a raz w miesiącu otrzymasz ode mnie list z marchewkowymi aktualnościami:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli