Niby-podsumowanie 2017 roku

2017

Zbieram się do tego wpisu już dobre kilka dni, a na pewno od wtorku, bo miałam go opublikować w środę. Zbieram się, zbieram i... jakoś nie potrafię. Ostatnio, szczególnie po świętach złapało mnie błogie lenistwo, chociaż i przed świętami trochę plany mi się posypały ze względu na chorobę mężczyzna, który siedział w domu :) I ten marazm trwa do dzisiaj.

To miało być podsumowanie roku, a właściwie miałam początkowo w planach najpierw opublikować tuż po świętach grudniowe Tu&teraz, a w sobotę, czyli jutro, podsumowanie to właściwe. Ale wiecie co? Olałam to i dobrze mi z tym :) Czasem lubię się trzymać wyznaczonych ram, ale koniec roku, a szczególnie ten czas między świętami a nowym rokiem jest dla mnie takim czasem, że możemy rzucić wszystko, położyć się na kanapie, i leżeć. Nie sądzicie? I przygotować się psychicznie na nowy rok. Jednym słowem - trochę odpuścić. I ja sobie odpuściłam po prostu.

Jednocześnie w mojej głowie przewija się milion myśli podsumowujących ten rok. Nigdy nie udaje mi się tego uniknąć, ale też jakoś specjalnie nie jest mi z tym źle, bo lubię podsumowania. Nawet, jeśli niekoniecznie są takie, jak bym chciała i nie wszystko się udało. W tym roku też nie wszystko, co miałam w planach, udało się zrealizować, ale... jestem naprawdę zadowolona z tego 2017 roku. Ci, którzy czytają mnie regularnie, wiedzą, co było w nim przełomem i muszę przyznać, to było coś, co przesłoniło wszystko inne, potem jest długo, długo nic, a w końcu te niby ważne dla mnie sprawy, które miałam w planach rok temu. Te plany też przechodzą na następny, przynajmniej część z nich.

Od nowego roku jednak mam spore oczekiwania, które też wymagają ode mnie sporo pracy. Jednak zamierzam się nią zając dopiero od 2 stycznia :) Do Nowego Roku robię sobie jeszcze taką prawdziwą labę, potem ruszam pełną parą. Bo nic samo się nie zrobi.

Jaki więc był ten 2017 rok? To był bardzo dobry rok. Rok, który przyniósł mi tą najdroższą, ukochaną istotkę. To jest najważniejsze. To był też rok, w którym skonkretyzowałam swoje plany zawodowe, teraz tylko wystarczy popracować nad ich realizacją. Oraz rok, w którym bardziej zaczęłam żyć tu i teraz, dbać o siebie i swój wewnętrzny spokój. I tyle wystarczy. Jestem zadowolona.

A jaki był Wasz 2017 rok?


***
Ponieważ jest to ostatni wpis na tym blogu w tym starym roku, życzę Wam wszystkim, moim Czytelnikom, dobrych podsumowań i tego, aby kolejny rok był jeszcze lepszy. Żeby spełniły się Wasze plany i marzenia, ale przede wszystkim, żebyście żyli tak, jak chcecie. Życzę Wam szampańskiej zabawy sylwestrowej i kolejnego dobrego roku, po prostu.
***






Chcesz być na bieżąco? Obserwuj na Facebooku lub Bloglovin
albo zapisz się na Marchewkowy Newsletter, a raz w miesiącu otrzymasz ode mnie list z marchewkowymi aktualnościami:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli