Tu & teraz - listopad'17

podsumowanie listopada

Został nam jeszcze tylko miesiąc do końca roku. A pamiętam jak się zaczynał... Dzisiaj przyszła pora na Tu&teraz, bo doszłam do wniosku, że to jest najlepszy czas na podsumowanie miesiąca, a ja wrócę z kolejnym postem niemalże na pewno już w grudniu. Uwielbiam grudzień i nie mogę się go doczekać. Uwielbiam święta, a w tym roku po raz pierwszy spędzamy Święta we trójkę, więc tym bardziej będą wyjątkowe.

Planuję

zawodowo następny rok. Ponieważ wraz z końcem kwietnia skończy się mój urlop macierzyński, muszę przedsięwziąć jakieś dalsze kroki. Trochę sytuacja mnie zmusza do tego, żeby choć na kilka miesięcy wziąć urlop wychowawczy, ale powiem Wam coś w sekrecie: wcale mnie to nie martwi, a wręcz cieszy :) Bo będę mogła dłużej posiedzieć z Izą w domu, a jej nie będę musiała od razu wysyłać do żłobka... W ogóle to przyznam się jeszcze do czegoś: w ogóle nie chcę jej tam wysyłać, bo moje zawodowe plany pozwolą na to, aby była ze mną jak najdłużej w domu. Jak to wszystko w praktyce wyjdzie, zobaczymy. Jednego jestem pewna: nie chcę wracać na etat, a pracować w domu.

Jestem wdzięczna

za czas w ciągu dnia, kiedy dziecko moje śpi, a ja mogę odpocząć i podziałać coś odnośnie tego, o czym pisałam w poprzednim punkcie. Chociaż tych chwil nie jest dużo, bo moja córka nie jest tym dzieckiem, które dużo śpi. Nawet w nocy :P

Czekam

cały czas na to, aż w końcu prześpię całą noc :)

Czytam

Listopad to jest właściwie u mnie miesiąc jednej książki. Cherezińska kolejnym razem chyba pobiła rekord długości swoich książek, czytałam jej "Płomienną koronę", codziennie wieczorem przynajmniej godzinkę zawsze znajdę na czytanie, a czuję, jakbym czytała tę książkę z dwa miesiące... Ale Cherezińską uwielbiam, więc nie narzekam :)

Chciałabym

żeby jak najszybciej przyszedł grudzień, bo uwielbiam ten miesiąc, a listopad zawsze dla mnie nie miał w ogóle barwy, był szary i ponury.

Czuję się

czasem zmęczona, czasem pełna energii, ale tak to jest, jak się zostaje mamą :)

Uczę się

swojego aparatu fotograficznego, o czym pisałam w poprzednim wpisie. Poza tym - wykorzystywać każdą wolną chwilę jak tylko się da.

Oglądam

YouTuba. Zawsze znajdę tam coś dla siebie, a że nie mamy telewizora, to YouTube w tym zakresie u nas rządzi, zazwyczaj wieczorami :)


A jak Wam minął listopad? Coś ciekawego się wydarzyło, coś przeczytaliście, zrobiliście? Również w utęsknieniem czekacie na grudzień, tak jak ja? :)




Chcesz być na bieżąco? Obserwuj na Facebooku lub Bloglovin
albo zapisz się na Marchewkowy Newsletter, a raz w miesiącu otrzymasz ode mnie list z marchewkowymi aktualnościami:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli