Przegląd książkowy #2: co mi towarzyszyło podczas ostatnich jesiennych wieczorów

przegląd książkowy

Jesienne wieczory są teraz moją ulubioną porą dnia, kiedy po całym dniu, czasem zmęczona do nieprzytomności, czasem mniej, mogę w końcu wziąć czytnik lub książkę w rękę i poczytać. Czytam, czasem więcej, czasem mniej, ale staram się, żeby to było moim codziennym, wieczornym nawykiem - przeczytanie chociaż tych kliku stron. Po intensywnie spędzonym dniu z córką miło jest odpocząć przy dobrej powieści.

Co czytałam ostatnio? Zamiast pojedynczych recenzji postanowiłam dla Was zebrać tym razem kilka, w jednym poście. Będę takie przeglądy robić częściej, bo chyba łatwiej mi się pisze o książkach w ten sposób, a i Wam łatwiej z pewnością będzie się czytać takie małe podsumowania, i łatwiej przekonać się do przeczytania czegoś, nie tracąc czasu na czytanie całych długich recenzji... Prawda?


Zanim się pojawiłeś, Jojo Moyes

Od początku strasznie byłam nieprzekonana do tej książki. Zniechęciła mnie do niej osoba, której w ogóle się nie podobała. Jednak przez ten długi czas, odkąd książka była na rynku, tych pozytywnych opinii o niej było coraz więcej. Więc się przemogłam i przeczytałam, i... dosłownie popłakałam się pod sam koniec. Cały czas miałam głupią nadzieję, że jednak skończy się to dobrze, ale z drugiej strony wiedziałam, że tak nie może być. I to jest jasne już od samego początku, od pierwszych stron. Dzięki Jojo Moyes naprawdę przepadłam na dobrych kilka wieczorów i nie żałuję, że sięgnęłam po "Zanim się pojawiłeś". A na moim czytniku jest już druga część. W dalszym ciągu jednak nie mam ochoty na film, bo boję się, że zrujnuje te moje własne wyobrażenia o bohaterach. I jak na razie nie będę go oglądać.

Królowie przeklęci I i II, Maurice Druon

Po "Królów..." sięgnęłam ze względu na opinie właśnie. Na rekomendację samego Martina. I było warto. Ja po prostu uwielbiam takie książki, one mogą się ciągnąć tomami w nieskończoność, a ja będę czytać i czytać. Uwielbiam to uczucie, gdy mogę zżyć się z bohaterami do tego stopnia, że potem trudno mi jest wrócić do rzeczywistości, a tutaj to jest bardzo proste. Pierwszy tom "Królów" przeczytałam jeszcze w wakacje, drugi dopiero teraz. I uważam, że drugi jest jeszcze lepszy od pierwszego. Po prostu pochłania się te tomiska. W kolejce już czeka trzeci, ostatni.

Trzecia, Magda Stachula

Po tym, jak zaczytałam się w "Idealnej" Magdy Stachuli, po prostu nie mogłam nie sięgnąć po jej drugą książkę. Tamtą niemalże pochłonęłam, tę czytało mi się o wiele spokojniej, ale Magda trzyma doskonały poziom. Są momenty trzymające w napięciu, są i takie, które pozwalają nam odpocząć od tej gonitwy. W autorce widzę naprawdę wspaniały potencjał i będę z pewnością sięgać po kolejne jej powieści.

Zakręty losu. Nowe pokolenie, Agnieszka Lingas-Łoniewska

Oj, bardzo dawno czytałam "Zakręty losu". Naprawdę dawno, świadczy o tym choćby data publikacji tych recenzji: tom pierwszy, tom drugi, tom trzeci, ale pamiętam, że byłam bardzo zauroczona tą historią. Bardzo. A czwartym tomem jestem chyba jeszcze bardziej, biorąc pod uwagę to, że teraz wybieram zupełnie inne powieści, niż te kilka lat temu. Świetne zwieńczenie serii, naprawdę. Ale czy faktycznie już zwieńczenie?... Może Agnieszka nas czymś jeszcze zaskoczy?... Kto wie. Świetnie się czyta tę książkę, momentami nie można się od niej oderwać. Polecam zresztą całą tę serię.

Dziewczyna z Brooklynu, Guillaume Musso

O Musso już miliony razy pisałam, że jest to jeden z moich ulubionych autorów i zdania na ten temat nie zmieniłam. Będę czytać jego książki zawsze, o ile dalej będzie je pisał, a mam nadzieję, że będzie. Chociaż "Dziewczyna z Brooklynu" jest troszczę inna od jego wcześniejszych powieści, taka bardziej przyziemna, nie ma tu wątków fantastycznych, a bardziej przypomina kryminał, po raz kolejny Musso mnie wciągnął w ten świat, po raz kolejny się na nim nie zawiodłam.


Czytaliście któreś z tych pozycji? Jakie są Wasze opinie o nich? A może coś ciekawego, godnego polecenia mi zaproponujecie? Bo naprawdę szukam ciekawych książek, i bardziej poważnych, i takich odmóżdżaczy, przy których można się relaksować, a jest tego tyle, że trudno się zdecydować... Polecicie coś na te jesienne popołudnia i wieczory?

Przypominam również o konkursie.





Chcesz być na bieżąco? Obserwuj na Facebooku lub Bloglovin
albo zapisz się na Marchewkowy Newsletter, a raz w miesiącu otrzymasz ode mnie list z marchewkowymi aktualnościami:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli