Podsumowanie wyzwania fotograficznego

podsumowanie

Niecałe trzy tygodnie temu, gdy na blogu Jest Rudo Natalia opublikowała wpis z kolejnym wyzwaniem fotograficznym, przeczytałam, pomyślałam chwilę i... wyciągnęłam swój aparat fotograficzny :) Do tej pory przypominałam o nim sobie tylko wtedy, gdy z TeŻetem gdzieś jechaliśmy, bardziej chyba z obowiązku go brałam, bo fajne zdjęcia przecież można robić też telefonem. I to właśnie telefon towarzyszy mi na co dzień przy robieniu fotek. Przyznam się wam szczerze do czegoś: nie lubię aparatów fotograficznych. I z moim jest podobnie - nie lubiłam go, bo nie umiałam i nie umiem robić nim zdjęć. Aż wstyd się przyznać do tego, że nigdy, tak, NIGDY nie przestawiłam w nim nic, a do niedawna nawet nie wiedziałam, że można :) I dziwiłam się, dlaczego mi zdjęcia nie wychodzą...

Wyzwanie Natalii sprawiło, że wyciągnęłam ten aparat, który mam już dobre kilka lat, siadłam do komputera i pierwsze co zrobiłam, to poszukałam w necie jego... instrukcji obsługi. I nagle mnie olśniło. Że niekoniecznie muszę robić zdjęcia na ustawieniach automatycznych, że sama sobie mogę ustawić wartości przesłony, iso i takich tam różnych rzeczy, o którym miesiąc temu nawet nie słyszałam i moje ulubione: zdjęcia makro :) Ja po prostu uwielbiam oglądać zdjęcia w maksymalnym przybliżeniu, ale robienie ich było dla mnie nieosiągalne. Bo myślałam, że mam zły aparat, który się do niczego nie nadaje. A tu taka niespodzianka, bo tym moim zwykłym kompaktem, uwaga: da się!

Zawsze uważałam, że nie potrafię robić fajnych zdjęć. I żeby nie było: nadal tak uważam :) Dlatego właśnie od jakiegoś czasu myślałam, żeby nad tym trochę popracować. Nauczyć się robić zdjęcia lepsze technicznie, ale i popracować nad kreatywnością i znaleźć wokół siebie coś, co chociaż nie zawsze wydaje się fotogeniczne, to przynajmniej spróbować pokazać to w innym świetle. Wyzwanie Natalii spadło mi więc jak z nieba. Pomyślałam: a tam, co mi szkodzi, spróbuję!

Nie sądziłam, że udział w tym wyzwaniu będzie naprawdę dla mnie wielkim wyzwaniem. Wielkim. Po pierwsze nadal jeszcze przez te trzy tygodnie nie nauczyłam się robić zdjęć w ciemnym pomieszczeniu. Że takim wyzwaniem będzie w ogóle zrobienie jakiejkolwiek fotki w świetle dziennym, bo w mieszkaniu cały czas jest po prostu ciemno - taki mamy teraz czas i pogodę. Po drugie ograniczona czasowo przy małym szkrabie nie zawsze to zdjęcie mam czas zrobić, nawet gdy mam nie nie pomysł. A po trzecie nadal ćwiczę swoją kreatywność, ale nie wiedziałam, że to będzie taaaakie trudne. Że czasem zwyczajnie mi brak pomysłu... O wiele lepiej idzie mi, gdy mam obiekt do fotografowania (czytaj: dziecko) i zresztą fotografowanie Izy sprawia mi chyba największą frajdę. A potem zamykanie tych zdjęć w albumie, o czym pisałam tutaj. Z innymi rzeczami jest problem.

Ale skoro podjęłam się tego, bardzo zależało mi na tym, żeby nie zawalić. Bardzo. Więc przedstawiam wam to, co udało mi się stworzyć. Zarówno aparatem, jak i telefonem. I wiem, że moim zdjęciom jeszcze wieeeele brakuje, ale mam zamiar ćwiczyć dalej. Ja swojego aparatu dopiero zaczęłam się uczyć i mam nadzieję, że będzie mi to szło coraz lepiej :) 

Poza domem

Jedno z moich ulubionych zdjęć zrobione przypadkiem, telefonem, wręcz w polowych warunkach, ale może dlatego ulubione...

poza domem


Gdy zajdzie słońce

Zastnawiałam się długo, czy nie wyjść po zmroku z domu i coś cyknąć, ale... w końcu wymyśliłam coś innego...

gdy zajdzie słońce


Aromaty jesieni

I mój ukochany wrzos...

aromaty jesieni


Blisko

Od początku wiedziałam, że dla mnie "blisko" to nie będzie zdjęcie zrobione z bliska :D Tylko coś zupełnie innego...

blisko


Dzień dobry

i dzisiejsze wschodzące słońce...

dzień dobry


W deszczu

Uczę się robić zdjęcia makro, bo zawsze je uwielbiałam, tylko nie miałam pojęcia, że ja też w ogóle mogę i że nie jest to takie trudne, na jakie wygląda...

w deszczu


I to by było na tyle na razie. Jak widać nie podjęłam wszystkich tematów, trochę z braku pomysłu, trochę z braku czasu. Chociaż te zdjęcia to zwykłe zdjęcia i wiele im brakuje do tego, żeby były jako takie, to jednak ta zabawa dała mi sporo frajdy, o dziwo :) I chyba ten aparat będę teraz wyciągać częściej, muszę tylko bardziej zgłębić jego tajniki :)





Chcesz być na bieżąco? Obserwuj na Facebooku lub Bloglovin
albo zapisz się na Marchewkowy Newsletter, a raz w miesiącu otrzymasz ode mnie list z marchewkowymi aktualnościami:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli