Mój Project Life - dziecko w albumie

dziecko w albumie

Album z pierwszego roku życia dziecka miałam w planach już od bardzo dawna. W zasadzie wiedziałam, że on powstanie, już wtedy, gdy dowiedziałam się, że rodzina nam się powiększy. I że powstanie właśnie w formie Project Life. Zakochałam się w tej formie albumowania już jakiś czas temu, najpierw oglądając zdjęcia dziewczyn z zagranicy, potem te, które co chwila wstawia ktoś na grupie na facebooku. I po prostu przepadłam. Ale jakoś nie mogłam długo się zebrać do tego, żeby powstał album wcześniej, z naszej wspólnej z TŻem codzienności... 

Dopiero pojawienie się na świecie małego szkraba, przewracając wszystko do góry nogami, w końcu mnie do tego zmobilizowało. A właściwie wcale nie musiało mobilizować, bo jak rozkładam ten album, to po prostu robię to z czystą przyjemnością i nie ma nic bardziej relaksującego, jak uzupełnianie kolejnych stron. Czasem nie mogę się tego doczekać :)

dziecko w albumie

Praca nad takim albumem troszkę też zweryfikowała moje oczekiwania i plany :) Na początku myślałam sobie: A tam, to mi nie będzie potrzebne, wystarczą nożyczki, czysta kartka, ect... Nie będę jednak ukrywać, że dużo rzeczy kupiłam dlatego, że po prostu ułatwiają pracę nad albumem (czyt. życie :P), a bez nich ten album jeszcze pewnie długo by nie powstał :) Albo przynajmniej nie wyglądałby tak, jak wygląda teraz. A ja nie dość, że jestem wygodna i lubię ładne rzeczy, to jeszcze dodatkowo czasami chcę tu i teraz, bez czekania.

dziecko w albumie

Uwielbiam patrzeć na te zdjęcia. Uwielbiam otwierać ten album tylko po to, żeby pooglądać sobie te fotki i przypomnieć, jaka była moja córa te kilka miesięcy temu, jak się urodziła, jak rosła... Z każdym kolejnym zdjęciem widać, jak to wszystko i szybko się zmienia... Bez tych fotek nie byłoby tego, bo o takich rzeczach bardzo szybko się zapomina... Może i robimy od czasu do czasu zdjęcia, ale zazwyczaj leżą sobie potem zapomniane w jakimś bliżej nieoznaczonym folderze na dysku w komputerze. Kto potem do tego wraca? Albo jak często? No powiedzcie?

dziecko w albumie

Wywoływanie zdjęć i zamykanie ich w takich albumach ma w sobie magię i przede wszystkim nie pozwala zapomnieć. Dla mnie to jest bardzo ważne, jeszcze ważniejsze właśnie teraz, kiedy Iza jest na świecie. Chociaż może Project Life to nie jest hobby tanie, to nie żałuję żadnej złotówki wydanej na te dodatki. Bo to ogromna inwestycja w to, żeby te ważne chwile nie uciekły w zapomnienie :)

dziecko w albumie

Róbcie swoje albumy. Róbcie albumy swoim dzieciom, fotografujcie swoją codzienność, a potem koniecznie te zdjęcia wywołujcie, żeby nie tkwiły zapomniane na dyskowych folderach! Bo te chwile warte są o wiele więcej i na więcej zasługują :)





Chcesz być na bieżąco? Obserwuj na Facebooku lub Bloglovin
albo zapisz się na Marchewkowy Newsletter, a raz w miesiącu otrzymasz ode mnie list z marchewkowymi aktualnościami:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli