Improwizator - Hans Christian Andersen

wydawnictwo mg

Nie ma takiej osoby, która nie słyszałaby o Hansie Christianie Andersenie. Po prostu nie ma. Ja sama zaczytywałam się w dzieciństwie baśniami stworzonymi przez niego. I zapewne nie ma nikogo, komu chociaż nie obiłoby się o uszy jego nazwisko, a jego baśnie zna każde niemalże dziecko i dorosły. I powiem Wam szczerze: nie miałam pojęcia o tym, że ten duński autor napisał jeszcze inną książkę. W ogóle chyba niewielu ma o tym pojęcie. A napisał. Jakże inną od swoich baśni.

Improwizator to opowieść o chłopcu, który w dzieciństwie traci matkę. Zbiegiem okoliczności trafia do rodziny Borghese, szanowanej i znanej familii w Rzymie. To senior rodu finansuje jego dalszą naukę, jednak Antonio ma jeden wrodzony talent - potrafi improwizować i porywać publiczność, tworzyć taką poezję, którą może mu pozazdrościć niejeden poeta. Jednak nieoczekiwane wydarzenia każą mu wyjechać z Rzymu. Poprzez Neapol, powrót do Rzymu, Wenecję, Capri obserwujemy wędrówkę Antonia i to, jak się zmienia jako człowiek, oraz to, jak podchodzi do miłości.

Nie ma naprawdę okrutniejszego zwierzęcia niż człowiek! Gdybym był bogaty i niezawisły, wnet by się ich przekonanie zmieniło! Ale tak, wszyscy byli mądrzejsi, gruntowniejsi i rozsądniejsi ode mnie. Nauczyłem się wdzięcznie uśmiechać tam, gdzie powinienem był płakać; kłaniać się tym, którymi pogardzałem, i słuchać cierpliwie próżnego gadania głupców. To wychowanie, narzucone mi przez okoliczności i ludzi, śliczne dla mnie zrodziło owoce! - obłudę, gorycz i obrzydzenie życia. (str. 252)

Tę książkę czyta się naprawdę przyjemnie. Ogromnie dużo jest tutaj opisów przyrody, opisów włoskich miast XIX wieku, wszystko to jest niezmiernie kolorowe, zapierające czasami dech w piersiach. Ma rację wydawca, pisząc na okładce, że Andersen miał niezwykły talent do opisywania wszystkiego: kolorów, smaków, zapachów. Ta powieść jest tym naładowana, ale wcale z tego powodu nie ciężka, wręcz przeciwnie. Czyta się ją swobodnie, jest lekka i przyjemna. Chociaż same przygody Antonia, od wczesnych dziecięcych lat aż do dorosłości nie zawsze były takie kolorowe. Czasem czytelnik poczuje smutek, czasem wręcz irytację na głównego bohatera, czasem poklepie się po głowie ze współczuciem. Ale mimo to Antonio wzbudza sympatię i chcemy dla niego jak najlepiej. To jedna z tych postaci, która, mimo że czasem irytuje, to jednak sprawia bardzo pozytywne wrażenie na czytelniku.

Ale oprócz Antonia to również miłość jest tutaj główną bohaterką. Antonio stroni od miłości, po wielkim zawodzie miłosnym musi opuścić Rzym, podróżuje więc po Italii, poznając nowe miejsca, smaki, zawierając nowe znajomości. Jednak przez cały ten czas stara się uciekać przed miłością, która go tak zawiodła na początku.  Jak to się skończy, można się domyśleć, jednak nie jest to książka, którą czyta się dla zaskakującego zakończenia (chociaż dla mnie takie było). To jest powieść, którą czyta się dlatego, że napisał ją Andersen, czyta się ją dla pięknych opisów i pięknych słów.

Naprawdę polecam tę książkę każdemu, kto lubi delektować się literaturą i kto choć trochę jest ciekaw tego, jaką jeszcze książkę mógł napisać Hans Christian Andersen, oprócz swoich słynnych baśni. Po skończeniu tej powieści absolutnie nikt nie pożałuje czasu nad nią spędzonego. Bardzo się cieszę, że miałam przyjemność ją przeczytać.

Za egzemplarz bardzo dziękuję Wydawnictwu MG.





Chcesz być na bieżąco? Obserwuj na Facebooku lub Bloglovin
albo zapisz się na Marchewkowy Newsletter, a raz w miesiącu otrzymasz ode mnie list z marchewkowymi aktualnościami:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli