Konkurs: do wygrania "Improwizator" Hansa Christiana Andersena

Konkurs: do wygrania "Improwizator" Hansa Christiana Andersena

konkurs

Chciałabym dzisiaj zaprosić Was do udziału w konkursie - do wygrania będzie mój osobisty egzemplarz "Improwizatora" Hansa Christiana Andersena. Książka ciekawa już ze względu na osobę jej autora. Ale nie tylko, bo jest to naprawdę wartościowa pozycja. Jeśli jesteście ciekawi o czym jest, odsyłam do recenzji w poprzednim wpisie i zapraszam do udziału :)

Regulamin konkursu
1. Organizatorem konkursu, jak i sponsorem nagrody jestem ja, autorka bloga Marchewkowe Myśli.
2. Nagrodą w konkursie jest egzemplarz książki "Improwizator" Hansa Christiana Andersena.
3. Warunkiem przystąpienia do konkursu jest wyrażenie chęci wzięcia w nim udziału poprzez:
  • podanie swojego imienia oraz adresu mailowego w formularzu poniżej 
  • posiadanie adresu do wysyłki w Polsce
  • odpowiedź na pytanie: Dlaczego chciałabyś/chciałbyś dostać tę książkę? (wystarczy dosłownie jedno zdanie)
Bardzo mile widziane będzie obserwowanie mojego bloga na Facebooku lub zapisanie się do newslettera (ale nieobowiązkowe) oraz dalsze udostępnianie (można do tego wykorzystać obrazek główny).
4. Konkurs będzie trwał od dzisiaj, 17.10.2017 do 16.11.2017.
5. O wygranej poinformuję zwycięzcę poprzez wiadomość mailową.
6. Zwycięzca zostanie wybrany przeze mnie na podstawie odpowiedzi z formularza lub komentarzy pod postem.
7. Konkurs jest wyłącznie dla osób pełnoletnich.
8. Książka zostanie wysłana do zwycięzcy przeze mnie w ciągu 5 dni roboczych od otrzymania adresu do wysyłki.
9. Zgłoszenie w konkursie jest równoznaczne z akceptacją regulaminu i wyrażeniem zgody na przetwarzanie danych osobowych (które zostaną wykorzystane tylko i wyłącznie do wysłania nagrody, do niczego więcej).

Zapraszam i życzę wszystkim powodzenia!





Chcesz być na bieżąco? Obserwuj na Facebooku lub Bloglovin
albo zapisz się na Marchewkowy Newsletter, a raz w miesiącu otrzymasz ode mnie list z marchewkowymi aktualnościami:

Improwizator - Hans Christian Andersen

Improwizator - Hans Christian Andersen

wydawnictwo mg

Nie ma takiej osoby, która nie słyszałaby o Hansie Christianie Andersenie. Po prostu nie ma. Ja sama zaczytywałam się w dzieciństwie baśniami stworzonymi przez niego. I zapewne nie ma nikogo, komu chociaż nie obiłoby się o uszy jego nazwisko, a jego baśnie zna każde niemalże dziecko i dorosły. I powiem Wam szczerze: nie miałam pojęcia o tym, że ten duński autor napisał jeszcze inną książkę. W ogóle chyba niewielu ma o tym pojęcie. A napisał. Jakże inną od swoich baśni.

Improwizator to opowieść o chłopcu, który w dzieciństwie traci matkę. Zbiegiem okoliczności trafia do rodziny Borghese, szanowanej i znanej familii w Rzymie. To senior rodu finansuje jego dalszą naukę, jednak Antonio ma jeden wrodzony talent - potrafi improwizować i porywać publiczność, tworzyć taką poezję, którą może mu pozazdrościć niejeden poeta. Jednak nieoczekiwane wydarzenia każą mu wyjechać z Rzymu. Poprzez Neapol, powrót do Rzymu, Wenecję, Capri obserwujemy wędrówkę Antonia i to, jak się zmienia jako człowiek, oraz to, jak podchodzi do miłości.

Nie ma naprawdę okrutniejszego zwierzęcia niż człowiek! Gdybym był bogaty i niezawisły, wnet by się ich przekonanie zmieniło! Ale tak, wszyscy byli mądrzejsi, gruntowniejsi i rozsądniejsi ode mnie. Nauczyłem się wdzięcznie uśmiechać tam, gdzie powinienem był płakać; kłaniać się tym, którymi pogardzałem, i słuchać cierpliwie próżnego gadania głupców. To wychowanie, narzucone mi przez okoliczności i ludzi, śliczne dla mnie zrodziło owoce! - obłudę, gorycz i obrzydzenie życia. (str. 252)

Tę książkę czyta się naprawdę przyjemnie. Ogromnie dużo jest tutaj opisów przyrody, opisów włoskich miast XIX wieku, wszystko to jest niezmiernie kolorowe, zapierające czasami dech w piersiach. Ma rację wydawca, pisząc na okładce, że Andersen miał niezwykły talent do opisywania wszystkiego: kolorów, smaków, zapachów. Ta powieść jest tym naładowana, ale wcale z tego powodu nie ciężka, wręcz przeciwnie. Czyta się ją swobodnie, jest lekka i przyjemna. Chociaż same przygody Antonia, od wczesnych dziecięcych lat aż do dorosłości nie zawsze były takie kolorowe. Czasem czytelnik poczuje smutek, czasem wręcz irytację na głównego bohatera, czasem poklepie się po głowie ze współczuciem. Ale mimo to Antonio wzbudza sympatię i chcemy dla niego jak najlepiej. To jedna z tych postaci, która, mimo że czasem irytuje, to jednak sprawia bardzo pozytywne wrażenie na czytelniku.

Ale oprócz Antonia to również miłość jest tutaj główną bohaterką. Antonio stroni od miłości, po wielkim zawodzie miłosnym musi opuścić Rzym, podróżuje więc po Italii, poznając nowe miejsca, smaki, zawierając nowe znajomości. Jednak przez cały ten czas stara się uciekać przed miłością, która go tak zawiodła na początku.  Jak to się skończy, można się domyśleć, jednak nie jest to książka, którą czyta się dla zaskakującego zakończenia (chociaż dla mnie takie było). To jest powieść, którą czyta się dlatego, że napisał ją Andersen, czyta się ją dla pięknych opisów i pięknych słów.

Naprawdę polecam tę książkę każdemu, kto lubi delektować się literaturą i kto choć trochę jest ciekaw tego, jaką jeszcze książkę mógł napisać Hans Christian Andersen, oprócz swoich słynnych baśni. Po skończeniu tej powieści absolutnie nikt nie pożałuje czasu nad nią spędzonego. Bardzo się cieszę, że miałam przyjemność ją przeczytać.

Za egzemplarz bardzo dziękuję Wydawnictwu MG.





Chcesz być na bieżąco? Obserwuj na Facebooku lub Bloglovin
albo zapisz się na Marchewkowy Newsletter, a raz w miesiącu otrzymasz ode mnie list z marchewkowymi aktualnościami:

Torebkowa capsule wardrobe, czyli ile ja ich właściwie posiadam? + ankieta

Torebkowa capsule wardrobe, czyli ile ja ich właściwie posiadam? + ankieta

capsule wardrobe

Torebki i buty to jest taka rzecz, do której każda kobieta podchodzi inaczej. Jednej wystarczy jedna para szpilek, inna musi mieć ich 20. Jedna posiada 3 torebki, jedną do pracy, jedną na zakupy i jedną kopertówkę na przyjęcia, druga ma ich w szafie dziesiątki, bo lubi zmieniać je co kilka dni, albo nawet codziennie. Ciekawa jestem, jak jest w Wami? Dużo toreb wisi u Was w szafach? Czy raczej podchodzicie do tego minimalistycznie?

Lubiłam kiedyś mieć dużo butów i dużo torebek. Jednak gdy pewnego dnia doszłam do wniosku, że w większości butów nie chodzę, połowa obciera mi piętę za każdym razem, jak je włożę, a druga połowa spada mi zwyczajnie ze stopy, postanowiłam zrobić z tym porządek. Podobnie było z torbami. Jestem co do tego strasznie wybredna i długo muszę szukać tej idealnej. Miałam ich wiele, ale i tak najbardziej sprawdzała się jedna czy dwie. Więc z torbami też zrobiłam porządek. No więc, ile ja ich właściwie posiadam?

Przez ramię i na ramię, czyli dwie codzienne
To są torby, które służą mi już naprawdę długo. Obie mam ponad trzy lata, obie mi się nosi bardzo dobrze, obie nadają się i do pracy, i na zakupy, przenosiłam w nich kilogramy książek i zakupów i jeszcze nic się z nimi nie stało, a o dziwo - są to torby handmade. Wiem, że trudno mi będzie znaleźć osobę z drugą taką samą, o ile w ogóle ją znajdę :) Jestem miłośniczką rękodzieła i w tej kwestii zaufałam również torebkom. Jak widać, był to strzał w dziesiątkę.
torebka handmade

Mała listonoszka na co dzień
To taka torebka, w której mieści się właściwie tylko portfel, telefon, chusteczki higieniczne i ewentualnie czytnik. Na dni, w które wychodzę tylko na spacer z córką, ale może zrobię jeszcze jakieś zakupy? Albo posiedzę w parku i poczytam?

Kopertówka
Mam czarną kopertówkę, która pasuje mi do każdej sukienki, i tej torebki używam naprawdę sporadycznie, na większe imprezy, które potrzebują bardziej formalnego stroju. Czyli dosyć rzadko :)

I to jest w zasadzie tyle. Naprawdę. Nie wiem, czy to mało, czy dużo, ale mnie naprawdę wystarcza i nie mam ani wrażenia przesytu, ani niedosytu.
Ciekawa jestem, ile Wy posiadacie toreb, drogie Czytelniczki? Czy dla Was cztery torebki to mało, czy dużo? A może jest tu ktoś, komu w ogóle to jest zbędne?

Ankieta
Bardzo interesują mnie Wasze odpowiedzi na pytania, ponieważ pracuję właśnie (w zasadzie to dopiero rozpoczynam pracę) nad pewnym projektem. Dlatego przygotowałam ankietę, której wypełnienie powinno zająć max. 5 do 10 minut, albo może nawet jeszcze mniej. Mnie jednak ogromnie pomoże w mojej pracy. Ankieta jest anonimowa, jednak zachęcam również na końcu do podania swojego adresu e-mail. Nie mam zamiaru spamować Waszych skrzynek, nic z tych rzeczy, jeśli jednak bylibyście ciekawi, co to za przedsięwzięcie, będę mogła Was poinformować w odpowiednim czasie :) Oto ona, zachęcam do wypełniania i serdecznie dziękuję każdej z Was, która to zrobi:






Chcesz być na bieżąco? Obserwuj na Facebooku lub Bloglovin
albo zapisz się na Marchewkowy Newsletter, a raz w miesiącu otrzymasz ode mnie list z marchewkowymi aktualnościami:

Linki miesiąca, czyli co ciekawego czytałam we wrześniu i propozycja dla Was

Linki miesiąca, czyli co ciekawego czytałam we wrześniu i propozycja dla Was

wrzesień

Ten cykl nie jest u mnie regularny. Powiedziałabym raczej, że bardzo nieregularny, bo często gdy trafię na coś ciekawego w sieci, to oczywiście nigdzie tego nie zapiszę i znika - z mojej pamięci przede wszystkim. Ale obiecałam sobie jednak, że postaram się bardziej regularnie sobie zapisywać te ciekawe linki z sieci, choćby po to właśnie, żeby się potem z Wami nimi podzielić. I po to, żebym sama trochę więcej z nich zapamiętała. Taka już ze mnie jest zapominalska, dlatego właśnie między innymi nie potrafię obejść się bez kalendarza...

To będzie garść linków, które jakoś zainspirowały mnie we wrześniu, czymś zainteresowały itp. Postaram się zrobić z tego comiesięczny cykl, ale kto to może wiedzieć, co z tego wyjdzie...

Nie jesteś byle kim, nie traktuj się byle jak - uważam, że jest to jeden z najlepszych tekstów u Ani, naprawdę. W sumie ona każdy ma dobry, lubię u niej czytać nawet zwykłe tygodniki, ale po przeczytaniu tego tekstu coś mnie uderzyło... osobiście we mnie. Jak wiecie jestem młodą mamą (w sensie bardziej mamą, niż młodą, chociaż staro też się nie czuję :D), i kto jest w podobnej sytuacji, zrozumie mnie po przeczytaniu tego tekstu u Ani. Ja myślę, że nic więcej tutaj nie trzeba dodawać. Bo jak się zostaje mamą, to nagle dziecko staje na pierwszym miejscu, a potem długo, długo nic... A gdzie miejsce dla siebie?

Zmiana planów to nie porażka. Dlaczego nie jesteś sobie nic winien - kolejny tekst, który trafił w sedno. Znowu. Ten wrzesień coś w sobie zawsze ma, bo przynajmniej ja jakaś jestem wtedy bardziej nostalgiczna i analizuję różne rzeczy. We wrześniu zrezygnowałam w końcu z czegoś, co do tej pory było dla mnie bardzo ważne, jednak czasem trzeba sobie te cele trochę aktualizować i nie trzymać się kurczowo czegoś tylko dlatego, bo tak. Bo przecież to było takie istotne kiedyś... No właśnie, kiedyś było. Teraz nie musi i nie znaczy to, że ponieśliśmy porażkę, bo nie wyszło. Czy moja rezygnacja będzie trwała, czas pokaże, może wrócę do tego kiedyś...

Gdzie jest dziecko w naszym domu? - czy posiadanie dziecka musi się wiązać z tym, że teraz cały dom będzie zawalony porozrzucanymi zabawkami, klockami, pieluchami itp? Czy jednak można to jakoś ogarnąć? Ja zawsze byłam przekonana, że się da, a Niebałaganka tym bardziej mnie w tym utwierdziła. Chociaż mój dom jeszcze nie jest tak idealny jak jej, to jednak można... A Wy co o tym sądzicie?

14 fajnych rzeczy do zrobienia jesienią - tego chyba nie trzeba komentować. Sama chciałam napisać podobny post, właśnie w stylu: dlaczego warto polubić jesień, ale ostatecznie dałam sobie spokój, bo co chwila teraz jakiś powstaje. Ja jesień kocham, również tą słotną, chociaż dużo bardziej złotą. W tym roku mamy i taką, i taką, ale nie warto jej marnować, tylko czerpać inspiracje i działać :)

Strachy na lachy, które każą Ci odkładać na później - wiadomo, każdy się boi. Czegoś. Że się nie uda, że coś pójdzie nie tak itp. Ale wiadomo też, że strach ma wielkie oczy i jest bardzo motywujący. Fajny tekst u Pani Swojego Czasu, polecam.

Sypialnia w bloku - jak urządzić miniaturowy pokój - nasza sypialnia nie jest tak miniaturowa jak u Natalii, ale niewiele większa. Jakieś 6.5m2. I również właśnie jesteśmy w trakcie jej urządzania (chociaż to bardziej ja jestem, niż mój TŻ). Jak widać, da się i o dziwo można w niej zmieścić jeszcze parę mebli, oprócz łóżka. Nasza będzie wyglądać trochę inaczej no i ma okno, ale ta u Jest Rudo też mi się bardzo, bardzo podoba :)


Tyle będzie na dziś, ale chciałabym Was do czegoś zachęcić. Mianowicie do tego, abyście w komentarzach do tego wpisu sami podawali mi linki do jakichś ciekawych tekstów, które udało Wam się znaleźć w internecie, ale przede wszystkim... do tekstów, które wyszły również spod waszego pióra (ewentualnie klawiatury). Jeśli uważacie coś za coś wartościowego, dawajcie śmiało. Jeśli mnie coś zainteresuje, w przyszłym miesiącu zestawię następną porcję linków i być może będzie tam link właśnie do Ciebie?... Czekam :)



Chcesz być na bieżąco? Obserwuj na Facebooku lub Bloglovin
albo zapisz się na Marchewkowy Newsletter, a raz w miesiącu otrzymasz ode mnie list z marchewkowymi aktualnościami:

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli