Witaj, wrześniu!... Jesienne plany

jesienne plany

Zawsze wraz z początkiem września coś się kończy. Z bólem serca to stwierdzam, ale tak właśnie jest. Nawet jeśli pogoda jeszcze dopisuje i świeci słońce, nawet jeśli szkoła już dawno jest za nami... Zawsze, gdy nadchodził wrzesień, czułam już, że to nie jest już to. Może zostało mi tak z czasów szkolnych, kiedy zawsze 1 września trzeba było już zostawić za sobą wakacje i myśleć o nauce.

Teraz, kiedy moje życie już dawno nie jest tym z czasów szkolnych, to jednak coś z tego zostało - refleksje, które zawsze pojawiają się na początku września. Bo tylko cztery miesiące do końca roku (zawsze wtedy się zastanawiam, gdzie i jak to się stało, że poprzednie osiem zleciało tak szybko), bo kończy się lato, trzeba będzie z bólem serca wyciągnąć niedługo botki z szafy, a sandały schować na przyszłe lato. Trzeba schować sukienki, a wyciągnąć swetry. To pogarszająca się pogoda chyba tak na mnie wpływa (chociaż co by nie było, lubię jesień). I zawsze o tej porze gdzieś tam z tyłu głowy majaczą mi myśli, aby w końcu coś zrobić, co planuję od dawna, bo to jest ostatnia szansa, aby jakoś wyjść z twarzą z tego wszystkiego pod koniec grudnia. Żeby jakoś te cztery miesiące jeszcze produktywnie wykorzystać.

W tym roku podchodzę do tych moich planów trochę bardziej na luzie. Wiem, że nie jestem robotem, a przy dziecku niektórych rzeczy się po prostu nie da tak w 100%. To nie znaczy wcale, że w 90% to już jest źle. Bo jest w dalszym ciągu super. Mam jednak kilka takich rzeczy, które naprawdę chciałabym zrealizować...

Po pierwsze... dbać o siebie

Nie tylko o wygląd, strój, makijaż, ale też z tej drugiej, bardziej duchowej strony. Kiedy mam na to ochotę, to odpoczywać, nie przejmując się niepozmywanymi naczyniami w zlewie. Codziennie, chociaż przez pięć minut dziennie, zrobić coś dla siebie - nieważne, czy to będzie ładny makijaż, poczytanie książki, czy leżenie do góry brzuchem i patrzenie w sufit, jeśli tylko mam na to ochotę. Ale codziennie. Bo nie można o sobie zapominać. Tym bardziej jest to ważne, gdy jest się młodą mamą i dziecko stoi na pierwszym miejscu. Dlatego właśnie tak ważne jest to, aby dobrze wyglądać i dobrze się ze sobą czuć, więc moim postanowieniem jest również to, żeby nie chować ładnych ubrań w szafie tylko dlatego, że i tak przecież siedzę w domu, a na spacer z małą mogę wyjść w tym, w czym jestem. Nie!

Po drugie... dieta informacyjna

Koniec z bezmyślnym scrollowaniem Facebooka czy Instagrama. Doszłam do wniosku, że do niczego nie jest mi to potrzebne, a codziennie marnuje się przy tym tyle czasu, że spokojnie mogłabym w tym czasie poczytać i mieć jedną dodatkową wartościową książkę w miesiącu na koncie. I tyczy się to u mnie również blogów. Muszę zrobić w końcu porządek w tych, które od jakiegoś czasu nie są aktualizowane albo z jakichś powodów nie chcę już ich obserwować.

Po trzecie... mieć więcej czasu dla córki

Bo te chwile już nie wrócą. A dzieci rosną w zastraszającym tempie. Chcę jej zacząć czytać książeczki, aby zapałała miłością do nich tak, jak mama. Chciałabym też częściej wychodzić z nią na spacery, szczególnie teraz we wrześniu, kiedy jeszcze będzie słonecznie i ciepło. Ale nie tylko, bo przez całą jesień. Bo cała zima będzie na siedzenie w domu. I obserwować po prosu jak się rozwija, bo to są najcenniejsze chwile, na miarę złota.

Po czwarte... skończyć jakiś kurs

Na przykład skończyć zaczęte w zeszłym roku prawo jazdy. Albo wrócić na studia. Albo znaleźć sobie jakiś kurs internetowy. Nauczyć się czegoś nowego, choćby to miał być tylko jakiś nowy ścieg na drutach albo kurs robienia lepszych zdjęć (z tym u mnie cały czas kulawo), bo zaczęłam album dla dziecka i dobrze by było...

Po piąte, po szóste... itd.

  • odpisywać regularnie na maile
  • regularnie co miesiąc robić album dla małej, bo już mam zaległości
  • uporządkować szafę i przygotować ją na jesień i zimę, oddać ubrania, w których nie chodzę
  • oddać niechciane książki do biblioteki i uporządkować biblioteczkę
  • ocieplić sypialnię zdjęciami na ścianie i piękną firanką w oknie
  • dokończyć wszystko, co niedokończone

I ostatnie: cieszyć się tą jesienią... tak po prostu.



Chcesz być na bieżąco? Obserwuj na Facebooku lub Bloglovin
albo zapisz się na Marchewkowy Newsletter, a raz w miesiącu otrzymasz ode mnie list z marchewkowymi aktualnościami:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli