Czasami lubię samotność

samotność

Czasem lubię pobyć sama ze sobą. Zawsze lubiłam, tylko może mniej to doceniałam. Bo zazwyczaj nie docenia się czegoś, co ma się na wyciągnięcie ręki, kiedy tylko się chce. Zaczyna się doceniać, jak już nie jest tak łatwo...

Lubię czasem posiedzieć w ciszy i pomyśleć. Kiedy na nic innego nie mam ochoty, tylko na to, aby się maksymalnie wyciszyć, zrelaksować, odpocząć.

Lubię, gdy wokoło jest cicho, nikt mi nie przeszkadza, i mogę robić to tylko, na co naprawdę mam ochotę: poczytać książkę, napisać coś na blogu, popisać pamiętnik czy wziąć planner do rąk, do drugiej pióro i zaplanować kolejny dzień lub miesiąc.

Lubię, gdy nikt nie pyta, co akurat robię, co robiłam przed chwilą albo co zamierzam.

Lubię się położyć do góry brzuchem, zamknąć oczy i pozwolić myślom biec, byle by tylko nie był to wieczór przed snem, wtedy gonitwa myśli najczęściej ląduje w pamiętniku. Wtedy lubię mieć czystą głowę i zasnąć w spokoju.

Lubię nie mieć nad głową masy obowiązków, zarówno domowych, jak i służbowych, lubię mieć wszystko poukładane, nie lubię gonitwy za nie wiadomo czym, aby wyrobić się z tym lub tamtym.

Lubię od czasu do czasu nie zrobić obiadu.

Lubię czasem od rana do wieczora posiedzieć w domu, nie musieć wychodzić nigdzie, ani na żadne spotkania, ani na zakupy, ani na spacer do parku. Szczególnie w deszczowy wrzesień.

Lubię czasem być sama w domu, szczególnie jak dziecko śpi, a ja mogę wykorzystać w końcu ten czas na to, na co mam ochotę. Zazwyczaj co prawda nie wiem, za co się zabrać, bo mam tyle planów na to "gdy dziecko uśnie", ale też lubię wtedy nie zrobić nic z tych zaplanowanych rzeczy i po prostu położyć się razem ze szkrabem i pospać, bo po prostu lubię się wyspać.

Teraz takich chwil, tylko z własnym ja, jest mało, i cenię je sobie szczególnie. Cenię je tak samo jak chwile spędzone z córką i z Nim. I to, i tamto jest na wagę złota. Chociaż tak odmienne.

Naprawdę czasem lubię samotność. I prawie pusty dom. Lubię tę swobodę.

Ale lubię też zupełne przeciwieństwo wszystkiego tego, co powyżej. Lubię czasem znaleźć dla siebie ten złoty środek, nawet jeśli jeden dzień jest spędzony zupełnie samotnie w domu, a następny wśród masy ludzi.





Chcesz być na bieżąco? Obserwuj na Facebooku lub Bloglovin
albo zapisz się na Marchewkowy Newsletter, a raz w miesiącu otrzymasz ode mnie list z marchewkowymi aktualnościami:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli