Capsule wardrobe - przegląd ulubionych ubrań na lato

capsule wardrobe

Podobno przez 80% czasu nosimy tylko 20% zasobów swojej szafy. I analogicznie: 80% ubrań zazwyczaj leży gdzieś tam na dnie zapomniana, a jak już sobie o nich przypominamy, to albo jest już niemodna i... leży dalej, albo właśnie wtedy zakładamy, czyli nieczęsto. Ja już jakiś czas temu przetrzebiłam swoją szafę do tego stopnia, że tych rzadko zakładanych ubrań mam naprawdę mało. Jednak kilka sztuk jeszcze się znajdzie, bo zwyczajnie z niektórymi rzeczami jest mi trudno się rozstać. Przy zbliżającej się jesieni będę musiała chyba jednak zrobić z tym w końcu porządek i całkowicie oczyścić szafę z tego, czego już nie noszę.

Mam jednak kilka takich ubrań, które mogłabym nosić non stop. Zresztą chyba każdy tak ma. Dlatego właśnie ta duża część leży zazwyczaj zapomniana. Chociaż nadal jeszcze nie odnalazłam swojego własnego, takiego w 100% mojego stylu, to jednak wszystko zmierza w dobrą stronę, przynajmniej taką mam nadzieję. Dzisiaj więc zapraszam na przegląd moich ulubionych, letnich ciuchów. Letnich, bo w końcu mamy lato, na zimowe przyjdzie czas w odpowiednim momencie.

capsule wardrobe

1. Latem zdecydowanie stawiam na sukienki i spódnice. Był czas, kiedy kupowałam namiętnie wszystkie, które mi się podobały, teraz została mi garstka tych ulubionych, ale na pewno jest ich w mojej szafie najwięcej. Moją ukochaną sukienkę możecie zobaczyć tutaj, miałam ją w Krakowie. Kocham też tą wyżej, czarną w białe groszki, zresztą mam takie dwie: druga też jest czarna, ten sam fason, tylko w brązowo-pomarańczowe kwiatki. To są trzy moje najukochańsze, które wiszą już tam dobrych kilka lat (ta z Krakowa jest najmłodsza, bo kupiłam ją jakieś dwa, trzy lata temu). Lubię też sukienkę, którą widzicie powyżej - granatowa w białe paski, kupiłam ją w tym roku, jeszcze jak byłam w ciąży - nadawała się idealnie na ten stan i teraz też mi się dobrze ją nosi.
Jeśli natomiast chodzi o spódnice, to uwielbiam chodzić w maxi, chociaż mam tylko jedną, niebiesko-białą, podobną (nie tę samą) do tej wyżej. Poza tym uwielbiam również krótką, żółtą, tiulową spódniczkę, która jest idealna na lato.

2. Jeśli chodzi o spodnie, to latem zdecydowanie stawiam na szorty, zazwyczaj długie jeansy i spodnie leżą u mnie i czekają na jesień. Jakiś czas temu kupiłam sobie wymarzone szare jeansy i je chyba noszę najczęściej. Mam też czerwone spodnie, o których kiedyś strasznie marzyłam. No a teraz oczywiście, w takie upały, zazwyczaj krótkie, zwykłe jeansowe spodenki albo czarno-białe haremki, które również uwielbiam, na upały nadają się idealnie.

3. Co do góry i koszulek (tutaj znalazła się tylko jedna, ale mam ich kilka), to najczęściej są to koszulki barwy czarnej właśnie, białe (uwielbiam biel, a białe koszulki to już w ogóle) albo granatowe. Tak, żeby pasowały do większości moich ciuchów. I zazwyczaj bez rękawów, chociaż znajdą się w mojej szafie i krótkie rękawki. I jest też jedna jasnoniebieska koszula z dłuższym rękawem, takim do łokcia.
Jeśli zaś chodzi o coś cieplejszego na chłodniejsze dni - hitem jest granatowa marynarka, dokładnie ta, która jest na zdjęciu - uwielbiam ją.

4. Buty. O butach na lato już się rozpisywałam tutaj. Nie wyobrażam sobie lata bez sandałów, te niebieskie sandały kupiłam w tym roku, bo musiałam. Te które miałam do tej pory skończyły swój żywot. Czasem pomykam też w trampkach. I jak na razie chodzę w tych dwóch parach prawie non stop. Szpilek nie noszę, po na urlopie macierzyńskim szpilki nie są mi potrzebne, a nawet gdybym pracowała, to i tak chodziłabym pewnie w tych butach, w których chodzę teraz. Na szczęście moja praca nie wymaga jakiegoś określonego dress codu. Poza tym szpilek od jakiegoś czasu nie znoszę, bo zwyczajnie, czy za małe, czy za duże, czy w sam raz - spadają mi ze stopy...

I to by było w sumie tyle. Jak widzicie, w mojej szafie dominują dość stonowane kolory, głównie biel, szarości i granat, trochę czerni. Co nie znaczy, że nie ma w niej bardziej kolorowych ubrań, choćby ta różowa sukienka, żółta spódnica czy czerwone spodnie. Czerwień również uwielbiam. Staram się jednak, aby to, co mam i ewentualnie kupuję, pasowało do pozostałych rzeczy. Zakupy jednak również ograniczyłam ostatnio do minimum, raczej muszę pozbyć się jeszcze kilku ubrań, niż dokupywać nowe.

Ciekawa jestem, czy Wy macie jakieś swoje ulubione ubrania, w których moglibyście chodzić na okrągło... Chyba każdy ma takie, prawda?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli