Atlas gwiazd. Przewodnik po konstelacjach - Przemysław Rudź

atlas gwiazd

Zawsze uwielbiałam patrzeć w niebo. Pamiętam, że już jako dziecko interesowałam się gwiazdami, a jak już miałam jakiekolwiek pojecie, jak znaleźć na niebie Wielką i Małą Niedźwiedzicę, często latem, podczas bezchmurnych wieczorów i nocy rozkładałam na trawie koc i wpatrywałam się w niebo, a podczas deszczu spadających gwiazd wymyślałam coraz to inne życzenia, które chciałam, żeby mi się spełniły. Do tej pory uwielbiam patrzeć na spadające perseidy, które raczą nas swoim widokiem co roku w sierpniu. I chyba nie było przypadkiem to, że ta książka wpadła w moje ręce właśnie teraz, przed tym pięknym spektaklem.

Bo Atlas gwiazd jest dla każdego, kto kocha gwiazdy, tak jak ja. Chociaż kiedyś potrafiłam rozpoznać na niebie wyłącznie Wielki Wóz (nawet nie Wielką Niedźwiedzicę...), bo był zawsze dokładnie nad moim domem. A po Wielkim Wozie do Małego jak po nitce do kłębka... Ah, i jeszcze potrafiłam odnaleźć na niebie gwiazdozbiór Kasjopei, bo też świecił zawsze jasno na niebie i miał charakterystyczny kształt. Długo moja umiejętność rozpoznawania konstelacji kończyła się na tych trzech właśnie. I może dwa lata temu zaczęłam w końcu zauważać więcej. Bo zwyczajnie więcej chciałam widzieć. W tym roku niebo szczyci nas swym pięknem, bo nawet chmurne noce zdarzają się dość rzadko. I to był doskonały czas, aby wziąć tę książkę pod pachę i wyjść pooglądać gwiazdy. I znaleźć w końcu coś więcej niż Gwiazdę Polarną.

atlas gwiaz

Ten album ma mnóstwo plusów, ponieważ po niedługim, ale dość treściwym wstępie na temat tego, jak oglądać gwiazdy, jak ich szukać i jakiego sprzętu do tego używać oraz masie innych przydatnych informacji autor przechodzi do meritum. Ta książka bowiem podzielona jest na dwanaście rozdziałów, a każdy z nich pokazuje nam dokładnie, jaką część wszechświata widać w określonym miesiącu. Bo to wszystko z każdym miesiącem się zmienia, może nieznacznie, ale jednak, i uwierzcie, mimo że zarówno w styczniu, jak i w lipcu na niebie łatwo będzie odnaleźć Wielką Niedźwiedzicę, to jednak to niebo jest inne. I w styczniu na przykład, o ile pogoda nam pozwoli, będziemy mogli zobaczyć gdzieś przy horyzoncie konstelację Wielkiego Psa, której darmo nam szukać na lipcowym niebie.

Każdy rozdział tej książki dzieli się dodatkowo na podrozdziały, poświęcone poszczególnym konstelacjom w ten sposób, aby omówić praktycznie wszystkie, które zobaczyć można u nas na niebie. I rzecz najważniejsza - jak je znaleźć, od czego zacząć szukanie... i dlaczego tak a nie inaczej dany gwiazdozbiór się nazywa. Dlaczego Kasjopeja to Kasjopeja, a Orion to Orion?

atlas gwiazd

Ale najważniejszym i chyba najbardziej rzucającym się w oczy plusem tej książki jest jej wydanie - piękne, z mnóstwem ilustracji, jeszcze większą ilością zdjęć, w twardej oprawie, w pięknej okładce. Trudno nie nacieszyć oka już samym tym wydaniem. A cena? Sami spójrzcie poniżej... Ja co prawda tę książkę dostałam w prezencie od kogoś, kto doskonale wiedział, że mi się spodoba i uważam, że na prezent jest idealna. Jeśli oczywiście ktoś lubi niebo i lubi książki. A nawet jeśli nie lubi książek, tylko samo niebo, też się sprawdzi - bez dwóch zdań. I nic, tylko brać ją pod pachę, podczas bezchmurnego wieczoru, i szukać, szukać, szukać... gwiazd na niebie.



Chcesz być na bieżąco? Obserwuj na Facebooku
lub zapisz się na Marchewkowy Newsletter, a raz w miesiącu otrzymasz ode mnie list z marchewkowymi aktualnościami:



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli