Co by było, gdyby... [podsumowanie maja]

Co by było, gdyby... [podsumowanie maja]

podsumowanie maja

Ech, jaka szkoda, że maj właśnie się kończy. Gdybym miała wybrać swój ulubiony miesiąc, to nie wiem, czy nie byłby to właśnie maj, zaczynający się długim weekendem, pachnący bzem, wiosną w pełni... Chociaż z tymi ulubionymi miesiącami bywa u mnie różnie, mam ich kilka, zależy, w jakim momencie roku akurat jesteśmy... W tym roku maj miał aż dwa długie weekendy, można więc było wypocząć, oderwać się od pracy i obowiązków i bez wyrzutów sumienia trochę poleniuchować...

Capsule wardrobe - szafa w pigułce

Capsule wardrobe - szafa w pigułce

szafa w pigułce

Gdy pierwszy raz spotkałam się z pojęciem capsule wardrobe (czyli w tłumaczeniu na polski, szafą w pigułce - mówiąc szczerze wersja anglojęzyczna jakoś bardziej mi jednak pasuje), to szczerze mówiąc ani nie wiedziałam, co to jest, ani na czym to polega, a już najmniej byłam zainteresowana tym, żeby to sprawdzać... Dowiedziałam się naprawdę przypadkiem i... przepadłam. Spodobała mi się cała ta idea szafy minimalistycznej, zaczęłam czytać, myśleć, aż w końcu powiedziałam sobie, że muszę sama na sobie zrobić ten eksperyment... Jak mi to wyszło?

Warszawskie Targi Książki

Warszawskie Targi Książki


Wiecie, że mimo tego, że do Warszawy zawsze miałam blisko (naprawdę blisko, bo trzydzieści parę kilometrów to nie jest daleko, pewnie niejeden by mi pozazdrościł) nigdy, naprawdę nigdy nie udało mi się dotrzeć na Targi?... Nie pamiętam już co mi przeszkodziło dwa lata temu, rok temu byłam ogromnie zła na cały świat, bo akurat wtedy miałam studia, resztę dni pracowałam w takich godzinach, że na te targi nie zdołałabym rady dotrzeć. Złośliwość rzeczy martwych - jak to się potocznie mówi. Jednak w tym roku nie dałam za wygraną. Mimo zjazdu na studiach (tak! znowu!) tym razem udało się. Dotarłam dzisiaj i... obiecuję sobie, że w przyszłym roku też obowiązkowo będę i będę dłużej!

warszawskie targi książki

Dzisiaj udało mi się być, ale byłam krótko. Niestety. Jednak mam tę satysfakcję, że w ogóle byłam, zobaczyłam, pospacerowałam wśród tych wszystkich pięknych książek, wśród tych niecodziennych promocji i zniżek, i aż żal było nie kupić dzisiaj książki, naprawdę... Mimo tego, że właśnie doprowadzam do porządku moją domową biblioteczkę, pragnąc z niej zrobić biblioteczkę w wersji minimalistycznej, to jednak uległam, bo jakżeby można inaczej! Nie da się. I zamiast pozbywać się książek, moje półki mają kolejnych dwóch lokatorów. Ech...
Teraz moim marzeniem jest wybrać się na Targi Książki do Krakowa, czyli zaliczyć dwie moje największe miłości - i książki, i miasto samo w sobie... Ale czy się uda?...

Wisła

A wracając, spacerkiem jak nigdy (rany, jaki ja mam lęk wysokości, następnym razem wybijcie mi spacer mostem Poniatowskiego - jakimkolwiek mostem! - z głowy), myślałam o tym, jak fajna może być Warszawa, mimo że na co dzień jakoś za nią nie przepadam... Poprawka: nie przepadałam. Ostatnio bowiem zaczęłam odkrywać coraz więcej pięknych miejsc w Warszawie - trzeba tylko wiedzieć, gdzie szukać. Ja do niedawna nie wiedziałam.

To jak, spotykamy się na Targach Książki w Warszawie za rok?...
Czy warto pisać pamiętnik?...

Czy warto pisać pamiętnik?...

pisanie pamiętnika

Pamiętnik pisałam zawsze, odkąd w zasadzie sięgam pamięcią... I o dziwo pierwszy mój zapisany zeszyt to była... praca domowa na wakacje! Tak, dobrze przeczytaliście. Nie pamiętam już, w której klasie podstawówki to było (może czwartej... uwaga! chodziłam jeszcze do ośmioklasowej podstawówki, jako jedna z ostatnich), nie pamiętam za bardzo w jakich okolicznościach, polonistka postawiła mi chyba wyższą ocenę w zamian za to, że po wakacjach przyniosę jej pamiętnik... I chyba tak to się zaczęło. Chociaż pisałam też coś i wcześniej, jak tylko nauczyłam się pisać. Zeszytów było sporo, ostatnio będąc nawet w domu u rodziców próbowałam je odnaleźć, niestety nie udało się, nie wiem, czy sama ich wszystkich celowo nie zniszczyłam wyprowadzając się stamtąd... do dziś pamiętam to, jak chowałam zeszyty przed wścibskimi oczami i rękami moich sióstr, które tylko czyhały na to, kiedy zostawię gdzieś swój dziennik bez opieki. Można się domyśleć, o czym w takim pamiętniku pisałam - dosłownie o wszystkim, jak to nastolatka, głównie o swoich pierwszych miłościach :-)

Top5 - moi ulubieni autorzy powieści historycznych

Top5 - moi ulubieni autorzy powieści historycznych


Chyba nie muszę nikomu mówić, że powieści historyczne to jeden z moich ulubionych gatunków literackich. Wystarczy trochę poobserwować mojego bloga, żeby dojść do takiego wniosku, i nie będzie to żadna niespodzianka... Niektórzy pewnie też zauważyli, że tych moich ulubionych autorów nie jest tak dużo - prawda jest taka, że chociaż chętnie czytam nowości i sięgam po książki pisarzy zupełnie mi nieznanych, to jednak częściej wracam do tych, którzy jakimś sposobem wcześniej już skradli moje serce... Nic w tym dziwnego - wracamy do tego, co znane i na czym wiemy, że się nie zawiedziemy.

Project Life - pierwsze zakupy, pierwsze zdjęcia, pierwsze problemy

Project Life - pierwsze zakupy, pierwsze zdjęcia, pierwsze problemy


Jakiś czas temu pisałam Wam już o Project Life'ie. O tym, że w końcu znalazłam formę albumu, który w stu procentach mi odpowiada, takiego, którego szukałam w głowie dłuższy czas, ale nie potrafiłam dokładnie sprecyzować, o co mi chodzi... Mogę w końcu napisać, że album, a przynajmniej to, co do niego potrzebne, jest, a nawet sam PL zaczął już powstawać... Nie, niestety nie pokażę Wam jeszcze żadnych rozkładówek, na to jest jeszcze za wcześnie, ale pewnie i na to przyjdzie czas. Pierwsze zakupy jednak były (takie naprawdę pierwsze, bazowe), pierwsze zdjęcia zostały wywołane i porozmieszczane na stronach albumu...

Pasja według Einara, czyli Wikingowie w wersji Cherezińskiej

Pasja według Einara, czyli Wikingowie w wersji Cherezińskiej


Znacie "Wikingów"? Chodzi mi oczywiście o serial, który wręcz bije rekordy oglądalności... Ja sama wpadłam po uszy już od pierwszych jego odcinków i razem z moim TeŻetem czekamy zawsze na kolejne sezony. Powiem Wam, że Wikingów nie mam nigdy dosyć, bo średniowiecze to jednak moja epoka historyczna, zwłaszcza to wczesne średniowiecze. I gdzieś mnie tam do tej Skandynawii zawsze ciągnęło. Serial telewizyjny tylko mnie w tym utwierdził... Ale to dzięki Cherezińskiej właśnie odkryłam ten kawałek historii z zupełnie innej perspektywy - i również wsiąkłam po uszy...

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli