Wieczorny spacer po sopockim molo

sopot

Przyznam szczerze, że to nie molo, nie spacer po plaży, ale Krzywy Domek w Sopocie był moim numerem jeden do zobaczenia :-) Naprawdę. Oczywiście plaża też (na której zresztą było dość mało ludzi, spodziewałam się większych tłumów), molo również (na którym ludzi było już dużo więcej), ale Krzywy Domek bardzo, bardzo chciałam zobaczyć!

sopot

Do Sopotu trafiliśmy już późnym popołudniem, a nawet można by powiedzieć - wieczorem. W zasadzie tylko po to, żeby przejść się po molo, bo jak to tak, odwiedzić Trójmiasto, a nie być na sopockim molo... Może właśnie dlatego na plaży sopockiej nie było tak dużo opalających się. Ale sam Sopot też ma w sobie mnóstwo uroku. No i to morze... Zakochałam się w naszym Bałtyku!

sopot

Na samym molo jednak... tłum ludzi. Zresztą wszędzie w jego pobliżu... ale mi to jakoś specjalnie nie przeszkadzało. Chłonęłam ten Sopot, aby zapamiętać stamtąd jak najwięcej - powiem Wam, że nawet kosztem zdjęć, bo robiąc zdjęcia w pewnym momencie uświadomiłam sobie, że myślę o tym, aby ładnie wyszło, a nie cieszę się tym, co widzę. Więc schowałam aparat...

sopot

sopot

Summa summarum wyszło nam z całego trzydniowego pobytu w Trójmieście zadziwiająco dużo zdjęć. A naprawdę po raz pierwszy zależało mi bardziej na tym, żeby cieszyć się morzem, wakacjami i urlopem, a zdjęcia robić przy okazji i przywiązywać do nich mniejszą wagę... Czasem bowiem skupiamy się bardziej na tym, aby koniecznie uwiecznić coś na fotce, a mniej nas jest tu i teraz, nie cieszymy się chwilą...

sopot

Popatrzcie, w Sopocie nawet stacja kolejowa ma swój klimat:

sopot

I jak tu nie pokochać naszego polskiego morza? No jak? Nie da się... Będę musiała uwzględnić je w swoich planach w przyszłym roku jeszcze raz - koniecznie.

sopot

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli