Przegląd książkowy #1, czyli o tym, co ostatnio przeczytałam

przegląd książkowy

Nauczyłam się ostatnio wykorzystywać każdą wolną chwilę na to, aby przeczytać chociaż kilka stron. Wcześniej ciągle coś było ważniejsze, ale nie wykorzystywałam w pełni takich momentów w ciągu dnia, jak np. czekanie w kolejce czy stanie na przystanku i czekanie na autobus, pociąg (tudzież jazda tym pociągiem, bo zamiast gapić się w okno, można poczytać, prawda?). Nie ukrywam, że z czytnikiem jest o wiele prościej wykorzystywać takie małe momenty w ciągu dnia na czytanie, ale i ze zwykłą, nawet grubaśną książką, się da, sprawdziłam :-)

No i tym samym powstał przegląd książkowy o tym, co ostatnio przeczytałam i o czym chciałabym Wam napisać. Na razie nie będę wracać do recenzji, jakie były na tym blogu do tej pory, bo zwyczajnie nie mam serca/nudzi mnie pisanie długich tekstów, a i Wam pewnie nie chce się w kółko czytać tego samego. Ale myślę, że taka forma (bo nie chcę z książkowych opinii rezygnować zupełnie) też jest w stanie się przyjąć - mam nadzieję. Co sądzicie?

"Zmuś mnie" Lee Child

Z tym autorem spotkałam się po raz pierwszy. Wiem, ma całą serię z tym bohaterem, a ja zaczęłam niemalże od końca, ale... wrócę do książek tego autora jeszcze na pewno. Bo Lee Child pisze lekko, ale ciekawie - prawdę mówiąc nie mogłam się oderwać od tej książki i zdaję sobie sprawę, że pewnie ma lepsze. Czytało mi się tę powieść przyjemnie, lekko i szybko.

"Ostatni list" Maria Ulatowska

To była książka, której strasznie byłam ciekawa. Autorka jest mi bardzo dobrze znana z serii o Sosnówce, ale szczerze mówiąc już od bardzo dawna nie miałam z nią styczności. A o tej powieści słyszałam naprawdę same dobre opinie. Jaka jest moja?
Po raz kolejny sprawdza się moja stara zasada, że co dobre, to polskie. I tutaj też tak jest. Ile to ja już razy pisałam, że warto czytać polskich autorów?... Przez tę książkę po prostu się płynie, ale też dużo się tu dzieje, jest cała masa barwnych postaci, z których główna bohaterka wcale nie jest tą najbarwniejszą. Ale równie godną uwagi. To właśnie przez nią Ostatni list wywołał we mnie całą masę emocji, nie tylko tych pozytywnych, ale i tych mniej przyjemnych  - a takie właśnie książki cenię sobie najbardziej. Czasem bowiem Majka jest tak irytująca i tak samolubna, że chciałoby się stanąć nad nią i krzyczeć: kobieto, tak się nie robi! Czasami przez nią żal mi się robiło innych bohaterów, szczególnie Zbyszka czy Andrzeja.
Strasznie mi ta książka zapadła do serducha, naprawdę... Taka życiowa i skłania do przemyślenia własnych postępowań. Naprawdę warto po nią sięgnąć.

"Slow life. Zwolnij i zacznij żyć" Joanna Glogaza

Joanna może być niektórym z Was znana z bloga styledigger.com. Ja trafiłam na jej bloga całkiem niedawno i chyba o jej książce dowiedziałam się nawet jeszcze wcześniej, przed blogiem. Ale to była pozycja, którą bardzo chciałam przeczytać. I nie żałuję, bo uświadomiła mi wiele rzeczy, o których co prawda niby człowiek wie, ale tak trudno to czasem zauważyć w codziennym pędzie. Co można zrobić, aby mieć czas na swoje pasje? Jak cieszyć się tym, co się ma tu i teraz? Jak żyć tak, jak my chcemy, a nie tak, jak wymagają tego od nas inni? Ta książka odpowiada na te pytania i na wiele innych, naprawdę wartościowa pozycja.

"Trzy młode pieśni" Elżbieta Cherezińska

Czy muszę przypominać, że pani Elżbieta jest moją ulubioną autorką? Chyba nie :-) Tym samym jednak, wraz z tą książką skończyłam czytać serię Północna droga. Szkoda. Bo strasznie już się zdążyłam zżyć z jej bohaterami...
Trzy młode pieśni - napiszę szczerze - nawet nie zainteresowały i nie wciągnęły mnie na początku, jak się tego spodziewałam. Ale nad zakończeniem tej książki wylałam rzekę łez, gdy... nie, nie będę Wam spojlerować, sami się przekonajcie. Tym razem jest to punkt widzenia trzech najmłodszych jej bohaterów: Gudrun, Ragnara i Bjorna, czyli dzieci, które w pewnym momencie stają się dorosłymi, dojrzałymi ludźmi.
I nie trzeba Północnej drogi czytać po kolei, pisałam o tym już przy okazji Pasji wg Einara, mam tylko dla Was jedną wskazówkę: Trzy młode pieśni zostawcie sobie na sam koniec. Bo ta część jest doskonałym dopełnieniem pozostałych. A cała seria jest po prostu wspaniała, naprawdę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli