O tym, jak dobrze czasem zapomnieć telefonu komórkowego oraz inne sierpniowe wspominki [podsumowanie sierpnia]


Chciałam to podsumowanie opublikować już wczoraj, jednak ani wczoraj, ani w poniedziałek nie znalazłam czasu na jego napisanie... Bardzo dawno już nie było tak, że wychodziłam z domu o 7 rano, a wracałam o 21. I w poniedziałek więc, i wczoraj wręcz padłam na łóżko ze zmęczenia, bo kto by nie padł, prawda? A na pewno nie miałam już chęci otwierać laptopa. I po 8 godzinach pracy od poniedziałku do piątku mam tej ochoty coraz mniej. Ostatnio naprawdę wolę się nacieszyć innymi rzeczami, niż siedzieć z głową w monitorze komputera :-) Moje ostatnie zakręcenie doprowadziło do tego, że wczoraj w ogóle nie miałam ze sobą komórki cały dzień i... nawet nie odczułam jej braku :-) No, może raz, kiedy chciałam sprawdzić, która godzina :-) Taka przerwa jednak czasem dobrze robi.

Pisałam już wcześniej, że ja, kaleka samochodowy, który boi się wsiąść za kierownicę, zapisałam się na kurs prawa jazdy. Tadam! Zaczęłam kurs praktyczny, mam za sobą kilka godzin i muszę przyznać, że... jazda samochodem wcale nie jest taka trudna i zła... Ja mogłabym nawet napisać, że jestem w stanie to polubić, ba! nawet chyba już trochę polubiłam... Raczej to dobry znak :-)

A tak w ogóle to znowu sierpień mi przeleciał jak przez palce. Nawet nie wiem, kiedy. Jutro znowu zaczyna się rok szkolny, a pamiętam jak w zeszłym roku o tej właśnie porze rozpoczynałam kolejną swoją (obecną) pracę i byłam tak samo zestresowana, jak te dzieciaki, które szły do szkoły :-) No i to świadczy boleśnie również o tym, że niedługo zacznie się jesień. Nie ukrywam, że to lato jest moją ulubioną porą roku, ale jesień również lubię - bardzo.

Tak sobie teraz myślę i próbuję przypomnieć, co ja właściwie robiłam w sierpniu... Skupiłam się znowu na pracy po urlopie, ale i sporo miałam czasu jednak również dla siebie. Zaczęłam dbać o włosy, przez co trochę mniej wypadają. Przeczytałam jedną świetną, genialną wręcz książkę, ale nic dziwnego, bo to książka Cherezińskiej, więc czego innego można się było spodziewać? Spędziłam kilka dni na wsi, którą kocham całym sercem i gdybym mogła, spędzałabym tam naprawdę więcej czasu. A koniec sierpnia obfitował w jeszcze inne wieści, ale o nich na razie sza!

Ciekawa jestem, jaki będzie wrzesień... Mam nadzieję, że również dobry :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli