Plany na lato, czyli jak mam zamiar wykorzystać wakacje


Wreszcie mogę trochę odsapnąć od nauki i studiów i przede wszystkim nie myśleć o tym, czy wszystko uda mi się załatwić na czas. Skończył się właśnie u mnie okres typowo sesyjny, chociaż to jeszcze nie koniec, bo przecież nikt za mnie we wrześniu nie obroni pracy... W każdym razie mogę powiedzieć, że mam wakacje (od szkoły), że mogę w końcu pomyśleć o czymś innym, niż o nauce, odsapnąć, odpocząć.

I oczywiście mam na ten okres "wakacyjny" mnóstwo planów i rzeczy do nadrobienia, na które nie miałam czasu wcześniej, albo po prostu zawsze było coś ważniejszego... A co będę robić w swoje wakacje?

ODPOCZYWAĆ - tak, w końcu chcę się zresetować, naładować akumulatory na później, nie myśleć o studiach, a naukę odłożyć na dalszy plan (chociaż nie całą, o tym niżej). Marzyłam o tym niemalże przez cały rok, od września zeszłego roku - ach! i w końcu ten dzień nadszedł :-)

NADROBIĆ ZALEGŁOŚCI W CZYTANIU - strasznie mi brakowało tego, aby wziąć w końcu czytnik lub książkę i czytać ją bez żadnych wyrzutów sumienia - bo miałam je niemalże zawsze; że powinnam się uczyć, że powinnam jeszcze zrobić to i tamto... Teraz mogę bezkarnie po prostu czytać kryminał za kryminałem i mieć w nosie wszystko inne.

UZUPEŁNIĆ SWÓJ PROJECT LIFE - mam trochę zaległości, bo po prostu nie było czasu. Nie miałam kiedy wywołać jeszcze zdjęć z czerwca, maj jest w rozsypce, a niedługo jeszcze będzie do ogarnięcia lipiec... Bez dwóch zdań trzeba się za to wziąć i to będzie przyjemna praca. Tym bardziej, że ostatnio zaopatrzyłam się w koszulki i karty. 

ZAPISAĆ SIĘ NA PRAWO JAZDY - bo go jeszcze nie mam i od x lat przekładam to z roku na rok. W ostatnich tygodniach jednak mam straszne parcie na to, mało tego, ja mam ogromną motywację i naprawdę chcę się nauczyć jeździć. A że za kierownicą nie siedziałam nigdy w życiu i boję się za nią usiąść, to będzie to nie lada wyzwanie... Mam jednak wrażenie, że bardzo polubiłabym jazdę samochodem...

WYJEŻDŻAĆ I PODRÓŻOWAĆ - nawet jeśli to będzie podróż za miasto czy na wieś (też w planach). Za trochę ponad tydzień jednak z TeŻetem jedziemy do Trójmiasta, może potem jeszcze gdzieś na jeden chociaż dzień uda się wyskoczyć... Mam jeszcze tyle miejsc do odwiedzenia na swojej liście, nie tylko te, o których pisałam tutaj. Chciałabym również zwyczajnie pojeździć sobie rowerem i poodkrywać miejsca, które są blisko.

PODSZLIFOWAĆ ANGIELSKI - tak, to znowu nauka, ale w przyjemny sposób, a najprzyjemniejszym jest dla mnie czytanie książek po angielsku - po prostu. Ostatnio nie miałam na to zupełnie czasu, ostatni poważniejszy kontakt z językiem miałam z kilka ładnych miesięcy temu.

NIE MARTWIĆ SIĘ GŁUPOTAMI - bo ja niestety tak mam, że często martwię się czymś nieistotnym albo na co nie mam zupełnie wpływu. Bez sensu.

I robić po prostu to, na co mam w danej chwili ochotę. Chodzić na spacery, pisać bloga, biegać (o właśnie! Muszę zacząć rano biegać!), odżywiać się zdrowo, zadbać o siebie. Tylko w ten sposób będę w stanie wrócić do wytężonej pracy w październiku (bo mimo że narzekam na studia, to bardzo chciałabym jednak iść dalej...)

I chociaż pracując zawodowo, jestem w stanie wziąć urlop tylko na dwa tygodnie, to jednak moje wakacje będą trwały dłużej, bo swoją pracę mimo wszystko lubię (chociaż zawsze marzyłam o pracy w domu) - to właśnie odpoczynek od uczelni uważam za wakacje. I mam nadzieję wycisnąć z tego tyle, ile się da.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli