Pięć najlepszych sposobów na to, aby idealnie zacząć dzień


...i mieć tym samym dużą szansę na to, aby dobrze upłynął do wieczora, cokolwiek by się po drodze nie stało :-)

Miałam ostatnio taki koszmarny dzień, chociaż z reguły mi się to nie zdarza. Jednak jestem kobietą - mam prawo :-) Chodzi jednak o to, że ja złe dni naprawdę mam rzadko, a teraz nawet nie wiedziałam, o co właściwie mi chodzi. Denerwowało mnie wszystko, wszystko było na nie, najchętniej schowałabym się gdzieś i tak schowana przesiedziała cały dzień (nie, nie byłam przed okresem, a nawet wtedy takie dni zdarzają mi się naprawdę sporadycznie). Poza tym złe dni mamy nie tylko my baby, ale i faceci - mogę się założyć :-) Summa summarum - byłam przerażona, że bez powodu reaguję tak źle na wszystko, co się ze mną do diaska dzieje?... Miałam sama siebie dosyć, naprawdę.

W pewnym momencie mnie olśniło (co prawda dopiero wieczorem, ale lepiej późno niż wcale). Ja mam swoje poranne rytuały. Takie, że jeśli ich nie ma, to naprawdę trudno mi się potem pozbierać. A tego dnia ich nie było. Po prostu. Wstałam późno, nie zjadłam śniadania, nie pomachałam łapkami na rozruch, nic... No i stało się jasne, dlaczego chodziłam potem poirytowana cały dzień.

Oczywiście to są moje sposoby na dobry dzień i nie u wszystkich muszą się sprawdzić. Nie jestem specjalistą w tej dziedzinie - po prostu mam swoje sprawdzone metody, które nie muszą zadziałać u każdego. Ale... jednak działają na większość :-) I chyba nie zaszkodzi spróbować, bo kto nie chciałby mieć dobrego dnia, wstając rano z łóżka, prawda?

1. Idź wcześniej spać poprzedniego dnia wieczorem

Tak, dokładnie - bo idealny dzień zaczyna się wieczorem dzień wcześniej. A żeby dobrze zacząć dzień, trzeba się wyspać. Bo jakoś nie wyobrażam sobie siedzenia do drugiej czy trzeciej w nocy (o zgrozo, jeszcze przy komputerze!), a potem spanie do późna, albo co gorsza, przymus wstania rano i wyszykowania się do pracy na wpół przytomna z niewyspania. Nie da się - gwarantuję. 6-7 godzin snu to podstawa, ja nauczyłam się spać 7,5-8 godzin, kładę się o 22 (zawsze gaszę już światło i zasuwam pod kołdrę) i wstawać o 6 rano (bo do pracy czy szkoły). Mam tak wypracowany ten system, że prawdę mówiąc nie potrzebuję do tego budzika (ustawiam go tylko i wyłącznie na wszelki wypadek).
Poza tym ten punkt wiąże się ściśle z następnym, czyli...

2. Wstań rano wcześniej

Nie wcześnie. Po prostu wcześniej niż zwykle. Oczywiście większość z nas i tak ma ustawiony właśnie ten nieszczęsny budzik, więc wstaje tak czy siak. Więc ustaw go pół godziny wcześniej. Położenie się wcześniej wieczorem nie powoduje tego, że nieprzytomna zwlekę się rano z łóżka. Bo się zwyczajnie wysypiam. Nie wstajesz do pracy? I tak wstań wcześniej, nawet pół godziny. Nie śpij do południa... Bo za długie spanie jest chyba jeszcze gorsze od niewyspania, przynajmniej dla mnie. Nawet w weekend. A wcześniejsze wstawanie ma więcej zalet niż wad :-) Naprawdę - tylko trzeba to odkryć samemu.

3. Poćwicz

Tutaj większość pewnie pomyśli: o nie! Szczególnie ci, którzy nie są z aktywnością fizyczną za pan brat, szczególnie rano... Ale nie raz i nie dwa udowodniono, że ćwiczenia rano dają energię na cały dzień. Nie każę Ci przebiec dziesięciu kilometrów rano, tym bardziej, gdy nie biegasz, bo po co masz wrócić do domu z wyplutymi płucami i zawałem... Nie ćwiczysz? To chociaż otwórz okno, poprzeciągaj się, zrób kilka przysiadów. Mi też nie zawsze chce się ruszać rano, gwarantuję, ale zawsze tymi łapkami pomacham kilka razy. Od razu lepiej się robi i humor się poprawia, więc warto spróbować :-) (swoją drogą - muszę wrócić do porannego biegania, wtedy to miałam energię w ciągu dnia!). O, jeszcze jest jedna opcja: nie chce ci się poskakać, to zmieć podłogę albo umyj naczynia - też działa!

4. Zjedz śniadanie

To jest punkt obowiązkowy! Nie to, że nie ma czasu, śniadania trzeba jeść, bo zupełnie inaczej człowiek funkcjonuje rano. Ja nienawidzę być głodna rano. Nie cierpię! I nie mów, że nie masz czasu, po to między innymi kładziesz się wcześniej spać i wstajesz wcześniej - żeby go mieć i żeby na spokojnie zdążyć ze wszystkim przed wyjściem do pracy. Nie wychodzisz - zjedz tym bardziej. Wypij herbatę/kawę/sok (niepotrzebne skreślić), zjedz choćby coś małego. Nawet małe śniadanie daje więcej energii na rozpoczęcie dnia niż nie zjedzenie go wcale.

5. Ustal priorytety

Cokolwiek, co dzisiaj zrobisz. Nie musi to być cały plan dnia, nawet nie powinien, bo to frustruje i sprowadza na nas myśli typu: Ojej, jeszcze tyle do zrobienia, a dzień się zaraz skończy. Ale ustal cokolwiek - dzisiejsze zakupy, oddanie książek do biblioteki, odpisanie na maile, spotkanie z kimś. Może to być jedna mała rzecz. Ale jak już ją zaplanujesz, to znajdziesz na pewno czas w ciągu dnia na jej zrealizowanie, a wtedy szansa na idealny dzień wzrasta wielokrotnie. Sprawdzone!


Niby pięć małych, prostych sposobów, a jednak sprawiają, że naprawdę mam dobry dzień. I jest szansa, że takim zostanie do wieczora. Nie biorąc pod uwagę oczywiście różnych sporadycznych sytuacji, czy złych, no ale podobno dobre przyciąga dobre - więc i szansa na stanie się czegoś złego wtedy maleje :-) (Uwaga! to działa też w odwrotną stronę - złe przyciąga złe, więc chyba lepiej dobrze zacząć dzień i mieć szansę na to, aby dobrze go skończyć, prawda?)

A czy Wy macie jakieś swoje poranne rytuały, które sprawiają, że poranek jest idealny? Może coś kompletnie innego, dziwnego, oryginalnego?...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli