Dlaczego już nie piszę o książkach?

książki

Pewnie niejedna osoba zauważyła już tę zmianę. Na początku zamieszczałam na blogu masę recenzji, opinii, postów dotyczących tego, co udało mi się przeczytać albo co chcę przeczytać. Ostatnio jednak, w ostatnich miesiącach, recenzji książkowych pojawiało się u mnie mniej, i to znacząco mniej. Może nie jest do końca tak, że zupełnie już o nich nie piszę, ale jednak... pojawiają się sporadycznie.... Dlaczego?

Mój blog potrzebuje zmian. Ja sama potrzebuję zmian. Na blogu, ale i w sobie. Powiem Wam szczerze: od jakiegoś czasu już męczyło mnie pisanie recenzji każdej przeczytanej książki. Miałam wrażenie, że piszę w kółko o tym samym, a Wy ciągle to samo czytacie. To bez sensu. Mnie męczyło pisanie, Was czytanie, co było widać po statystykach, komentarzach, jakiejkolwiek aktywności. Zresztą od dawna chciałam rozwinąć trochę swojego bloga, pójść w trochę inną stronę, chociaż nie zejść z tej ścieżki zupełnie, to jednak czasem z niej zboczyć. Bo po prostu już nie sprawia mi frajdy powtarzanie w kółko tego samego. Nuda i tyle. Dlatego tak rzadko na blogu ukazują się teraz recenzje, chociaż nie zrezygnowałam (i pewnie nie zrezygnuję) z tego do końca. Dlatego też można było przeczytać w zeszłym miesiącu o tym, co ja osobiście sądzę o Dziewczynie z pociągu i jak bardzo zachwycił mnie Miłoszewski.

Prawdą jest również, że książek w ostatnim czasie czytałam mniej, w moje ręce natomiast częściej wpadały podręczniki. To również jest powód mniejszej ilości recenzji na blogu, bo po prostu czytałam mniej (a raczej sporo, ale mało tego, czego faktycznie chciałabym więcej). Minęły czasy, kiedy czytałam po dziesięć czy dwanaście książek na miesiąc, nie oszukujmy się - studia zrobiły swoje. Nie ukrywam jednak, że czasem trafię na jakąś perełkę i o takiej perełce na pełno będę chciała coś napisać. I to zrobię, bo jak mnie zachwyci jakaś książka, to nie ma zmiłuj :-) Nie będę jednak pisać o każdej przeczytanej książce, jak kiedyś. Chociaż od czasu do czasu może wpadnie jakiś krótki przegląd... zobaczymy.

Nie oszukuję się również w tej kwestii, że mniej książkowa tematyka bloga, a bardziej lifestylowa, będzie Wam wszystkim odpowiadać. Nie każdy lubi to samo i nie każdy interesuje się wszystkim dookoła. Rozumiem to i zdaję sobie sprawę, że część z Was po prostu sobie ode mnie pójdzie w siną dal i już tu więcej nie wróci. Część pewnie zostanie i cieszę się z tego. Na szczęście zawsze zależało mi bardziej na jakości, niż na ilości, nie tylko w kwestii ubrań w szafie :-) Jednak cieszę się z każdej osoby, która tu zagląda i która wraca. Statystyki mówią za siebie i potwierdzają tylko to, że robię ruch w dobrą stronę. A w jaką faktycznie to pójdzie, zobaczymy.

O takich zmianach myślałam od dawna, nie wiem, czy jest tu jeszcze ktoś, kto pamięta, że mój blog zaczynał cztery lata temu pod całkiem inną nazwą, zmiana nazwy bloga to był pierwszy ruch w stronę zmiany bloga w ogóle - ruch, którego nie żałuję i który był tylko kwestią czasu.

Ten tekst miałam w planach również od jakiegoś czasu, chodził mi on po głowie od dawna i zauważam również inną rzecz: część z tych od początku przeze mnie obserwowanych blogów również wprowadza mniejsze lub większe zmiany. Nie dziwię się temu wcale. Zmiany są dobre. Czasem po prostu trzeba :-) Swoją drogą trochę podobny post napisała niedawno Kreatywa, która zmotywowała mnie do wytłumaczenia się również z mojej strony. Rozumiem ją doskonale.

A jeśli chodzi o sam wygląd bloga - zminimalizowałam go tak, jak tylko się dało. To jeszcze nie to, co bym chciała, wciąż szukam szablonu 'dla siebie' (może być z tym kiepsko, bo mogę go nie znaleźć nigdy, biorąc pod uwagę moją wybredność), ale zmiany teraz już będą raczej powierzchowne i nie rzucające się w oczy. Może kiedyś dojdę do etapu, kiedy pomyślę: Wreszcie jest idealnie. Dążę do minimalizmu nie tylko w życiu, ale i na blogu - jak widać :-)

I z chęcią poznam Wasze zdanie na cały ten temat. Jakikolwiek feedback mile widziany, bo to dla mnie cenne informacje...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli