Trzy miesiące z capsule wardrobe & wishlista na lato

trzy miesiące z capsule wardrobe

Ale ten czas leci... Mam wrażenie, że dopiero co zaczęłam swoją przygodę z minimalistyczną szafą, a tutaj zaraz stuknie trzeci miesiąc! Niesamowite, że tak szybko to wszystko zleciało, a jeszcze bardziej niesamowite jest to, że wsiąkłam w ideę capsule wardrobe na dobre. Naprawdę mi się to podoba - niewiele rzeczy, a można z tego stworzyć naprawdę ciekawe zestawy. Jakie są moje pierwsze spostrzeżenia odnośnie szafy minimalistki po trzech miesiącach?...

Zalety capsule wardrobe

Wiecie, co mi się najbardziej w tym podoba? Hm... pusta szafa! Pusta w porównaniu z tym, co było wcześniej, czyli wręcz wypadające z szafek ubrania, które nie zawsze można było ze sobą nawzajem połączyć. Efektem tego była sytuacja, że miałam kupę ubrań, a tak naprawdę nie miałam rano co na siebie włożyć. Wiem, niektórzy szykują sobie ubrania wieczorem, dzień wcześniej, w tym mój TeŻet, ja niestety nie potrafię się od niego tego nauczyć, nie daje rady :D Dlatego dla mnie capsule wardrobe to był strzał w dziesiątkę, bo nawet jeśli teraz muszę otworzyć szafę i wybrać coś, co będzie do siebie pasować, w dodatku coś, czego nie miałam na sobie wczoraj, to i tak zajmuje mi to o wiele mniej czasu, niż przekopanie się przez tony ubrań, które na dodatek wypadały na mnie przy próbie otwarcia szafki.

No i oczywiście trzeba w sobie odnaleźć odrobinę kreatywności, żeby nie chodzić w kółko w tym samym. Gdzieś przeczytałam, że przy małej ilości ubrań zużywają się one szybciej, jednak prawdę mówiąc, ja naprawdę bardzo często wcześniej i tak wybierałam tylko te swoje ulubione, więc na jedno wychodzi... Podobno przez 80% czasu nosimy właśnie tylko ulubione rzeczy, które w naszej szafie zajmują... raptem 20%. Reszta to ubrania na specjalne okazje albo takie, które wyciągamy naprawdę raz na jakiś czas.

Wady minimalistycznej szafy

Znalazłam w sumie tylko jedną. Pranie. Znałam osoby, które do pralki potrafiły wrzucić jedną parę majtek... poważnie! (z różnymi osobami wynajmowałam niestety mieszkania...) Ja jestem jednak dość oszczędna w tej kwestii i zawsze staram się wrzucić do pralki tyle, ile się da... Ale przy małej ilości ubrań niestety się nie da. I w zasadzie nie wiem jeszcze, jak ten problem rozwiązać, przychodzi mi do głowy tylko pranie ręczne, a biorąc pod uwagę moją nienawiść do prania ręcznego, takie rozwiązanie na dłuższą metę odpada. Może Wy macie jakieś pomysły? Bo wrzucać jedną bluzkę do pralki to naprawdę bez sensu.

Co chciałabym znaleźć w swojej szafie w lato?

Troszkę się ostatnio przekopałam przez moją wiosenną capsule wardrobe, bo (co mnie bardzo cieszy) w końcu mamy lato, niedługo również to astronomiczne. Trzeba było pochować cieplejsze swetry, spodnie, a wyciągnąć spódnice, lenie koszulki i sukienki. Dlatego właśnie kocham lato - za sukienki. I powiem Wam szczerze, że... ilość moich ubrań wcale się nie powiększyła, nadal w granicach ok. 40 sztuk, nawet niecałe (bez butów i dodatków oczywiście). I naprawdę można z takiej ilości ubrań stworzyć już swoją sensowną szafę, czy na okres wiosenno-letni, czy jesienno-zimowy (chociaż ten drugi jeszcze przede mną).

ubrania na lato
Mam jednak kilka rzeczy, których mi jakoś tak... brakuje, aby to było w pełni to, na co czekam. Co to takiego? Na pewno szorty, spodenki, najlepiej jeansowe (hej, właśnie sobie uzmysłowiłam, że nie mam żadnych, a na lato mieć muszę - nie tylko spódnice i sukienki przecież!). No a jeśli już przy jeansie jesteśmy, to i kurtka jeansowa, taka letnia, na chłodniejsze dni... Idealnie by się komponowała z praktycznie wszystkim... (swoją drogą kocham jeans, pasuje do wszystkiego i dobrze się w nim czuję...). Bo jeśli chodzi o trzecią rzecz, to owszem, białe spodnie są bardzo niepraktyczne i szybko się brudzą, ale mam ostatnio takiego fioła na punkcie białych spodni na lato, że chyba jednak muszę je kupić. Na razie szukam i szukam.

Ponieważ szorty już sobie wypatrzyłam, to za nic nie mogę jednak znaleźć nic poza tym... Nawet przez internet. Tak to jest, jak sobie moja ruda głowa coś wymyśli, a potem się dziwi, że nie ma tego w żadnym sklepie... Zawsze jednak coś mi w czymś będzie niepasować - a to długość, a to fason, a to coś jeszcze innego... Może Wy macie jakieś sprawdzone sklepy (zarówno stacjonarne, jak i internetowe). Może trafię na coś nowego dla mnie dzięki Wam? Jeśli tak, śmiało linkujcie w komentarzach.


Uwielbiam lato. Mam nadzieję, że te trzy letnie miesiące jednak będą płynęły troszeczkę wolniej niż poprzednie i się nimi w pełni nacieszę :-)
A Wy co myślicie o capsule wardrobe?... Bylibyście w stanie zaeksperymentować, czy jednak to nie dla Was? Z chęcią poznam również Wasze zdanie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli