O polskich autorach i "Gniewie" Miłoszewskiego

kryminał

Nie mam pojęcia, dlaczego niektórzy tak bardzo stronią od polskich autorów i omijają ich szerokim łukiem... Czym to jest spowodowane, powiedzcie mi? Bo ja kompletnie nie potrafię tego pojąć, zrozumieć, nie dociera to do mojego rozumu. Nie wiem. A znam takich osób grono. Dlaczego nie czytacie polskich autorów? Dlaczego omijacie z daleka obyczajówki pisane przez nasze pisarki, dlaczego nie sięgacie po polskie kryminały?... To jest chyba za bardzo skomplikowane na moją głowę, naprawdę...

Żeby książka dostała się do grona moich ulubionych, musi naprawdę mieć to coś... Wbić mnie w fotel i sprawić, że nie mam ochoty jeść, spać itd. Musi mnie zainteresować do tego stopnia, że nie będę chciała w ogóle wypuszczać jej z ręki. I wiecie, jakiej narodowości autorzy tych moich ulubionych książek są na podium? Tak, polscy autorzy! Ileż ja pięknych książek bym nie przeczytała i ileż pięknych historii nie poznała, gdybym stroniła od polskich pisarzy, naprawdę!... Więc tym bardziej nie rozumiem tych, którzy gdy słyszą, że książkę napisał Polak, mówią: "nie, dziękuję"...

Przeczytałam właśnie dosłownie przed chwilą (biorąc pod uwagę ten mój mijający czas, a raczej pędzący wręcz) książkę, która zalicza się do tego grona. Ba!, ja wiedziałam po pierwszych 30 stronach, że ta książka mnie dosłownie pożre, bo to jest właśnie taka książka. Która pożera czytelnika na ładnych kilkanaście godzin i człowiek zapomina o bożym świecie. I kto tą książkę napisał? Polak! Polak, którego nie znałam do tej pory, a raczej znałam, ale z imienia i nazwiska (kilka razy obiło mi się po prostu o uszy), nie z książek. Chociaż dużo dobrego o nim słyszałam, nawet bardzo dużo. No ale coś tam słyszeć, a przekonać się na własnej skórze to dwie różne rzeczy. Ja się właśnie przekonałam. I przepadłam.

Mowa oczywiście o Zygmuncie Miłoszewskim, autorze kryminałów. Tego, że ja kryminały wręcz kocham, nikomu nie muszę mówić. Więc to była tylko kwestia czasu, aż do niego dotrę. Zaczęłam co prawda trochę nie od tej strony co trzeba, bo Gniew jest trzecią częścią trylogii o Teodorze Szackim, to jednak nie żałuję ani sekundy przy tej powieści spędzonej. Nie żałuję tego, że olałam naukę, że nie przez nią nie wyrabiam się z terminami mnie goniącymi, ale co mi tam! Dla takich książek warto, naprawdę. Nie będę Wam pisać, o czym Gniew jest, to przeczytacie w każdej notce do tej książki na jakimkolwiek portalu - powiem Wam tylko tyle: takich kryminałów jest mało, kryminałów przez duże K, i co?... I takie coś napisał Polak! Nie warto czytać polskich autorów?... Wręcz przeciwnie, warto ich poznawać jak najwięcej. Zygmunt Miłoszewski jest jednym z przykładów tylko, bo ja tu mogę wymieniać w nieskończoność... Naprawdę.

A do tego dodać ten ironiczny, czasem wręcz czarny humor Szackiego... Ponuraka jakich mało, a jednak z każdą kolejną stroną coraz bardziej coś w nim intryguje... Ja poproszę więcej takich bohaterów, panie Miłoszewski. Genialny kryminał, genialna książka sama w sobie. Dziękuję za Gniew. Dla takich powieści warto żyć :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli