Jak okiełznać swoje wydatki? Kalkulator wydatków do pobrania

kalkulator wydatków do pobrania excel

Nie jestem mistrzynią w oszczędzaniu, niee... Ale na pewno każdy mnie zrozumie i uśmiechnie się pod nosem, gdy wyobrazi sobie taką oto sytuację: ostatni dzień miesiąca, dostajemy wypłatę na konto, więc trzeba po pierwsze opłacić rachunki (zawsze to moja największa zmora!), po drugie przecież musimy wypełnić lodówkę, jeść coś trzeba... No tak, i przecież miałam sobie po wypłacie kupić tę cudną spódnicę z wystawy i tę przepiękną szminkę... Ach, i jeszcze te sandały, przecież nie mam w czym chodzić! I nagle, w połowie miesiąca okazuje się, że z wypłaty zostały grosze, a tu przecież jeszcze kolejne pół do przeżycia... Gdzie się podziały te wszystkie pieniądze? A pewnie i każdy zna sytuację, gdy idzie do sklepu, zakupów prawie tyle co nic, ale kolejne kilkadziesiąt złotych znikło z portfela... 

Jak ja zaczęłam kontrolę nad swoim portfelem?

Mnie takie sytuacje były bardzo dobrze znane. Wydatków, tych obowiązkowych, zawsze miałam sporo, ale gdy zaczęłam dodatkowo studia zaoczne, to przybyło ich jeszcze więcej. Nie da się ukryć, studia zaczęły pochłaniać większą część moich pieniędzy. Do tego stopnia, że wypłata praktycznie starczała mi na styk do następnej, na jakiekolwiek oszczędności nie mogłam liczyć... Może nie zarabiałam mało, ale kokosów to ja też nie zbijałam. Jednak coś mi tą kasę z portfela zawsze wyżerało i nie było co odłożyć... Do chwili, gdy postanowiłam, że w końcu musi się to zmienić, muszę zacząć jakoś to wszystko kontrolować... I chociażby odłożyć na tę śliczną sukienkę z katalogu albo nowe buty, o nowym laptopie nie wspominając. Coś musiałam z tym zrobić. 

Początki zawsze są najtrudniejsze. Nawet, jeśli chodzi o taką sprawę, jak zwykłe spisywanie codziennych wydatków. Niby nic trudnego prawda? Ale i trzeba znaleźć na to czas, i przede wszystkim chęci, jeśli naprawdę chcemy coś zmienić. Zobaczyć, na co wydajemy najwięcej. Przeanalizować. I może wtedy coś z tego wynieść. Wiem, że niektórym osobom łatwiej przychodzi spisywanie wszystkiego na papierze i zliczanie... U mnie się to nie sprawdza. Próbowałam wiele razy. Po pierwsze, zajmuje kupę czasu, a ja chcę na to poświęcić jak najmniej, a nie ślęczeć nad kartką i spisywać, i liczyć wszystko na piechotę. Nie dla mnie, jestem na to za leniwa. Na szczęście z pomocą przyszedł mi zwykły Excel - bo jeśli chodzi o kontrolę tego, ile i na co wydaję, zdecydowanie wolę pomoc komputera.

Cóż, najważniejsze tu są chęci, bo bez nich ani rusz. Czasu nie trzeba mieć wiele, bo wszystko robi za nas komputer, a raczej odpowiednio wpisane formuły w Excelu. To było dla mnie najlepsze rozwiązanie, bo arkusz wszystko liczył za mnie, ja tylko wpisywałam swoje wydatki w odpowiednie pola. Więc tak naprawdę czas, jaki na to poświęcałam, to kilkanaście minut w tygodniu. Tyle na pewno znajdziemy - znalazłam i ja.
No ale dobra, ale jak to wszystko spamiętać, co kupiliśmy danego dnia? Albo tydzień temu?... I jak w ogóle to wszystko ogarnąć?

Moja najważniejsza rada dla początkujących 

Po pierwsze, jedyne i najważniejsze, bo bez tego naszych pieniędzy okiełznać się nie da - czyli... paragony. Dla mnie to zawsze było naturalne, że zabierałam z każdego sklepu paragon. Co z tego, że po przyjściu do domu lądował w koszu... Ale był. I to jest moja najważniejsza rada dla tych, chcących kontrolować swoje zakupy - zbierajcie paragony. To nic nie kosztuje. Naprawdę. Ja zawsze chowam paragon razem z resztą lub kartą płatniczą, a zaraz po przyjściu do domu wyjmuję i przypinam do tablicy korkowej. Ideałem byłoby od razu wpisać sumę w kalkulator, ale nie każdy ma na to czas, i ja też zwykle nie mam. Gdy go znajdę, odpinam i wpisuję to, co się nazbierało. Zajmuje to naprawdę kilka minut. Trzeba tylko wyrobić w sobie nawyk zabierania paragonu po zakupie i nie jest to jakieś trudne, bo przecież ile czasu więcej zajmie nam zgarnięcie paragonu z lady? Dziesiątą sekundy więcej?... Aha! I druga ważna rzecz. Po powrocie wrzucajcie je w jedno miejsce... np. do jednego, przeznaczonego do tego pudełka. A gdy wpiszecie w arkusz - wyrzucajcie (no chyba że trzeba zachować, bo np. przewidujecie, że coś się zaraz popsuje i może trzeba będzie oddać?...:-) Nie ma nic gorszego od dziesiątków paragonów walających się po różnych kątach - wtedy niestety daleka droga do kontroli tego wszystkiego...

Po dwóch, trzech miesiącach takiego spisywania mogę Wam zagwarantować, że będzie już co analizować i ewentualnie zmienić. Zobaczycie, na jakie rzeczy idzie najwięcej pieniędzy, ile ich zostaje pod koniec miesiąca, na co wydajecie zdecydowanie za dużo. I podjąć odpowiednie kroki. Bo może wystarczy mała zmiana, często nawet niezauważalna, a uzbieracie na wymarzoną sukienkę czy buty albo wycieczkę? Kto wie? Nie warto spróbować?
Ja takim systemem działam już ponad rok i mogę powiedzieć jedno: sprawdza się! I warto.

Kalkulator wydatków do pobrania

Oczywiście mogłabym teraz napisać, że takich arkuszy Excela jest w necie sporo i napisałabym prawdę. Pamiętam, jak sama szukałam i... szczerze mówiąc, nie każdy pasował mi w stu procentach. Jeden z nich był prawie idealny, ale to jeszcze nie do końca to... Na bazie tego wszystkiego, co udało mi się znaleźć kiedyś, swego czasu udoskonaliłam swój własny. Jest oparty na tych, które można znaleźć w necie, i dla mnie jak na chwilę obecną idealny, a co najlepsze - można go modyfikować na swoje własne widzimisię i dopisywać lub zmieniać kategorie. I taki kalkulator, którego ja używam, udostępniam Wam dzisiaj na blogu, nie musicie więc szukać w necie. Wystarczy kliknąć i zapisać na dysku, potem ewentualnie zmienić/dodać własne kategorie i... zacząć kontrolować swoje wydatki.

jak kontrolować wydatki

Uwaga: plik jest w formacie xls, więc przypuszczam, że każdy powinien go bez problemu ściągnąć i otworzyć. Pamiętajcie jednak o tym, aby wpisując dane z paragonów w określone pola używać prostej formuły sumowania wpisanych danych, potem ewentualnie dodawać kolejne kwoty (ja wpisuję to w najprostszy możliwy sposób, w jednej komórce: =a+b+c... itd; mam nadzieję, że wiadomo o co chodzi). Przypuszczam bowiem, że rzadko kto kupuje np. jedzenie na cały miesiąc z góry :-)  A reszta będzie liczyć się sama. Miłego korzystania :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli