Warszawskie Targi Książki


Wiecie, że mimo tego, że do Warszawy zawsze miałam blisko (naprawdę blisko, bo trzydzieści parę kilometrów to nie jest daleko, pewnie niejeden by mi pozazdrościł) nigdy, naprawdę nigdy nie udało mi się dotrzeć na Targi?... Nie pamiętam już co mi przeszkodziło dwa lata temu, rok temu byłam ogromnie zła na cały świat, bo akurat wtedy miałam studia, resztę dni pracowałam w takich godzinach, że na te targi nie zdołałabym rady dotrzeć. Złośliwość rzeczy martwych - jak to się potocznie mówi. Jednak w tym roku nie dałam za wygraną. Mimo zjazdu na studiach (tak! znowu!) tym razem udało się. Dotarłam dzisiaj i... obiecuję sobie, że w przyszłym roku też obowiązkowo będę i będę dłużej!

warszawskie targi książki

Dzisiaj udało mi się być, ale byłam krótko. Niestety. Jednak mam tę satysfakcję, że w ogóle byłam, zobaczyłam, pospacerowałam wśród tych wszystkich pięknych książek, wśród tych niecodziennych promocji i zniżek, i aż żal było nie kupić dzisiaj książki, naprawdę... Mimo tego, że właśnie doprowadzam do porządku moją domową biblioteczkę, pragnąc z niej zrobić biblioteczkę w wersji minimalistycznej, to jednak uległam, bo jakżeby można inaczej! Nie da się. I zamiast pozbywać się książek, moje półki mają kolejnych dwóch lokatorów. Ech...
Teraz moim marzeniem jest wybrać się na Targi Książki do Krakowa, czyli zaliczyć dwie moje największe miłości - i książki, i miasto samo w sobie... Ale czy się uda?...

Wisła

A wracając, spacerkiem jak nigdy (rany, jaki ja mam lęk wysokości, następnym razem wybijcie mi spacer mostem Poniatowskiego - jakimkolwiek mostem! - z głowy), myślałam o tym, jak fajna może być Warszawa, mimo że na co dzień jakoś za nią nie przepadam... Poprawka: nie przepadałam. Ostatnio bowiem zaczęłam odkrywać coraz więcej pięknych miejsc w Warszawie - trzeba tylko wiedzieć, gdzie szukać. Ja do niedawna nie wiedziałam.

To jak, spotykamy się na Targach Książki w Warszawie za rok?...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli