Pasja według Einara, czyli Wikingowie w wersji Cherezińskiej


Znacie "Wikingów"? Chodzi mi oczywiście o serial, który wręcz bije rekordy oglądalności... Ja sama wpadłam po uszy już od pierwszych jego odcinków i razem z moim TeŻetem czekamy zawsze na kolejne sezony. Powiem Wam, że Wikingów nie mam nigdy dosyć, bo średniowiecze to jednak moja epoka historyczna, zwłaszcza to wczesne średniowiecze. I gdzieś mnie tam do tej Skandynawii zawsze ciągnęło. Serial telewizyjny tylko mnie w tym utwierdził... Ale to dzięki Cherezińskiej właśnie odkryłam ten kawałek historii z zupełnie innej perspektywy - i również wsiąkłam po uszy...


Pasja według Einara to trzecia część Północnej Drogi, co sądzę o poprzednich częściach możecie poczytać TUTAJ i TUTAJ. Jednak jest jedna różnica, która dzieli serial od cyklu Elżbiety Cherezińskiej. Ta druga to historia Wikingów opowiadana przez kobiety. Przynajmniej tak było w poprzednich częściach. Sigrun i Halderd to dwie różne postacie, nie tylko z imienia, ale przede wszystkim z temperamentu i usposobienia. Obie jednak potrafią wciągnąć czytelnika w swoje opowieści... I tutaj... Pasja wg Einara... różni się trochę od poprzednich dwóch części. Dlaczego? Bo Einar, jakby nie patrzeć, jest mężczyzną. Wikingiem, który traci ojca i trafia do klasztoru w Anglii. Tutaj się wychowuje, przyjmuje chrzest, przechodzi na chrześcijaństwo. I tym razem to jego opowieść poznamy. Bo Einara znamy już z poprzednich dwóch części sagi. Postać intrygująca bardzo - tym razem będziemy mogli poznać go bliżej...

Trochę bałam się tej części, bo jednak już na pierwszy rzut oka, bez czytania, łatwo stwierdzić, że to już zupełnie inna książka. I tak też trochę jest. Ale przecież nie może być inaczej, kiedy jej głównym bohaterem nie jest już kobieta... Już po kilku pierwszych stronach stwierdziłam jednak, że z przyjemnością czekam na kolejny wieczór, aby móc znowu wrócić do jej bohaterów i miejsc. To jest wręcz doskonałe uzupełnienie tego, co już znamy, ale wiele wydarzeń, które wcześniej były nie bardzo zrozumiałe, tutaj się klarują... A klimat? Autorka za każdym razem potrafi stworzyć niepowtarzalny klimat, nieważne, o czym jest jej książka, czy jej akcja dzieje się w średniowieczu czy XX wieku, nieważne, czy w Polsce, czy w Skandynawii... Jest w tym mistrzynią.

Mam też dobrą wiadomość dla tych, którzy jeszcze nie znają Północnej Drogi. Moim zdaniem te powieści można czytać w takiej kolejności, w jakiej nam się podoba... Nigdy nie byłam i nie jestem zwolenniczką takiego czytania, ale tutaj kompletnie nie robi to szkody całej tej sadze. To są odrębne powieści, odrębni bohaterowie, inne miejsca - które co prawda czasem się zazębiają, ale spokojnie, nic się nie stanie, kiedy nie będziemy się trzymać kolejności ich wydawania. I to jest kolejny plus tego cyklu. Same plusy. Dlaczego więc nie sięgać po Północną Drogę... tym bardziej, kiedy tak samo jak mnie, serial telewizyjny skradł Wam serce... Tutaj co prawda dostaniecie coś trochę innego, ale klimat będzie podobny...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli