Czy warto pisać pamiętnik?...

pisanie pamiętnika

Pamiętnik pisałam zawsze, odkąd w zasadzie sięgam pamięcią... I o dziwo pierwszy mój zapisany zeszyt to była... praca domowa na wakacje! Tak, dobrze przeczytaliście. Nie pamiętam już, w której klasie podstawówki to było (może czwartej... uwaga! chodziłam jeszcze do ośmioklasowej podstawówki, jako jedna z ostatnich), nie pamiętam za bardzo w jakich okolicznościach, polonistka postawiła mi chyba wyższą ocenę w zamian za to, że po wakacjach przyniosę jej pamiętnik... I chyba tak to się zaczęło. Chociaż pisałam też coś i wcześniej, jak tylko nauczyłam się pisać. Zeszytów było sporo, ostatnio będąc nawet w domu u rodziców próbowałam je odnaleźć, niestety nie udało się, nie wiem, czy sama ich wszystkich celowo nie zniszczyłam wyprowadzając się stamtąd... do dziś pamiętam to, jak chowałam zeszyty przed wścibskimi oczami i rękami moich sióstr, które tylko czyhały na to, kiedy zostawię gdzieś swój dziennik bez opieki. Można się domyśleć, o czym w takim pamiętniku pisałam - dosłownie o wszystkim, jak to nastolatka, głównie o swoich pierwszych miłościach :-)

Z biegiem czasu oczywiście notatki się zmieniały, nie tylko były coraz dojrzalsze, ale i inne rzeczy stały się dla mnie ważniejsze. Gdy dorobiłam się swojego pierwszego laptopa ok. 9 lat temu (który o dziwo do tej pory nie wyzionął ducha, choć może to zrobić w każdej chwili), przeniosłam się na dysk komputera. Nie wiem, czy z wygody, czy podobało mi się po prostu to, że nikt mi tam już nie zajrzy przypadkowo. Tak sobie tworzyłam kolejne pliki, klikałam... do niedawna jeszcze. Od jakiegoś czasu jednak myślałam o powrocie do tradycyjnego notatnika - plan zrealizowałam kilka miesięcy temu. Klikanie na klawiaturze to jednak nie jest tradycyjne pisanie, a ja jestem, było nie było, tradycjonalistką. Wróciłam również do pisania piórem, ale o tym kiedy indziej... Zeszyt z kolejnymi zapisanymi stronami ma jednak swoją magię, tak samo jak posiada ją odręczne pismo. Nic tego nie zastąpi...

Po co mi w ogóle ten pamiętnik?... Szczerze to... pamiętnik, dziennik był od zawsze moim najlepszym przyjacielem. Nigdy w życiu nie miałam i nie będę miała lepszego. Pewnie dlatego zaczęłam w ogóle zapisywać wydarzenia, myśli, to, co się dzieje. Byłam dzieckiem cholernie nieśmiałym, nie da się ukryć. Jakieś koleżanki miałam, ale nigdy tej najlepszej przyjaciółki. Pamiętnik mi ją zwyczajnie zastępował. Mogłam w nim pisać o wszystkim i wiedziałam, że nigdy się nie wygada przed nikim, wszystko zostanie w środku, o tym, co w nim jest, wiedziałam tylko ja (no chyba że dostał się w ręce moich sióstr, ale zazwyczaj udawało mi się w porę go z nich wyrwać).

Z biegiem czasu jednak stał się dla mnie czymś więcej. Nie zawsze co prawda pisałam regularnie, zdarzały się nawet kilkumiesięczne przerwy, ale był cały czas - stał się zbiorem głównie moich przemyśleń, czasem pomysłów, żali i szczęśliwych chwil. Pisząc, jestem w stanie poukładać jakoś te swoje myśli, które zwykle rozrzucone są w mojej głowie i robią jeden wielki bałagan... Poukładać, posortować, zostawić i czasem nawet zapomnieć - o tym, czym się aktualnie martwię, co mi zaprząta głowę, czym się ekscytuję itp. Takie wyrzucenie z siebie wszystkiego, co mnie męczy. Gdy coś zapiszę, wiem, że nigdy już mi to nie ucieknie, mogę więc zająć się czymś innym, pomyśleć o innych rzeczach, a potem znowu je zapisać i mieć kolejny święty spokój. 

Niewiele osób w ogóle wie, że piszę pamiętnik, i zawsze tak było. Te co wiedziały, zawsze pytały, po co to robię - jaki ma to sens... A właśnie że ma. Ogromny, moim zdaniem. Dlaczego?
  • w pamiętniku zatrzymujemy czas. Dokładnie! Pisząc o tym, co się wydarzyło, zatrzymujemy wspomnienia i zawsze możemy do nich wrócić, w każdej chwili. 
  • wylewamy swoje emocje (dobre i złe) - dzięki temu mamy jaśniejszy umysł, czystszy, a tym samym miejsce na nowe pomysły.
  • no właśnie, pomysły... ile razy zdarzyło mi się wpaść na coś fajnego, jednak myśl ulatniała się kilka sekund później. W pamiętniku zostaje wszystko, nic się nie ulatnia, nic nie znika.
  • wyrażamy siebie, potrafimy nazwać swoje emocje, poznajemy lepiej siebie - doskonale to widać na moim przykładzie :-)
  • no i najważniejsze - zyskujemy przyjaciela - tego naj. Lepszego nigdy nie znajdziecie.

Zawsze lubiłam ten moment, gdy wieczorem siadałam gdzieś na kanapie albo przy biurku, w ciszy, i na kilka minut odrywałam się od świata zewnętrznego, aby otworzyć pamiętnik i zacząć pisać. Albo biegłam do domu jak najszybciej, by zapisać coś, co nie dawało mi spokoju... Do tej pory mam takie momenty.
Więc jeśli ktokolwiek jeszcze kiedykolwiek mnie zapyta, czy warto pisać pamiętnik, zawsze będę odpowiadać tak samo: warto!


A czy Wy prowadzicie dzienniki, piszecie pamiętniki? A jeśli tak... dlaczego to robicie? W końcu każdy może mieć jakiś inny powód - chętnie poznam Wasze zdanie na ten temat :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli