Co by było, gdyby... [podsumowanie maja]

podsumowanie maja

Ech, jaka szkoda, że maj właśnie się kończy. Gdybym miała wybrać swój ulubiony miesiąc, to nie wiem, czy nie byłby to właśnie maj, zaczynający się długim weekendem, pachnący bzem, wiosną w pełni... Chociaż z tymi ulubionymi miesiącami bywa u mnie różnie, mam ich kilka, zależy, w jakim momencie roku akurat jesteśmy... W tym roku maj miał aż dwa długie weekendy, można więc było wypocząć, oderwać się od pracy i obowiązków i bez wyrzutów sumienia trochę poleniuchować...

Taki właśnie był dla mnie ostatni weekend. Po raz pierwszy podjęłam męską decyzję próby oderwania się od nauki i pracy i bez wyrzutów sumienia (no, może z maleńkimi jednak...) po prostu odpoczęłam, głównie psychicznie, od myśli, że przecież powinnam się uczyć, że marnuję czas, że to, że tamto... Wzięłam zamiast tego kryminał ulubionego autora, spakowałam torbę i uciekłam z Warszawy. Bez podręczników, bez przypominajek w telefonie i kalendarzu postanowiłam, że muszę zrobić sobie taki reset od wszystkiego, co mi zaprząta ostatnio głowę. Po prostu.

Codziennie jednak łapałam się na myśli, co by było, gdyby ten maj, a właściwie początek maja (który nie zaczął się dla mnie dobrze), zaczął się zupełnie inaczej - cały miesiąc wyglądałby również inaczej. Czy lepiej - tego nie wiem. Najważniejsze jest jednak to, aby postarać się nie myśleć o tym co było, tylko cieszyć się z tego, co jest - bo jednak maj był dla mnie cudownym miesiącem, właściwie zawsze takim jest. 

A Wam jak minął ostatni miesiąc? Też Wam tak czas szybko biegnie, czy jednak trochę wolniej? Bo ja szczerze mówiąc nawet nie wiem, kiedy to zleciało - no ale ja mam tak ostatnio z każdym mijającym miesiącem... Czas leci ostatnio bardzo szybko, nie sądzicie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli