Capsule wardrobe - szafa w pigułce

szafa w pigułce

Gdy pierwszy raz spotkałam się z pojęciem capsule wardrobe (czyli w tłumaczeniu na polski, szafą w pigułce - mówiąc szczerze wersja anglojęzyczna jakoś bardziej mi jednak pasuje), to szczerze mówiąc ani nie wiedziałam, co to jest, ani na czym to polega, a już najmniej byłam zainteresowana tym, żeby to sprawdzać... Dowiedziałam się naprawdę przypadkiem i... przepadłam. Spodobała mi się cała ta idea szafy minimalistycznej, zaczęłam czytać, myśleć, aż w końcu powiedziałam sobie, że muszę sama na sobie zrobić ten eksperyment... Jak mi to wyszło?

Ale ja się nie mam w co ubrać!

Każda z nas (a może i każdy?) posiada w swojej szafie ubrania, które nosi najczęściej i które można zaliczyć do grona ulubionych. Dam sobie również rękę uciąć, że macie w swojej garderobie również takie rzeczy, które kupione jakiś czas temu, leżą zapomniane, bo albo nie pasują do niczego (a może kiedyś coś do tego dokupię?), albo kupione na promocji, leżą, bo jakoś tak niespecjalnie jednak w nich wyglądacie (w sklepowej przymierzalni leżały jakoś lepiej!). A ile z Was co rano otwiera szafę, z niej wypada stos ubrań, ale mimo wszystko... nie macie się w co ubrać?  Summa summarum zakładacie po raz kolejny dżinsy i t-shirt, bo rano nie ma już czasu na myślenie o stroju.

Ja nie jestem wyjątkiem. Już dawno chciałam zrobić jakiś porządek w swojej szafie, oddać albo wyrzucić rzeczy, których nie miałam na sobie ponad rok (były i takie, co leżały po kilka lat, kupione i nowe!), nosić tylko to, co lubię i w czym dobrze wyglądam, co do siebie pasuje i co będę mogła połączyć z czymś innym, co wyciągnę z szafy. Ostatnia przeprowadzka sprawiła, że miałam okazję przejrzeć swoje ciuchy i zrobić wstępną selekcję. Ale to jeszcze nie było to. Coś mi jednak nie pasowało. I nagle trafiłam, na samym początku wiosny, więc dobry czas na zmiany, na capsule wardrobe.

Co to właściwie jest, ta capsule wardrobe?

W zrozumieniu tego pomogła mi trochę Kasia z Worqshop oraz Simplicite (która jest moim idolem, jeśli chodzi o szafę minimalistki). W zaplanowaniu szafy natomiast dużą pomoc miałam od Unfancy i jej plannera. Naprawdę warto go wydrukować i wypełnić, pomaga bardzo - czarno na białym mamy to, w czym faktycznie chodzimy, możemy przeanalizować swój styl, zaplanować budżet. Mnie wypełnienie go zajęło góra dwie godziny, z przerwami oczywiście.

Cała idea polega na tym, aby wybrać ze swojej szafy tylko te rzeczy, które lubimy, w których dobrze wyglądamy i których większość można ze sobą zestawiać na różne sposoby (nie wliczając w to piżam, bielizny, dodatków czy ciuchów do uprawiania sportu). Dobrze by było, aby, jak pisze Unfancy, lista naszych ubrań nie przekroczyła 37 rzeczy. Mają to być takie ciuchy, które zakładamy na siebie z przyjemnością, czujemy się w nich dobrze, a rano, wstając do pracy, nie myślimy o tym, co założyć, bo i tak większość będzie do siebie pasować. Chodzi o to, żeby nauczyć się również kreatywnego zestawiania ubrań, ale, mimo małej ich ilości, nie chodzić w kółko ubranym tak samo. Da się?

Capsule wardrobe - mój eksperyment

Mogę Wam naprawdę z ręką na sercu powiedzieć: tak! da się! Chociaż na pierwszy rzut oka może wcale nie będziecie tego pewne. Na początku wiosny wywaliłam wszystkie swoje ubrania na łóżko, poselekcjonowałam, ubrania, które na tę porę roku już się nie nadają, schowałam głęboko, wybrałam to, w czym faktycznie chcę chodzić i co lubię. Wyszło ok. 40 rzeczy, łącznie z butami i okryciami wierzchnimi. Wrzuciłam znowu "moje" ubrania do szafy i... złapałam się za głowę... Rany, jak mało, w czym ja teraz będę chodzić!... Ale uparta, następnego dnia wybrałam z tych rzeczy zestaw do pracy. Udało się. Następnego dnia też i - uwaga! - wcale nie było to to samo :-) Po tygodniu pomyślałam, że wcale nie jest to takie trudne, a i uczy kreatywności, aby faktycznie tak zestawiać ubrania, żeby non stop nie chodzić w tym samym. No i podoba mi się ta moja "pusta" szafa :-)

Teraz czeka mnie minimalny przegląd szafy, aby przygotować się na lato, bo dni coraz cieplejsze (ach! w końcu!), ewentualnie dokupić, czego brakuje i zacząć kolejny sezon z capsule wardrobe. Teraz moje zakupy będą zdecydowanie bardziej przemyślane.
A Wy, zdecydowalibyście się na taki eksperyment w swojej szafie? Nie ukrywam, że jest to mała rewolucja, ale dla mnie jak najbardziej na plus :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli