Urodzinowe podsumowanie kwietnia


Wiecie co? Ja chyba cały czas żyję marcem... Nawet teraz, w tytule, chciałam zrobić podsumowanie marca, jak myślę o swoim Project Life'ie, też ciągle myślę o mojej pierwszej tak naprawdę, rozkładówce marcowej... Hej, gdzie mi uciekł jeden miesiąc po drodze?... Bo tu się nagle okazuje, że za kilka dni mamy już... maj!

Poza tym jestem okropnie zapominalska... W tym miesiącu, właśnie w kwietniu, przedłużałam swój abonament roczny na domenę, na której jestem - tak, tak - równiutko rok! To od zeszłego roku mam swój własny adres www, a taki urodzinowy prezent robiłam sobie w zeszłym roku właśnie na trzecie urodziny mojego bloga. Teraz, przedłużając usługę, nawet nie pomyślałam: hej, to już cztery lata! A rok na własnej domenie... Tak, minęło cztery lata od założenia tego bloga, nawet nie wiem, kiedy to zleciało... Właśnie w kwietniu 2012 roku powstało to miejsce i jak widać, istnieje cały czas. Nie sądziłam wtedy, cztery lata temu, że wytrwam aż tak długo. Czasem mam słomiany zapał do niektórych rzeczy, ale jak widać, bloga to nie dotyczy... I mam nadzieję, że Wy również zostaniecie ze mną tu jeszcze... Bez Was by mnie tu nie było - dziękuję!

Trudno mi jest pisać o podsumowaniu kwietnia, który uciekł mi gdzieś, jakbym go autentycznie przespała... Ale... jestem z niego zadowolona. Mimo wszystko. Może nie udało mi się zrealizować wszystkiego, co było w moich planach, ale jednak... Cieszę się, że żyję chwilą i te chwile staram się łapać jak tylko się da, cieszę się, że wpadłam na pomysł stworzenia własnego Project Life'a, aby nic mi nie umknęło (chociaż jestem w tym na razie kompletnym laikiem), poza tym kwiecień przyniósł mi coś bardzo... niespodziewanego, ale cudownego i ważnego. Dlatego będzie pewnie jednym z najważniejszych miesięcy w tym roku - mogę to napisać już teraz, chociaż do końca roku jeszcze sporo czasu. Jeszcze sama czuję się bardzo niepewnie w nowej sytuacji, dziwnie i niecodziennie, ale jednak... Wiem, piszę bardzo tajemniczo i półsłówkami - na razie niestety nie chcę się uzewnętrzniać, przyjdzie na to czas.

Książkowo było średnio - na razie niestety ważniejsza jest nauka, ale czytam. Mam nadzieję, że po sesji czerwcowej w końcu odpocznę od podręczników, będę mogła przejść się do biblioteki, wypożyczyć cały stos niezobowiązujących powieści i zaczytać się w nich. Na razie tyle czasu na to nie mam, ale zawsze znajduję co najmniej 15 minut na zwykły relaks przy książce, która nie jest na studia... Inaczej bym zwariowała...

A Wam, jak minął kwiecień? To był dobry miesiąc dla Was czy bywały lepsze? Jestem ciekawa, czy tak samo Wam uciekł jak mnie, bo ja naprawdę łapię się często na tym, że mam wrażenie, że to dopiero marzec mija, nie kwiecień... 
No i oczywiście udanej majówki życzę wszystkim! Nie mogę się jej doczekać, w końcu będę mogła się porządnie wyspać :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli