Project Life - co to właściwie jest?...


Od dłuższego czasu myślałam o albumie... Pamiętacie? Kiedyś wywoływało się fotki u fotografa, wrzucało do albumów i przy różnych zlotach rodzinnych albo po to, żeby sobie co nieco powspominać, wyjmowało i przypominało... Teraz większość z nas ma zdjęcia w telefonach, aparatach, robi się je praktycznie codziennie (w przeciwieństwie do kiedyś, wtedy aparat fotograficzny to było coś!), trzymane są na dyskach twardych komputera... Kto z nas ma jednak jeszcze albumy na półkach?... Teraz albumy tworzy się na fejsie...


Jakiś czas temu (i to jest dość spory czas, nie kilka tygodni, ale znacznie, znacznie więcej) doszłam do wniosku, że coś mi umyka... Tak, są zdjęcia, które można obejrzeć jednym kliknięciem na klawiaturze laptopa albo iphona, zdjęcia są wszędzie, ja też mam ich sporo... niby pogrupowane w foldery, każde z nich ma datę, bo przecież to teraz normalne, że jak zdjęcie, to i przypisana do niego data i godzina... Ale jednak, coś mi umykało. Co to takiego? Radość z tych chwil, które naprawdę chciałabym zatrzymać na dłużej, ale samo zdjęcie nie oddaje wszystkiego. Tym bardziej oglądane w telefonie. Jest bez duszy. Ja zawsze byłam tradycjonalistką. Dlatego właśnie marzył mi się album. Miałam jakąś koncepcję takiego projektu, wiedziałam mniej więcej jak to ma wyglądać, ale jednak... nie wiedziałam, jak się za niego zabrać, jak zacząć, i o co właściwie do końca mi chodzi... 

Zdjęcia z duszą

O Projekt Life usłyszałam całkiem niedawno. W zasadzie trafiłam na niego na jakimś blogu, które od czasu do czasu przeglądam... Ale specjalnie mnie to nie zainteresowało, bo nie miałam pojęcia, co to jest i po co. Kiedy jednak kolejna osoba o nim pisze, i kolejna, to może warto sprawdzić, o co chodzi, prawda? Choćby z ciekawości, bo to naprawdę była dla mnie pusta nazwa... I wiecie co? Nagle okazało się, że jest to dokładnie to, czego tak naprawdę szukałam, ale nie potrafiłam dokładnie sprecyzować! To co mi chodziło po głowie tyle już razy i zawsze gdzieś umykało, a razem z nim kolejne chwile mojego życia, które tak bardzo chciałabym zapamiętać...

Projekt Life to forma dokumentowania wspomnień, codziennych, ważnych dla nas chwil, momentów. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele z nich znika z naszej pamięci. PL jest właśnie po to, aby o nich nie zapominać, żeby można było w każdej chwili do nich wrócić. Ale nie jest to zwykły album. Faktycznie, zawiera zdjęcia, ale oprócz nich m.in. notatki, które można zrobić do każdego z nich, ozdobiony jest dodatkowo specjalnymi kartami, a same zdjęcia, karty, zapiski chowane są do koszulek w specjalnym albumie do tego przeznaczonym. Nie jest to więc zwykły album, to nasze wspomnienia, zdjęcia, które odzyskują swoje dusze, niezamknięte na dysku w laptopie czy telefonie...

Album, którego od dawna szukałam

Pod wpływem chwili wręcz zamówiłam swój pierwszy album, koszulki, karty. Zwykle muszę wszystko dwadzieścia razy przemyśleć, zanim się na coś zdecyduję, tym razem jednak byłam pewna na sto procent, że to jest właśnie to, czego szukałam tyle czasu. A ja trafiłam na PL dopiero teraz... Czekam na przesyłkę. I nie mogę się doczekać swoich pierwszych rozkładówek. Wiem, że będę musiała się jeszcze sporo nauczyć, ba, w zasadzie muszę się nauczyć wszystkiego, od samych podstaw. Wiem jednak, że znalazłam dokładnie to, czego szukałam, co mi od dawna chodziło po głowie. Szperając w necie można znaleźć prawdziwe arcydzieła, piękne albumy... Najważniejsze jednak, że w moim albumie będą moje chwile, które już nie będą miały prawa mi umykać ot tak, po prostu... I z tego najbardziej się cieszę. A jak wiadomo, praktyka czyni mistrza.


A Wy gdzie trzymacie swoje zdjęcia? W albumach, czy wolicie jednak telefon i ciągły do nich dostęp? I czy spotkaliście się już kiedykolwiek z Project Life? A może sami tworzycie takie albumy? Jestem bardzo ciekawa, może mnie jeszcze coś zainspiruje?...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli