O zaległościach i tęsknocie za książkami wśród książek...


Ostatnio nie odwiedzałam tego portalu tak często, jak by się mogło wydawać... Sama nie wiem, czemu lubimyczytac.pl trochę było zapomniane, może winny jest temu mój nowy komputer i to, że jest jeszcze świeży i... pusty. I cała masa ważnych, ale odkładanych na później stron www i portali do odwiedzenia. Cały czas się przymierzam do tego, aby w końcu poprzenosić ze starego wszystkie ważne rzeczy i o tamtym zapomnieć, jakoś jednak motywacji brak... Ja się strasznie przywiązuję do rzeczy. No cóż... ale nie o tym chciałam napisać.

Wiele z Was pisze o plebiscycie Książka Roku 2015, w końcu więc weszłam, przypomniałam sobie, jak bardzo kiedyś lubiłam tę stronę, sprawiało mi frajdę dodawanie kolejnych przeczytanych książek... Weszłam, aby zagłosować, bo może i ja się jakoś przysłużę temu, że jakaś książka, przeczytana przeze mnie zostanie tą książką roku?... Wiele książek, wiele kategorii... zaczęłam skakać od jednej do drugiej, patrzeć na okładki i tytuły, szukać czegoś, co mi się spodobało i móc zagłosować... Jakże wielkie było moje przerażenie, że faktycznie to ja mogę zagłosować, owszem, ale... na jedną książkę. Bo tylko jedną książkę przeczytałam z tych blisko 200... 

Jaka była moja pierwsza myśl?... "Rany, jakie ja mam zaległości!..." Nie znam tytułów, nie wiem o nich nic, okładki może i niektóre gdzieś tam widziałam, ale książek przecież nie ocenia się po okładkach... Przeczytałam z tych książek dosłownie jedną, na którą oddałam ten głos, żeby jakiś tam swój wkład w ten plebiscyt mieć. Zresztą książka jak najbardziej była tego warta. Nie o to jednak chodzi. Byłam przerażona (i do tej pory jestem), jakie ja mam wielkie zaległości nie tylko w nowościach (bo chyba można tak nazwać książki wydane w ciągu ostatniego roku), ale w ogóle w czytaniu... 

To nie jest tak, że ja nie czytam. Czytam dużo, głównie na studia, ale czytam również dla przyjemności. Głowę miałabym kwadratową od tej nauki, gdybym nie przerwała jej od czasu do czasu czymś "normalnym". Ale nie ukrywając: kiedyś czytałam więcej... Czy ja naprawdę nie mam czasu na to czytanie?... Czy praca i szkoła aż tak wiele mi go zabierają, naprawdę?... Ja wiem, że pochłaniają go sporo, ale aż tyle?... 

Do tej pory patrzę na te książki zgłoszone do rankingu i... jestem w szoku. Że mam ogromne zaległości, a jak już czytam, to mam wrażenie, że to same starocie, no bo jak nazwać książkę wydaną kilka lat temu, o której większość już zapomniała? Ja wiem, że o takich też trzeba pamiętać, ale kiedyś naprawdę czytałam wiele nowości... Strasznie się za tym stęskniłam. Naprawdę. Za czytaniem w ogóle, za książkami, które bardzo chcę przeczytać od kilku lat i z roku na rok to odkładam, za nowościami i zakupami w księgarniach (bo już nawet przez te studia przestałam tyle książek kupować)... Tęsknię za zwykłym czytaniem dla przyjemności. 

I muszę, koniecznie (!) muszę to zmienić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli