Biała księżniczka

Nie tylko ja pewnie doświadczyłam nie raz tego uczucia, gdy czytamy jakąś książkę i w pewnym momencie, już po jej zakończeniu zdajemy sobie sprawę z tego, jak bardzo zżyliśmy się z jej bohaterami. Białą księżniczkę skończyłam dobre kilka dni temu, jednak... tak, bardzo bardzo brakuje mi jej bohaterów. Nie sądziłam, nawet czytając już ten ostatni rozdział, że będę za nimi tęsknić. Zdałam sobie sprawę z tego wczoraj, kiedy sięgnęłam po zupełnie inną powieść i zrozumiałam, że... kurcze, przecież to już nie Elżbiera York, nie Henryk... To zupełnie inna książka... I tak jakoś zrobiło mi się smutno, że już do nich nie wrócę...

Tak, to jest dokładnie taka Philippa, jaką polubiłam kilka lat temu, dokładnie taka, za jaką tęskniłam... Nie czułam tego, czytając niedawno Czerwoną królową, czegoś mi tam brakowało, ale Elżbieta po prostu skradła mi serce. Tak zwyczajnie. Nawet polubiłam Henryka, który na początku wcale nie wydawał mi się możliwy do polubienia... To jest właśnie książka w stylu Philippy Gregory, która potrafi tak wykreować swoich bohaterów, tak opowiedzieć swoją historię, że po prostu tęskni się za tymi bohaterami, miejscami, opowieściami. Tęskni się za tą historią i szkoda, że ona w pewnym momencie się kończy. Myślałam, że wraz z Czerwoną królową Philippa straciła w moich oczach, ale cieszę się, że tak się nie stało. Mam ochotę na kolejną jej książkę i mam nadzieję, że tak samo mnie porwie, jak historia Elżbiety York. Na szczęście trochę jeszcze mi tych książek zostało. Cieszę się z tego.

Wiem, że wiele osób zna tę autorkę z Odmieńca i dalszej części. I najczęściej... na tym się kończy. Jeśli coś mam tym Wam doradzić... nie zawracajcie sobie głowy Odmieńcem. Do mnie on też niespecjalnie przemówił... Ale naprawdę szkoda tracić taką autorkę i oceniać ją tylko na podstawie tej jednej książki. Zarówno ten cykl (Wojny kuzynów) jak i tudorowski (a szczególnie ten drugi i moje ukochane Kochanice króla) jest wart tego, aby sięgnąć po powieści Philippy i z tej strony właśnie ją poznać. To jest zupełnie inne oblicze i daję sobie rękę uciąć, że będziecie do niej wracać. Philippa Gregory jest jedną z moich ulubionych autorek i chyba już tak pozostanie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli