30 lat minęło jak jeden dzień...


30 świeczek na torcie... Abstrakcja. Nie czuję tego i ponoć nie wyglądam. Ale fakt jest faktem. Oczywiście tort jest tylko wirtualny, bo już jakiś czas temu wyrosłam z urodzinowych imprez, teraz jest raczej lampka wina z najbliższą osobą. O wiele bardziej podoba mi się takie spędzanie urodzin...

Niby dzień jest jak co dzień... ale ten dzień zawsze był dla mnie inny, wyjątkowy. Sama nie wiem, dlaczego. W tym roku jeszcze bardziej daje o sobie znać, bo w końcu to trzecia dekada, można by zaśpiewać: "30 lat minęło, jak jeden dzień...". Czas tak szybko ostatnio biegnie, nawet tego nie zauważamy. Rok za rokiem mija, a ludzie gonią nie wiadomo, za czym... U mnie też ostatnio tylko praca i studia, i na nic innego nie zostaje czasu... A ponieważ jest to mój pierwszy wpis w tym roku, to... jak zawsze o tej porze roku, w ten dzień, mam pewne przemyślenia... Zawsze lubiłam stawiać przed sobą różne cele a potem, pod koniec roku konfrontować je z tym, co zostało zrealizowane, a co nie... Oczywiście zazwyczaj szybko o nich zapominam, ale zawsze coś wyjdzie na plus w ostatecznym rozrachunku. Ciekawe, jak będzie tym razem, bo tak jak pisałam wcześniej, rok 2015 też udało mi się zakończyć z dużym plusem...

Wiecie, co bym chciała? Żyć trochę wolniej. Zatrzymać na dłużej te przyjemne chwile, nie gonić tak za nie wiadomo czym... Wiadomo, że praca zawodowa sprawia, że tego czasu jest mało, ale im mniej, tym uważam, że bardziej powinno się o nie dbać. A ja dodatkowo mam jeszcze studia, które co prawda w tym roku skończę, ale jednak... czasu pochłaniają mnóstwo. Tym samym nie mam za wiele chwil dla siebie.

Chciałabym też znaleźć swój własny kąt. Takie moje miejsce, tylko moje... Takim moim azylem zawsze był mój rodzinny dom, ale własnego miejsca nie mam... A zawsze o takim marzyłam. To będzie najtrudniejsze zadanie, ale kto wie, może choć trochę przybliżę się do jego realizacji... A bardziej przyziemne postanowienia? Cóż, zadbać o siebie, bo nikt za mnie tego nie zrobi. No i być bardziej zorganizowaną, żeby na te przyjemności znaleźć czas... 

Coś jest w tej trzydziestce, że człowiek, po jej przekroczeniu jakoś tak inaczej zaczyna myśleć. To już nie dwudziestka, dwójka z przodu znikła na amen... Wypadałoby być poważniejszym, myśleć poważniej... Ale wiecie co? Ja nawet nie mam na to specjalnie ochoty. Fakt, jestem starsza, ale przecież tylko o rok starsza, niż rok temu o tej porze, prawda? Jak mam być poważna, to jestem, jak mam ochotę na chwilę szaleństwa, to się mu poddaję... Najważniejsze, to żeby nie zwariować w tym poważnym świecie. Bo chyba czasami jest za poważny. Tego też wszystkim życzę w tym nowym roku - więcej uśmiechu, bo naprawdę ułatwia to życie :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli