Nowy rok się zbliża... planner-organizer-kalendarz DIY


Pamiętacie, jak ponad pół roku temu robiłam swój własny planner/organizer? Powstał nawet oddzielny post na ten temat, bo moje niezorganizowanie jednak było ponad mną i nie chciało przestać mną rządzić. Ten mój planner był ze mną aż do chwili obecnej i strasznie się do niego przywiązałam, okazało się, że swoją rolę, czyli zmobilizowanie mnie do planowania, odegrał wyśmienicie. No ale właśnie - niestety rok się kończy, moje wkładki w plannerze też się skończyły... Fakt, mogłabym iść do sklepu i kupić sobie kalendarz gotowy, ale jakoś nawet do głowy mi to nie przyszło. O wiele fajniej, lepiej i wygodniej było mi korzystać z "mojego" kalendarza... 

Tak więc... zmajstrowałam kolejny, na następne kilka miesięcy. Nie jest na cały rok, bo po pierwsze ma mi się wygodnie z niego korzystać, a na cały rok byłby dość gruby, a po drugie za pół roku będę mogła znowu sobie go ulepszyć. Ten jest właśnie ulepszony - po ponad pół roku korzystania z poprzedniego wiem już znacznie lepiej, co mi jest potrzebne, jaki musi być rozkład dnia i tygodnia, jakie przekładki porobić - wszystko to, z czego naprawdę korzystam. Księgarniane kalendarze mają taką wadę, że jest tam mnóstwo niepotrzebnych rzeczy. Tutaj takich nie ma, jest tylko to, co sami w nim umieścimy :-)


Karty projektowałam w zwykłym Wordzie i może nie jest to mistrzostwo graficzne, to jednak ja lubię taką prostotę właśnie. Nic zbędnego. Wydrukowałam sama w domu, poprzecinałam... Sama zaprojektowałam sobie okładkę z ulubionym łacińskim cytatem... Koszt tego plannera to było kilka dosłownie złotych za bindowanie w punkcie xero i wydrukowanie okładki na papierze fotograficznym (bo w domu takiego nie posiadałam). Trochę szkoda mi było rozstawać się z moim starym plannerkiem, ale fakt faktem bindowanie to jednak lepszy pomysł, segregator zajmował trochę więcej miejsca. No i doszłam do wniosku, że jednak przyda mi się rozkład dnia na całej stronie, a nie tygodnia. Mam zamiar nauczyć się planować (całkiem nieźle mi to idzie, ćwiczę samodyscyplinę), więc potrzebny mi jest godzinowy plan dnia, ale taki, gdzie sama sobie te godziny wpiszę. Już zaczęłam korzystać z mojego nowego plannera i korzysta się z niego całkiem przyjemnie, na pewno przyjemniej niż z kupionego w sklepie, a i planowanie można zacząć kiedy się chce (dlatego też nie umieszczałam dat na kartach, żebym sobie mogła wpisać je potem sama).

Polecam plannery diy. W necie sporo jest takich gotowych szablonów do wydrukowania. Nie trzeba nic projektować jak się nie chce, wystarczy wydrukować i zbindować. Chociaż mi znacznie większą frajdę sprawia korzystanie ze w stu procentach "mojego" kalendarza, a i projektuje się takie karty przyjemnie, takie zajęcie bardzo wciąga. 

Korzystacie z kalendarzy? Planujecie swoje dni, czy to są czynności zupełnie spontaniczne? Robicie własne kalendarze/organizery?... Ciekawa jestem, jak to u Was bywa, bo ja bez kalendarza czuję się jak bez ręki, jest mi niezbędny i mam go praktycznie od zawsze...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli