Rzymska krew

Trafiłam na tę książkę z jednej strony przypadkiem, z drugiej nie. Będąc w bibliotece bowiem szukałam jakichś powieści historycznych, ale niespecjalnie wiedziałam, gdzie szukać. Czasem wolałabym, żeby ksiażki w bibliotekach na półce były poukładane tematycznie. Saylor wpadł mi w oko akurat wtedy przypadkiem, ale przypomniałam sobie szybko, że jest to seria powieści, które kiedyś polecała mi moja prowadząca zajęcia z łaciny na studiach jako dobrą odskocznię od jakichś poważniejszych, naukowych książek, których mi na studiach nie brakuje.

Rzymska krew jest pierwszą częścią serii "Roma Sub Rosa", a akcja jej rozpoczyna się w momencie, gdy w Rzymie dyktatorem jest Sulla. Głównym bohaterem całego cyklu jest Gordianus Poszukiwacz, ktoś w rodzaju prywatnego detektywa o niecodziennej spostrzegawczości. Gordianus spotyka na swojej drodze masę przeróżnych postaci, a wiele z nich jest autentyczna - nie powiem Wam wiele o dalszych częściach tego cyklu, bo jeszcze ich nie znam, ale w samej tylko Rzymskiej krwi występuje ich sporo - któż z Was nie słyszał o Cyceronie, ręka w górę? Pewnie niewiele tych rąk będzie, podobnie pewnie, gdy spytam o Krassusa. I nie tylko postaci są w powieściach Saylora autentyczne, ale również wydarzenia, które opisuje i główne wątki, tzw. "sprawy", którymi się główny bohater zajmuje. Tutaj jest to proces Sekstusa Roscjusza, podejrzanego o ojcobójstwo, a któż go broni? Oczywiście sam Cycero, chociaż w chwili, gdy toczy się akcja owej książki, nie jest jeszcze dobrze znany, raczej zaczyna jako mówca i adwokat... Dość specyficzna osoba i tak też została przedstawiona przez Saylora, ciekawie i intrygująco.

Sama Rzymska krew, jeśli chodzi o gatunek, jest powieścią sensacyjną, przygodową, coś w rodzaju kryminału, którego akcja toczy się w starożytnym Rzymie w czasie dyktatury Sulli, a raczej jej schyłku. I dzięki temu, że jest tam cała masa autentycznych wydarzeń i postaci, to z tej książki nie tylko można wynieść doskonałą rozrywkę, ale i dowiedzieć się sporo o historii Rzymu. Bo historii tu jest wiele, Sam Saylor również jest z wykształcenia historykiem, a pomysły czerpie z autentycznych źródeł. Jednak przede wszystkim jest to doskonała powieść, którą dość szybko się pochłania i która wbrew pozorom nie wymaga dużego myślenia, jeśli ktoś nie chce się zagłębiać specjalnie w historie przedstawione przez autora. Tak więc jest to wspaniała rzecz dla miłośników kryminałów czy powieści historycznych. Ja miałam w planach ten cykl, w końcu na niego trafiłam i na pewno nie poprzestanę na pierwszym tomie. Bo jest po prostu fajna, miło się czyta - no i mnie dodatkowo zauroczył ten specyficzny klimat i dość wierne odwzorowanie tamtej rzeczywistości... Więc polecam jak najbardziej.

1 komentarz:

  1. Doskonałą seria, uwielbiam. Przeczytałam wszystkie części:)

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli