Miłość zimniejsza od śmierci

Literatura rosyjska zawsze była trochę specyficzna i charakterystyczna, od innych literatur różni się trochę do dziś. Nawet zwykłe kryminały, weźmy na przykład książki Aleksandry Marininy, mają trochę inny klimat od tych skandynawskich, angielskich czy polskich. To prawda, każdy kraj ma swoją specyfikę, swój charakterystyczny styl, ale Rosja to już zupełnie inna bajka, inny wymiar, czy to kryminału, powieści obyczajowej czy romansu. I właśnie chyba to najbardziej przyciąga mnie do rosyjskich pisarzy - ta niepowtarzalność.

Powieści Anny Małyszewej strasznie trudno znaleźć gdziekolwiek. Czasem jakaś pojedyncza książka jest do znalezienia w jakiejś małej bibliotece, ale przeważnie jest to jeden egzemplarz jakiegoś tytułu. Pewnie w internecie są do kupienia jej książki, ale ja ani nie mam czasu na to, ani już miejsca na półkach. Ja jestem z tych, co skoczą raz na jakiś czas do biblioteki publicznej, wypożyczą, i po jakimś czasie oddadzą - ja wbrew pozorom lubię takie czytanie, bo książki nie zalegają mi na półkach (chyba, że jest to coś, co muszę mieć), mogę czytać co chcę, nie muszę kupować czegoś, co interesuje mnie tylko przez chwilę i niekoniecznie muszę to posiadać. Biblioteki więc wszelakie uwielbiam - również ten klimat i to, że książki tam mają historię - każda swoją. 

Wracając do Małyszewej - pierwszą jej książkę wypożyczyłam właśnie w ten sposób - przypadkiem w bibliotece, teraz tę, drugą, w podobny sposób. Obie wołały do mnie: weź mnie! No i wzięłam, głównie dlatego, że czułam, że to będzie dobra literatura, a Miłość zimniejszą od śmierci wypożyczyłam najzwyklej w świecie dlatego, że podobała mi się pierwsza jej książka. Wiedziałam już, czego się spodziewać po tej autorce, i wiedziałam, że się na niej nie zawiodę. Nie zawiodłam się, bo jej powieści są dość specyficzne. To nie jest kryminał w pełnym słowa tego znaczeniu, w sumie trudno ją w ogóle nazwać kryminałem. Małyszewa nie klasyfikuje się ściśle do jednego gatunku literackiego, to jest zawsze zlepek różnych gatunków, ale tak ze sobą powiązanych, że zawsze wychodzi z tego super książka. Przeczytałam co prawda dopiero dwie, ale już mogę o tej autorce powiedzieć, że jest w gronie moich ulubionych i jak najbardziej warta tego, żeby się nią zainteresować, bo po prostu pisze świetnie, czyta się ją lekko i szybko, ale i nie wykłada nam wszystkiego wprost, paru rzeczy trzeba się domyśleć, pisze tyle, ile trzeba. Tę charakterystyczną rosyjską mentalność czuć tutaj od pierwszych stron. Ja uwielbiam taką formę literatury, w ogóle uwielbiam rosyjskich pisarzy, chociaż wielu ich w swoim życiu nie czytałam, ale na pewno to jeszcze nadrobię.

O czym jest książka? Cóż, w wielkim skrócie: Lida, studentka ostatniego roku przekładu literackiego, podejmuje się napisania dalszej części niedokończonej przez Dickensa powieści "Tajemnica Edwina Drooda". To, co spotka ją po drodze do celu będzie równie dziwne i tajemnicze, co tytuł owej książki. Do tego nagle znika jej druga połówka, a najlepsza przyjaciółka też okazuje się mieć niemało tajemnic. Miłość zimniejsza od śmierci, chociaż o typowo kryminalnym tytule, z kryminałem ma niewiele wspólnego, tak jak napisałam wcześniej. Ale na pewno warta jest tego, żeby tej książki poszukać i przeczytać - mnie wciągnęła od pierwszych stron. Ale taki już urok Anny Małyszewej.

4 komentarze:

  1. Nie wiem, czy by mi się ta książka spodobała, ale chętnie się o tym przekonam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi całkiem interesująco. Może na nią trafię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O tak. Lubię taki typ literatury :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tytuł intrygujący, a Twój opis jeszcze bardziej zachęcił mnie do lektury tej książki, więc niebawem ją zdobędę i "dobiorę się" do niej;)

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli