Ach!... Kraków!


Nigdy nie byłam w Krakowie. Oglądałam zdjęcia, słuchałam, marzyłam, ale nigdy tam nie byłam, mało tego - zawsze zazdrościłam jego mieszkańcom, że mieszkają w tak wspaniałym mieście. Nie znałam Krakowa osobiście, choć na moim karku niedługo wybije trzecia dekada... aż do teraz. Ja po prostu musiałam do tego Krakowa w końcu pojechać, przekonać się na własnej skórze, co tak cudownego jest w tym mieście, dlaczego zawsze tam jest tylu turystów... Przybyłam więc, zobaczyłam... i... przepadłam.




Kraków jest magiczny. Niech mi ktoś powie, że nie jest - zrobić to może chyba tylko ten, kto nigdy w Krakowie nie był. Kraków jest magicznym miastem, cudownym, z historyczną przeszłością... a dla mnie, historyka, to wiele znaczy... z klimatem, który czuć na każdym kroku, w każdej uliczce, w każdym kamieniu... Kraków ma swoją duszę, tak inną od pozostałych miast... Co z tego, że jest tam milion turystów, że jest multum ludzi - nawet to ma swój urok. Fakt, nie byłam może we wszystkich najważniejszych miastach w Polsce, ale tam gdzie byłam nigdy nie poczułam tego, co teraz w Krakowie. O Warszawie nawet nie wspominam. Warszawę raz lubię, raz jej nienawidzę, to drugie może nawet częściej - Warszawa też ma co prawda swoją historię, ale tej historii nie widać, tak jak w Krakowie. W Warszawie nigdy nie chciałam zostać na stałe, nigdy nie chciałam tu mieszkać do końca życia i chyba nie ma takiego miasta w Polsce, gdzie mogłabym powiedzieć - tak, tu chciałabym zostać. Nie było - dopóki nie zobaczyłam Krakowa. Tak, pisałam niedawno o tym, że moje miejsce jest na wsi, nie widzę siebie mieszkającej w większym mieście - i w dalszym ciągu nie widzę. Chyba, że byłby to Kraków. Bez wahania mogę napisać, że jeśli przyszłoby mi mieszkać w mieście, to tylko tam. Nigdzie indziej.





Smutno było wyjeżdżać, smutno już w momencie, gdy pomyślałam, że zaraz muszę wsiąść do pociągu, jeszcze na dworcu. Nie zdążyłam zobaczyć wszystkiego. I nie wiem, kiedy przyjdzie mi tam pojechać po raz kolejny. Ale na pewno prędzej czy później to zrobię, pojadę jeszcze raz i zobaczę to, czego nie zobaczyłam teraz. Kraków jest magiczny i zanim jeszcze wyjechałam, już za nim tęskniłam... Ach!... ten Kraków... kto by przypuszczał, że to będzie taka miłość od pierwszego wejrzenia...




I na koniec: rozmarzona i zakochana w Krakowie... właścicielka Marchewkowych Myśli...

***wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa i moją własnością - proszę o niekopiowanie i niewykorzystywanie ich w innych serwisach bez mojej zgody***

4 komentarze:

  1. Też lubię Kraków (choć generalnie podchodzę z dużą dozą ostrożności do dużych miast), a muszę przyznać, że dawno tam nie byłam. Trzeba się wybrać, bo marzy mi się wizyta u Benedyktynów w Tyńcu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też chciałabym tam pojechać, bo niestety nie zdążyłam...

      Usuń
  2. Uwielbiam Kraków, jest przepiękny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Żeby zwiedzić Kraków, jeden dzień nie wystarczy. Nawet jeśli ktoś nie przepada za dużymi miastami, to nie może nie zauroczyć się akurat tym. Tyle historii i ciekawych ludzi w jednym miejscu... trzeba to zobaczyć :)

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli