Płomień Crossa

Czasem mam wrażenie, że takie książki już są nie dla mnie... Że jestem za stara na taką literaturę, że to inny rodzaj odbiorców i ja się do nich nie zaliczam... Ale z drugiej strony dla kogo? Dla nastolatek? Ja wiem, że czytają to nastolatki, chociaż szczerze mówiąc sceny w tej książce każą zaklasyfikować ją do kategorii 18+ i nie dopuszczać nikogo, kto jest choćby o miesiąc młodszy... No ale nie o współczesnej edukacji seksualnej chcę tutaj pisać, bo temat jest długi, szeroki i każdy ma o nim inne zdanie, ja pełnoletność osiągnęłam już dość dawno, inaczej było wtedy, inaczej jest teraz. Ma być o drugiej części trylogii Sylvii Day, więc...

Jakoś tego typu powieści zupełnie do mnie nie przemawiają. I z reguły trzymam się od nich z daleka. Na początku odrzucało mnie od niej podobieństwo do oklepanego już wszerz i wzdłuż Greya, ale... przeczytałam pierwszą część. I o dziwo na tyle mi się spodobała, że sięgnęłam po część drugą. Tak, "podobała" to jedyne, na co się mogę przy niej zgodzić, a uwierzcie, to i tak dużo. Nie powiem, że jest świetna, nie napiszę, że trudno się od niej oderwać, ale... jak się już zacznie czytać, to się czyta. Tak zwyczajnie, bo po prostu chcę się wiedzieć, co będzie dalej. Ta ciekawość właśnie sprawiła, że przeczytałam do końca pierwszy tom, ona też doprowadziła do tego, że przeczytałam i drugi. I wiecie co? Nie odrzuca mnie od niej tak jak od słynnego już, wspomnianego wcześniej osobnika z innej powieści. Zresztą, trudno taką literaturę nazwać literaturą tak naprawdę, to jest taki odmóżdżacz, którego czasem potrzeba człowiekowi. Jak na przykład studentce historii po sesji :-) I z przyjemnością muszę stwierdzić, że swoje zadanie spełniła znakomicie, a nawet jeszcze pozostawiła chęć kontynuacji tego, w co wdepnęłam. I pewnie przeczytam ten trzeci tom, i pewnie czwarty też, o ile nie zrobi się mega nudno - a mam nadzieję, że nie zrobi. Bo czwarty też jest, mam rację?...

Ta książka jest o tyle lepsza od tamtej, której już nie chcę nawet wymieniać z tytułu, że coś jednak się w niej dzieje więcej niż tylko seks, ochy i achy nad głównym bohaterem i znowu jeszcze bardziej wyuzdany seks. Ba, jestem skłonna nawet napisać, że dzieje się, bo został dołączony wątek kryminalny wręcz - co prawda zaczął się dopiero, a już druga część się skończyła i nic nie wiadomo... Ale jest. Nie tylko jest miłość i seks, ale i jest coś więcej. A to mi się podoba. Chociaż i tak uważam, że ta książka nie jest w pełni dla mnie... No nie wiem, za stara na nią nie powinnam być, no bo kiedy mam czytać takie "powieści", jak będę mieć 50 lat? Chyba nie bardzo.

5 komentarzy:

  1. Na razie na półce czeka inna trylogia z tego gatunku. Gdy ją skończę to pomyślimy :)
    Moje-ukochane-czytadelka

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam i pierwszą, i drugą część, a za trzecią jakoś nie mogę się zabrać ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chciałabym ją przeczytać, ale w mojej bibliotece na ogół jest wypożyczona, co znaczy, że jednak mimo wszystko cieszy się powodzeniem wśród czytelników (czytelniczek) ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Chciałam po nią kiedyś sięgnąć. Z czystej ciekawości czy będę tak samo na "nie" jak przy Greyu. Ale zamiast Crossa trafiłam na "Przebudzenie śpiącej królewny" i... zraziłam się, póki co nie wezmę nic z tego gatunku do ręki. (jakkolwiek głupio to zabrzmiało)

    OdpowiedzUsuń
  5. ie czytałam tej serii, ale moja mam ją lubi. Greya czytałam i był ok.

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli