Ja jestem Halderd

Nie mogło być inaczej - musiałam sięgnąć po kolejną część Północnej Drogi tak szybko, jak to było możliwe. Chociaż... znowu bałam się książki Cherezińskiej, bo po tym, co przeżyłam, czytając Sagę Sigrun byłam pewna, że żadna kolejna część jej nie dorówna... Ale jednocześnie znowu zapragnęłam znaleźć się w tamtym świecie - wojen, wikingów, świecie, gdzie słychać uderzającą o siebie stal, gdzie jest dużo krwi, czuć ją wszędzie, chociaż jej nie widać - tak wsiąkłam w tamten świat Sigrun, że wcale nie chciałam z niego wracać...

Halderd jest inna. Inna jako osoba i postać. Inna, różna od Sigrun. Inne jest jej życie, inne priorytety, inny świat, chociaż niby ten sam. Przeszłość Halderd, jej nie najszczęśliwsze dzieciństwo, potem małżeństwo, kolejne dzieci powodują, że rodzi się kobieta tak silna i tak pewna siebie, że nic jej nie może złamać, w myśl zasady: co nas nie zabije, to nas wzmocni. Halderd wie, czego chce - od samego niemalże początku - i tel cel z mozołem realizuje... Czy się uda? Pewnie, jej wszystko się udaje i zawsze osiąga to, co zaplanuje, ale czy przyszłość faktycznie można zaplanować ze wszystkimi szczegółami? Niekoniecznie i bohaterka też tego doświadcza. Bo świat mężczyzn to nie jest miejsce dla kobiet, tak samo, jak świat kobiet to nie miejsce dla mężczyzn. Chociaż Halderd zrobiła co mogła, żeby się do tego świata, jej niedostępnego, zbliżyć, to jednak... jest to opowieść kobiety... historia, widziana jej okiem, z jej perspektywy. W tej książce, tak jak w poprzedniej, rządzą właśnie kobiety - kobiety, które co prawda mają siłę, ale nie fizyczną - siłę znacznie potężniejszą, która jest w stanie pokonać znacznie więcej. To świat wikingów, którymi nie tylko włada chęć łupów, wojen, walk i rozlewu krwi. To świat magii, run, zaklęć i miłości. I tu zaczynają się podobieństwa Halderd do Sigrun. Bo obie są kobietami. Różnymi od siebie, ale też na swój sposób bardzo do siebie podobnymi.

Po raz kolejny pochwalić trzeba Cherezińską za to, jak świetnie przedstawia świat, który opisuje. Głównie proces szerzenia się chrześcijaństwa w Skandynawii - często narzucany siłą. Nie brakuje w Ja jestem Halderd nawet tych najbrutalniejszych scen - nie przeczytamy o nich wprost, one będą do odczytania pomiędzy wierszami, ale będą - i będą przerażać tym sposobem jeszcze bardziej. Znowu mi serce drgnęło, czytając tę książkę. Nie wiem, jak ona to robi, ale ta autorka sprawia, że nie mogę się od jej powieści oderwać. Mnóstwo emocji wywołała we mnie Sigrun, jest mi bliższa sercu niż Halderd, bo jest inna. Halderd natomiast też wywołuje emocje, ale inne. I też szkoda odkładać tę książkę na półkę. Na szczęście już czeka u mnie kolejna jej część... czeka i znowu się boję książki, że nie dorówna swoim poprzedniczkom. Pewnie niesłusznie. Bo Cherezińska za każdym razem udowadnia, że jest świetna w tym, co robi. Dla mnie jest po prostu mistrzem.

5 komentarzy:

  1. Muszę się przyznać, że wiele Twoich recenzji motywuje mnie do czytania kolejnych książek :) Interesuje mnie twórczość Cherezińskiej od momentu, kiedy wpadła w moje ręce "Korona śniegu i krwi" (chociaż nie było mi dane jej jeszcze przeczytać :( ). Za to bardzo mile wspominam "Grę w kości". Myślę, że kiedy tylko uporam się z zalegającym na półce stosikiem (w tym "Legion" :) ), zainteresuję się "Północną drogą". Pozdrawiam :)

    http://fascynacja-ksiazka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, ja wszystkie jej książki kocham, a Legion to już w ogóle jest arcydzieło :) I miło mi, że Cię motywuję :)

      Usuń
  2. Witam kolejną fankę Pani Elżbiety. Ja "Północną Drogę" mam w planach, leży na półeczce i czeka, aż skończę z egzemplarzami recenzenckimi.

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam pierwszą część i byłam zachwycona. Muszę wziąć się za kontynuację tej sagi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam autorki i chwilowo chyba nie będę miała okazji jej poznać - za dużo zobowiązań, za mało czasu na czytanie nowych tytułów. Ale niewątpliwie tematyka ciekawa - swego czasu zachwycałam się filmem Valhalla Rising i jakoś skojarzyła mi się fabuła tego filmu z ową książką.

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli