Fortuna i namiętności. Klątwa

Wpadła mi ta książka w ręce przez przypadek. A chciałam ją przeczytać, jak tylko zobaczyłam zapowiedzi, pamiętając uwielbianą przez czytelników Cukiernię pod Amorem - cykl, który również na mnie zrobił niemałe wrażenie. Fortuna i namiętności z kolei były dla mnie dużą niespodzianką - nie miałam pojęcia, że autorka szykuje coś nowego. A ja tak lubię jej twórczość, że naprawdę była to dla mnie wspaniała wiadomość, więc gdy tylko książka trafiła w moje ręce, długo na swoją kolej nie czekała.

Uwielbiam wątki historyczne w Cukierni czy Podróży do miasta świateł, tutaj mamy książkę, której akcja w całości rozgrywa się w pierwszej połowie osiemnastego wieku, głównie na Litwie. Już samo to sprawiło, że zaczęła mi się ta powieść podobać, chociaż nie znałam bohaterów, nie wiedziałam, co się wydarzy... Czytałam jednak i czytałam... powoli... i muszę to napisać: to nie jest już Cukiernia. Inni są bohaterowie, chociaż są oni niewątpliwie plusem wielkim tej książki - to trzeba Małgorzacie Gutowskiej-Adamczyk przyznać, że postacie potrafi tworzyć nietuzinkowe - to pierwsza część Fortuny i namiętności nie wzbudziła we mnie wielkich zachwytów... dopóki nie przeczytałam ostatniej strony i nie odłożyłam jej, nie zrozumiałam, że to na razie koniec... Wiecie co? Mi się tak cudownie tę książkę czytało! Tak dobrze, że naprawdę szkoda było ją odkładać. Tak po prostu miło spędziłam przy niej czas i doszłam do wniosku, że mało jest takich książek, a przynajmniej mało ich do mnie trafia. To nie jest jakaś nadzwyczajna powieść, to zwykła historia ludzi, których losy plączą się i niekiedy trudno je rozplątać, wszystko to zabarwione tłem historycznym początku osiemnastego wieku - wyborem nowego króla, rozdarciem i w Polsce, i na Litwie. Jednak głównie jest to taka lekka historyczna powieść, która umila czas i którą dość szybko się czyta (a że ja czytałam kilka dni... gdybym miała czas, przeczytałabym pewnie w jeden - rozdziały są króciutkie i naprawdę to wszystko leci w ekspresowym tempie...).

Trudno jest nie porównywać tej powieści z innymi, które wyszły spod pióra Gutowskiej-Adamczyk, tym bardziej, że ta książka tak nie porywa, ani od samego początku, ani, gdy się uprzeć, również później - wszystko dzieje się tu o wiele spokojniej, jak na ironię w czasach rozdarcia i burzy w kraju. Ale jednak coś w tej lekturze jest, że tak cudnie mi się ją czytało - na pewno ma jakiś potencjał ta historia i miejmy nadzieję, wszystko się rozwinie w swoim czasie. A nawet jeśli nie, nawet jeśli Fortuna i namiętności pozostanie na tym samym poziomie - i tak nie będę mogła się doczekać kolejnych części. Może się w niej nie zakochałam, ale tak zwyczajnie mnie zauroczyła (a może to za sprawą podstarościego Kacpra Hadziewicza?...).

6 komentarzy:

  1. Książka mnie ciekawi, jednak najpierw chcę poznać wcześniejsze pozycje autorki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Małgorzata Gutowska-Adamczyj jest moją ukochaną pisarką. Ta książka na mnie czeka, więc już wkrótce porównamy wrażenia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdy tylko dowiedziałam się o nowej książce autorki wiem, że muszę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie przepadam za ta autorką, więc podziękuję za tę lekturę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dostałam ją tydzień temu w prezencie :) Nie mogę się doczekać, aż po nią sięgnę :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli