Czy ja się zgodziłam na mieszkanie z psem???


Z całym szacunkiem dla właścicieli psów oczywiście... Szanuję, nie oceniam (no chyba, że widzę, jak pies sra na trawnik, a właściciel stoi obok i nawet nie raczy posprzątać). Ale ja osobiście psów nie znoszę. Dla mnie mają specyficzny zapach, którego nie trawię, nieważne, czy pies jest zadbany, czy nie jest. Czy pachnie, czy śmierdzi. Zresztą, tego też nie oceniam - nie mój pies, nie moja sprawa (chociaż na znęcanie się nad zwierzętami również nie jestem obojętna).

Jednak gdy wprowadza się do mieszkania, które wynajmuję, pies, a ja się o nim dowiaduję przypadkiem dopiero po tygodniu, to dla mnie to już nie jest do zaakceptowania - wybaczcie. Przedstawię pokrótce sytuację: chłopak ogląda pokój, ledwo co go zobaczył, od razu się zdecydował, nie obejrzał nawet ani kuchni, ani łazienki, nic - wszedł, okay, wyszedł. Autentycznie. No ale dobra, jego sprawa. Za dwa dni wprowadzają się nowi lokatorzy (o tym, że jest to para, dowiaduję się dzień przed od właścicielki, która mieszka na drugim końcu Polski). Okay, będzie trochę tłoczno, ale da się przeżyć (bo mieszka ze mną jeszcze jeden lokator). Jakoś dam radę, choć tłoku też nie lubię. Jednak wraz z pojawieniem się w mieszkaniu pary nowych lokatorów pojawia się też... hm... nieprzyjemny zapach to delikatnie powiedziane. Zaczyna po prostu momentami śmierdzieć, i to tak, że najlepiej byłoby przestać oddychać. Ja się głowię od kilku dni, co to za smród i skąd się bierze, wietrzę kuchnię i korytarz non stop kosztem tego, że mi zimno, a grzać przestali. Ale ten smród jest, mniejszy lub większy, najgorszy rano. A dzisiaj??? Dzisiaj mi przemyka korytarzem... pies! Mały, bo mały, pewnie bym go nawet nie zauważyła, gdybym się za siebie nie obejrzała w pewnym momencie, będąc w kuchni.... całkiem przypadkiem... Wiecie co? Ten pies nawet nie zaszczekał przez ten tydzień! Fakt, ja pracuję, w domu mnie często nie ma... ale nie wydaje się Wam to dziwne?... Bo mi bardzo... Gdybym go nie zauważyła, to pewnie dalej zastanawiałabym się, co to za smród w tym mieszkaniu się pojawił i skąd.

Ja rozumiem, są amatorzy psów, są ich przeciwnicy i są zupełnie obojętni. Ja należę chyba do tej ostatniej grupy, ale gdy pies jest w zasięgu mojego wzroku, zdecydowanie do tej drugiej. Ludzie są różni. I chociażby z tego względu, gdy mamy zamiar wprowadzić się wraz z czworonożnym przyjacielem gdzieś, gdzie już ktoś mieszka, wypadałoby zapytać z grzeczności: "Hej, ale ja mam psa, nie będzie Ci to przeszkadzać?"... A jeśli już naprawdę nie jest się na tyle bystrym, żeby o tym pomyśleć, to chociaż właścicielka powinna powiadomić swoich lokatorów o tym i zapytać o zdanie. No właśnie - ale właścicielka mieszka na drugim końcu Polski, jest tu raz na miesiąc na pół godziny i... zastanawiam się, czy ona w ogóle o tym wie...

Jestem zła. Wręcz wściekła. Bo mieszkam od tygodnia w mieszkaniu, które co chwila muszę wietrzyć, a i tak śmierdzi. To nie jest pachnący pies, on po prostu cuchnie. Drugi lokator chyba jeszcze tkwi w błogiej nieświadomości, bo dwa ostatnie tygodnie go nie było, wrócił wczoraj. Dam sobie jednak głowę uciąć, że gdy wszedł, zastanawiał się, co to za "zapach". No ja w takim mieszkaniu mieszkać nie dam rady długo... I zastanawiam się, co zrobić. Pogadać z drugą osobą, co myśli o nowej parze z psem, porozmawiać z właścicielką?... czy się wyprowadzić po prostu?... Przeprowadzek nie cierpię i... po prostu nie chcę... 

Nie jestem zawistna, nie chcę się mścić, ale ludzie czasem naprawdę mogliby się wysilić i pomyśleć o innych, chcę po prostu być traktowana fair... No ale kogo to w sumie obchodzi? Mam wrażenie, że większość i tak widzi tylko czubek własnego nosa.

7 komentarzy:

  1. Posiadam psa, a nawet dwa. Jeden mój , drugi męża. Ale mam duży dom, moje psy spędzają całe dnie na wielkim podwórzu. Ale abstahując od tego. Wynajmowałam lata temu pokój w domu, gdzie takich pokoi, a tym samym lokatorów było dużo, różnej maści, ale nie wyobrażam sobie , by ktoś tam miał zwierzaka. Właścicielka od razu jasno i klarownie wyrażała swoje zdanie na ten temat. Uważam, że skoro nie stać cię na własne M, lub chociażby na wynajem samodzielnego, i mieszkasz innymi, to trzeba mieć kulturę , by zapytać, a nahlepiej pupila nie mieć. A co , by było gdybyś miała alergię? Od takich alergii też można umrzeć. Kocham zwierzęta, ale uważam , że powinni je mieć osoby odpowiedzialne. Aha, no a skoro go nie widziałaś i cuchnie, to może mają w pokoju kuwetę (albo nie). Przerażające.

    OdpowiedzUsuń
  2. AHA i nie ma nic gorszego, jak nie sprzątanie po swoim pupilu!!!!. Gdy wynajmowałam mieszkanie w bloku, w Gdańsku wkur..... mnie gówna , pod samymi schodami wejściowymi. Masz psa, noś woreczek. Śmietników w Polsce nie brak. Ale założe się, ze robi tak 1% Polaków, a nawet mniejszy odsetek. Ja nawet zaraz na podwórku sprzątam , a mam 7 tys. m. Więc jak widzę, to zaraz nie ma odchodów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam nic przeciwko psom na podwórzu - moi rodzice mieszkający na wsi mają takiego, zresztą przez całe moje dzieciństwo był pies - ale nie w domu. Do pokoju im nie zaglądałam, ale aż się przeraziłam czytając to, co napisałaś... Co do sprzątania po swoich psach to też różne rzeczy się słyszy, niektórzy to robią, ale jak napisałaś, jest to 1% albo i mniej... W Anglii, mieszkałam więc wiem, jest tysiąc funtów kary, gdy przyłapią delikwenta na niesprzątaniu... Takie same powinny być w Polsce, może ludzie by nabrali rozumu, a tak czasem trzeba slalomem omijać te g... żeby w nie nie wejść... Masakra.

      Usuń
  3. Doskonale Cię rozumiem! Sama przez chwilę byłam zmuszona mieszkać z dziunią w złotej koronie - była wytapetowana od stóp do głów a trzymała wokół siebie taki syf, że głowa mała. Do tego trzymała psa z którym wychodziła na spacer co kilka dni na parę minut! Więc gdzie pies sobie sikał, robił inne rzeczy? Na podłodze w mieszkaniu. A jak już dziunia łaskawie czasem wytarła psią szczynę to wiadro wraz z mopem wstawiała do ciepłej łazienki w której zapachy się rozprzestrzeniały. I nie, nie wylała tej wody. Nie opłukała mopa. Po prostu stawiała tam wiadro.
    Rozumiem i współczuję, sama chyba dokonałabym mordu zbiorowego gdyby zdarzyła mi się kolejna sytuacja :/ Ale życzę cierpliwości i pozytywnego rozwiązania tej sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam nadzieję, ze ją rozwiążę, i to wkrótce.. bo qrcze... ktoś mi się wprowadził ze śmierdzącym psem, a ja mam się teraz wyprowadzić??? I nawet nie raczył poinformować, że ma psa? A właśnie, a co, gdybym miała alergię??? No szczyt bezczelności!

      Usuń
  4. No właśnie ... mogłabyś się wysilić, pomyśleć o innych i traktować ich fair, a nie tak, ja większość widzieć tylko czubek własnego nosa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wg Ciebie to ja jestem nie w porządku? O psa wypadałoby najpierw zapytać, może faktycznie któreś z lokatorów jest uczulone? A ja się o nim dowiaduję po tygodniu...

      Usuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli