[Yankee Candle] Czarny kokos



Czarny jak noc. Albo jak smoła, bo po roztopieniu tak właśnie ten wosk wygląda... jakbym paliła smołę... Na szczęście jak smoła nie pachnie, i chwała Bogu... Szczerze? Do tej pory za żadne skarby nie skojarzyłabym kokosa z kolorem czarnym, raczej z bielą. A tutaj mamy jakiś czarny kokos, który w dodatku na sucho wcale jak kokos nie pachnie. A to właśnie ze względu na kokosowy zapach zdecydowałam się go kupić - bo skoro kokos, to musi być kokosowo... A tu niespodzianka! Ech, jest ten zapach, którego oczekiwałam, ale jakoś tak mało i przytłumiony czymś innym, bardziej zdecydowanym, intensywnym... taki bardziej męski zapach, niby drzewa cedrowego - bardzo możliwe.

Ale o dziwo... bardzo mi się podoba ten zapach. Jest intensywny, więc otwórzcie okno, jeśli palicie w małych pomieszczeniach. Moim zdaniem jest idealny na chłodny wieczór, bo... rozgrzewa. Tak, on jest taki ciepły, otula, przykrywa nas swą mgiełką. Ciepło mi przy nim i dobrze - i nic, tylko teraz wciąć dobrą książkę do ręki i zaczytać się - taki właśnie wieczór z Black Coconut w tle mi się marzy.

http://www.goodies.pl/

1 komentarz:

  1. Miałam, ale nie urzekł mnie tak jak Honey Blossom :)

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli