Dotyk Crossa

Nie wiem, co mnie podkusiło, żeby sięgnąć po tę książkę. Mam jakąś awersję do literatury erotycznej, chociaż Pięćdziesiąt twarzy Grey'a jakoś przetrawiłam, tak po pewnej książce, której nawet już nie pamiętam tytułu, zniechęciłam się całkowicie... Dotyk Crossa wcisnęła mi do rąk koleżanka, mówiąc: przeczytaj! Nie było mowy, żebym jej oddała, mówiąc, że to nie dla mnie, pomyślałam więc: a co mi tam, przeczytam, chociaż spróbuję...

Zaczęłam czytać i... o litości!... kolejny Grey? Wszystko identyczne - nowa praca w nowym mieście, ideał faceta, który nie ma żadnej rysy, no po prostu kryształowy, bogaty do porzygu - jakby to powiedziała pewna znajoma... Zmienione tylko imiona bohaterów - autentycznie. Pomyślałam tylko, że kobieta nie miała pomysłu na książkę, więc skopiowała pomysł, a i tak odniosła wielki sukces... Ale czytając dalej i dalej dochodziłam do wniosku, że... ta książka nawet nie jest taka zła... Trudno tutaj nie porównywać jej do słynnej powieści E. L. James, bo tak, jest bardzo podobna, ale zarazem... jednak dużo lepsza. Główna bohaterka, Eva, nie denerwuje ciągłym rozpadaniem się na milion kawałków (chwała autorce za to, że nie uczyniła jej dziewicą), da się ją polubić, bo mimo młodego wieku przeszła wiele traumatycznych wydarzeń w przeszłości, nie leci na kasę, bo sama ją ma, mieszka ze współlokatorem, który jako jedyna postać trochę mnie denerwował i irytował, ale da się to przeżyć. Gideon nie umywa się do Greya, chociaż tak samo jest nieziemsko bogaty, ląduje w gazetach, gdy tylko podrapie się po głowie, sławny, piękny, wysportowany i w ogóle ideał jakich brak. Ale... też da się polubić, bo nie jest tak oschły, jak jego odpowiednik w tamtej serii, chociaż romantyzmu czasem więcej też by mu się przydało. Gideon to nie jest mój typ faceta, ale ja go polubiłam. Podobnie jest poraniony przez życie, jak Eva, chociaż jakaś tam wciąż, po pierwszej części, wisi nad nim tajemnica... Taki po prostu chyba zwykły facet, a cóż, nie jego wina, że posiada pół miasta.

Wiadomo, że to nie jest literatura wysokich lotów, pewnie nawet nie tych ciut niższych, ale... można się przy niej trochę zrelaksować i odmóżdżyć, a czasem, uwierzcie mi, potrzeba tego. Bo mi czasem brakuje właśnie takich książek, przy których nie musiałabym myśleć. Ta jest jedną z nich. I kolejny moim zdaniem plus: znacznie lepsze niż w Grey'u dialogi, znacznie barwniejszy język (tamta książka mnie zmęczyła swoimi do znudzenia powtórzeniami, ta nie), o wiele bardziej rozwinięta psychologia głównych bohaterów. Ta książka jest po prostu lepsza, również w tych łóżkowych opisach i scenach - jedyne, co mnie czasem irytowało, to niezbyt dobrane wulgarne czasem określenia w miejscach, gdzie one kompletnie nie pasują - ale to chyba bardziej byłaby wina tłumacza, niż autorki. W każdym razie (i nie wierzę sama, ze to piszę!) na tyle mi się ta książka podobała i na tyle odpoczęłam od niej od poważniejszych lektur, że naprawdę z chęcią przeczytałabym kolejny tom. Bo po prostu jestem ciekawa, co się dalej wydarzy.

8 komentarzy:

  1. Mimo że powieść jest lepsza od trylogii o Greyu, raczej nie przeczytam. Nigdy nie fascynowała mnie tego typu literatura.

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam i miło wspominam!
    Pozdrawiam i zapraszam :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nadal mam niechęć do tego typu literatury. może kiedyś zmienię zdanie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Coraz więcej widzę recenzji tej serii. Może się skuszę, bo od czasu do czasu chcę przeczytać książkę takiego typu, a nie wiem po co sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię erotyki, te o tematyce BDSM w szczególności (chociaż Grey to nie BDSM, ale dobra), ale nic nie przebije Kallypso Masters i jej serii Rescue Me, więc nawet nie próbuję szukać nowych wrażeń :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Gdyby ktoś się mnie zapytał, jaki jest mój największy błąd książkowy... Odpowiedziałabym, że ta książka w wersji audio. Nie wytrzymałam i oceniłam ten kawałek który przesłuchałam na 1+/10!

    Wypożyczyłam ją ostatnio i chcę zrobić drugie podejście. Może nie będzie tak tragicznie. :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba nie dla mnie. Może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przyjaciółka czyta czwarty tom i także mi wręcz wciska. Stale słyszę "czytaj, czytaj". Greya nie czytałam , więc i podobieństw nie dostrzegę.

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli