Wiosno... gdzie jesteś?...


Wiosna przyszła do nas kilka dni temu. I nie tylko data o tym świadczy, ale i piękna, słoneczna pogoda... Nie można na nią narzekać ostatnimi dniami. Wiosna w całym kraju, a ja się jednak zastanawiam, gdzie ta wiosna jest we mnie?... 

Jestem ostatnio notorycznie zmęczona. Zmęczona, śpiąca, najchętniej spałabym po 12 godzin na dobę. Często boli mnie głowa. Nie mogę sobie zorganizować czasu. Nie mam czasami siły ręką ruszyć, a co dopiero nauczyć się na zajęcia, załatwić coś na mieście, iść pobiegać. Fakt - pracuję. Drugi fakt - mam na głowie dużo: egzaminy, praca, zaliczenia, nauka... I... non stop przysypiam, nie mam na nic siły... Wiosenne przesilenie? Brakuje mi ruchu, słońca, świeżego powietrza?... Sama już nie wiem, czego. Chcę poczuć wiosnę również w sobie, nie tylko za oknem, ale jakoś ta wiosna nie chce do mnie przyjść i omija mnie z daleka...

Dlatego chyba będę musiała wyjść jej naprzeciw. Niedługo zacznie się kwiecień, święta wielkanocne zbliżają się wielkimi krokami, a ja zimą jakoś naprawdę mniej się ruszałam. Nie biegałam praktycznie w ogóle. Dlatego postanowiłam się zmobilizować i jednak wyjść... może właśnie tego mi brakuje?... Dotlenienia się?... Postanowiłam również postawić na warzywa i to, co zdrowe. Przede wszystkim zielone warzywa. Zaczyna się wiosna, będzie ich teraz coraz więcej, będą coraz lepsze, nie to co papierowe pomidory zimą z marketu. Postawiłam na naturalne jedzenie, a przede wszystkim takie, gdzie wiem, co wsadzam do paszczy. Od jakiegoś czasu sama piekę chleb, zdrowy, na zakwasie. Nie ma co go porównywać do dmuchanych bułek pełnych cukru i bóg wie czego jeszcze. Zaczęłam po prostu bardziej zwracać uwagę na to co jem, bo jak wiadomo, jesteśmy tym, co jemy.

Może to mi pozwoli jakoś tą wiosnę do mnie przywołać?... Pokonać zmęczenie i senność wiosennego przesilenia? Macie jakieś swoje sposoby, jak tego intruza pokonać i znowu mieć więcej energii?...

Ostatnio mi gdzieś w głowie gra ta piosenka, również idealna do tego, żeby odczarować i wygonić gdzieś daleko tą złą, zimową aurę (tylko że jak na razie nie bardzo działa, ale i tak ją lubię):


1 komentarz:

  1. Nie przejmuj się, to minie ;) Ja tak miałam kilkanaście dni temu, normalnie kilka dni, kiedy chodziłam jak zombie - praca, dom --> łóżko i na nic nie miałam siły. Ale jakoś się zmotywowałam i krok po kroczku - troszkę podziubałam w ogrodzie, innego dnia jakieś okno umyłam - ważne jest tylko, żeby nie robić wszystkiego naraz, bo wtedy wszystkie siły i chęci odpływają w siną dal... Trzymam za Ciebie kciuki:D

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli