Wielbiciel

Ostatnio miałam tak wielką ochotę na jakąś powieść obyczajową lub kryminał, że pobiegłam do biblioteki tylko po to, jakby nic innego się nie liczyło - taką miałam potrzebę oddechu choć na chwilę od podręczników i innych cudów. Ostatnio potrzebuję właśnie takiego resetu, odpoczynku, trochę mniej stresu... Zdecydowanie za dużo mam na głowie i nie wiem na dodatek, co będzie jutro... 

Charlotte Link miałam już okazję poznać wcześniej, choć tylko raz, ale na pewno było to spotkanie udane. Zgarnęłam więc z półki Wielbiciela, gdy tylko go zobaczyłam, bo znana autorka na pewno mnie nie zawiedzie. I nie zawiodła. Moja przygoda z Charlotte Link co prawda dopiero się zaczęła, ale już wiem, że będę do niej wracała wtedy, kiedy będę miała taką możliwość. Wielbiciel również mnie nie zawiódł, chociaż na pierwszy rzut oka lektura wydaje się być taka sobie, na pewno nie jakaś nadzwyczajna... Zaczyna się co prawda groźnie, ale potem akcja trochę się uspokaja, bo poznajemy główną bohaterkę, Leonę, której życie w jednej chwili się wali. Mąż zostawia ją dla innej kobiety, sama chwilę wcześniej jest świadkiem samobójstwa kobiety, która dosłownie tuż pod jej stopami ląduje, rzucając się z okna... Tak właśnie poznaje Roberta, który... no właśnie, który zastanawia czytelnika od samego początku, bo chociaż nic na to tak naprawdę nie wskazuje, to jednak coś z nim jest nie tak... czuć to w powietrzu. Wisi taka tajemnica, ale do pewnego momentu sami nie wiemy, skąd się ona bierze. To się oczywiście wyjaśnia, im dalej brniemy w fabułę, jednak jest to duży plus dla autorki, że taką atmosferę potrafi stworzyć i w ten sposób naprawdę zaciekawić czytelnika.

Bardzo przyjemnie się tę książkę czyta. Takiego kryminału na chwilę obecną potrzebowałam, właśnie czegoś takiego, co mi pozwoli oderwać się od tej brutalnej codzienności... I ta książka spełniła swoją funkcję doskonale. Jest ciekawa, momentami nie można się od niej oderwać, akcja jest czasami wartka, czasami spokojna, przyśpiesza jednak w odpowiednich momentach, więc na nudę nie ma tu szans. A w związku z tym czyta się bardzo dobrze i przede wszystkim bardzo szybko. A ja naprawdę czasem potrzebuję czegoś takiego jak Charlotte Link właśnie (a potem śnią mi się po nocach koszmary i mam wybujałą wyobraźnię gdy wracam późnym wieczorem z pracy...). Polecam tę autorkę i jej powieści, naprawdę przyjemnie spędza się z nimi czas.

10 komentarzy:

  1. Chyba muszę zrobić do niej drugie podejście! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Do tej pory miałam okazje czytać "Drugie dziecko" Charlotte Link i byłam zadowolona z tej lektury :) Pozycja idealna na odstresowanie właśnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba kiedyś muszę powiększyć swoją biblioteczkę o ''Wielbiciela'' :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie słyszałam wcześniej o tej książce autorki, muszę się za nią rozejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytam kryminałów, więc książka nie znajdzie się na mojej liście :)

    OdpowiedzUsuń
  6. O tej autorce czyta lam wiele pochlebnego, mam jej jedną książkę w domowej biblioteczce, ale nie wiem kiedy przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo lubię powieści Link i choć widać w nich pewien schemat, jeszcze nigdy lektura mnie nie rozczarowała. "Wielbiciela" akurat nie czytałam, ale z pewnością to zrobię.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kryminały to nie moja bajka, choć z przyjemnością czytałam Twoją recenzje.

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja kryminały polubiłam, a twórczość autorki od dawna mam w planach, dlatego jest to lektura dla mnie idealna!

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli