Nowy miesiąc, pierwszy marca i święto...


Czas leci nieubłaganie, ale nie będę po raz kolejny się nad tym rozwodzić, bo nic z tym nie zrobię - ani doby nie rozciągnę na własne widzimisię, ani nie sprawię, że ten czas będzie jednak biegł wolniej. Cieszy mnie jednak to, że już jest marzec, a marzec to miesiąc wiosny, lekki wiosenny wiaterek zresztą już dzisiaj czuć. Strasznie mi już brakuje ciepła, większej ilości światła, dłuższych dni. Strasznie. Bo w zimie mam mało energii, jestem ospała i nic mi się nie chce. Więc wchodzę w ten miesiąc z nadzieją na to, że to się w końcu zmieni.

Ale ale... W marzec kolejny rok z rzędu wchodzimy świętem narodowym, młodym, bo młodym, niewolnym od pracy, ale jednak świętem. Ktoś wie, jakim?... Bo wiecie, byłam niezmiernie zaskoczona, słysząc i wczoraj, i dzisiaj nieustannie pojawiające się pytanie: Po co te flagi narodowe dzisiaj?... Warszawa wywiesiła flagi, ale po co - to wie już niewielki procent jej mieszkańców. Zastanawiam się, jak to jest z innymi... Nie zadziwia mnie fakt, że ludzie nie wiedzą, co to za święto dzisiaj, zadziwia mnie to, że siedząc wczoraj i dzisiaj na uczelni, w Instytucie Historycznym na zajęciach, słyszałam non stop pytania o dzisiejszy dzień... Wśród historyków!... Pomijając już fakt, że z mojej grupy nie wiedział nikt :-)


Dzisiaj Narodowy Dzień Pamięci "Żołnierzy Wyklętych". Święto młode, bo uchwalone dopiero w 2011 roku. I ta historia XX wieku też cieszy się już nie tak wielkim zainteresowaniem, a szkoda, bo osobiście uważam, że należy się im pamięć jak najbardziej. Chociaż samo określenie "żołnierze wyklęci" wcale nie powstało tak dawno, bo pierwszy raz użyto go w 1993 roku w tytule wystawy poświęconej antykomunistycznemu podziemiu zbrojnemu po 1944 r. Był to ruch sprzeciwiający się sowietyzacji Polski i podporządkowaniu jej ZSRR, toczący walkę z ich służbami; często nazywani również niezłomnymi czy żołnierzami drugiej konspiracji
A dlaczego pierwszy marca?... Tego właśnie dnia w 1951 roku wykonano wyrok śmierci na kierownictwie IV Komendy Zrzeszenia "Wolność i Niepodległość" - organizacji antykomunistycznej, założonej w 1945 roku, której ideą było uniezależnienie się od Związku Radzieckiego.

Warto pamiętać o tym święcie narodowym. Tym bardziej, że na pewno większość z nas zna nazwisko rotmistrza Pileckiego, Jana Rzepeckiego czy generała Fieldorfa "Nila". Tych nazwisk jednak było o wiele więcej, liczbę członków organizacji konspiracyjnych szacuje się na ok. 120-180 tys. osób. Ostatni z nich zginął 18 lat po wojnie, w 1963 roku.



2 komentarze:

  1. U mnie w mieście w autobusach i na słupach były swego czasu rozwieszane plakaty przybliżające żołnierzy wyklętych. Gdy czytałam o nich czułam żal i bezsilny gniew na to co się wydarzyło.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tą część historii też trzeba znać i warto ją promować, ale nie dziw sie za bardzo, że mało osób wie, że akurat dziś jest święto Żołnierzy Wyklętych, cztery lata to bardzo mało, żeby wszyscy się zainteresowali.

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli