[Yankee Candle] Zapach dziecięcych marzeń

Wolny od pracy dzień. Relaks, mimo że powinnam siedzieć nad książkami i się uczyć. Jednak w rękach książka zupełnie niezwiązana z nauką jakąkolwiek, bo mój ukochany Musso... Brakuje jeszcze tylko ciepłego, delikatnego zapachu, który mnie jeszcze bardziej otuli. No i padło na... dziecięce marzenia.


Dużo słyszałam o tym wosku, dużo dobrego, ale i trochę złego. To jest ponoć jeden z tych zapachów, które się kocha albo nienawidzi. Kolor ma bardzo ładny, choć na zdjęciach tego nie widać. Zamawiałam go jednak przez internet, więc nie bardzo wiedziałam, czego się spodziewać... Dobre opinie jednak przeważyły, na kwiaty akurat nie miałam ochoty, na żadne owocowe zapachy też, więc zapaliłam A Child's Wish. I... zakochałam się w nim! Ten zapach jest cudowny. Nie narzuca się, jest delikatny, nie dusi, nie jest zbyt nachalny. Jest po prostu idealny. Pierwsze co pomyślałam, to że gdyby były na rynku identyczne perfumy, kupiłabym je. Potem sobie przypomniałam, że bardzo podobne mam. Nie wiem, jak pachnie bursztyn czy górska lilia (takie zapachy niby obiecuje nam producent tego wosku), jakieś kwiaty na pewno czuć, ja tam jeszcze czuję zapach melona albo zieloną herbatę... Szczerze mówiąc trudno mi jest określić, co naprawdę tam czuć, ale dziecięce marzenia są słodkie, ale nie za słodkie, nie mdlą, są delikatne, niezbyt intensywne, idealne do małych pomieszczeń czy pokoików... I to jest pierwszy mój wosk, o którym pomyślałam, że bez wahania kupiłabym o tym zapachu większą świecę... I chyba jak na razie mój ulubiony number one. Dodawałam do kominka i dodawałam, dopóki tealight się nie wypalił i nawet nie zauważyłam, jak wypaliłam ponad połowę. Bo jest po prostu świetny i muszę zainwestować w więcej albo większą świeczkę - koniecznie.


http://www.goodies.pl/

2 komentarze:

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli