[Yankee Candle] Pink Sands

To jest jeden z tych trzech pierwszych wosków, które kupiłam jakiś czas temu. Na pierwszy ogień poszły skrzydła anioła, teraz różowe piaski, co będzie trzecie? Tego na razie Wam nie zdradzę, a jak pachnie - tego sama jeszcze nie wiem :-) Dziś jednak, już grubo po świętach, poczułam ochotę na odpalenie czegoś, co mnie znowu otuli i będzie przyjemne dla nosa, a i o świętach trochę mi przypomni... Tak tak, dobrze czytacie, niby Pink Sands to piaski, więc powinny przypominać jakąś plażę, egzotyczne miejsca, wakacje... Nic bardziej mylnego, przynajmniej jeśli o mnie chodzi.


Jak więc pachną różowe piaski? Ten zapach absolutnie nie przypomina mi żadnej plaży i żadnych wakacji. A wręcz przeciwnie, moim zdaniem jest idealny do tego właśnie, aby się nim otulić w deszczowy lub mroźny dzień. Idealny na czas po świętach. Dlaczego? Bo przede wszystkim czuć w nim moją ukochaną wanilię, a moim zdaniem nie ma nic lepszego, żeby się "ogrzać", niż zapach wanilii. Ale nie jest ona tak wyraźnie wyczuwalna jak w Angel's Wings. Tutaj czuć coś jeszcze, na pierwszy rzut wyłonił mi się taki słodki zapach wanilii, ale i takich delikatnych męskich perfum... Gdzieś tam czuć też egzotyczne słodkie kwiaty... I różowy piasek właśnie taki jest - słodki, ale nie mdli, delikatny, ale dość zdecydowany... I jest... piękny. Nie pobije anielskich skrzydeł, ale i tak ma u mnie mnóstwo plusów - to jest właśnie zapach, jakiego potrzebowałam właśnie w chwili, w której go zapaliłam. I zapalę go jeszcze nie raz.

http://www.goodies.pl/

1 komentarz:

  1. Ten zapach chyba nie dla mnie, ponieważ nie przepadam za wanilią :)

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli