Kobiety wokół Stalina. Kochanki i katorżniczki

Elwira Watała jest dla mnie zupełnie nową autorką. Nie znałam jej wcześniej, nie czytałam jej książek, chociaż ma ich na swoim koncie już sporo. Słyszałam oczywiście o słynnej Córce Stalina, o której było dość głośno jakiś czas temu, jednak sama lektura jej jeszcze przede mną. Na Kobiety wokół Stalina zwróciłam jednak uwagę przede wszystkim dlatego, że książka była w promocji jako e-book, a że wszystko, co z historią Rosji związane, zawsze mnie interesowało, nie mogłam przepuścić takiej okazji...

Książka ta to głównie biografie kobiet. Kobiet, które bezpośrednio bądź pośrednio były związane ze Stalinem. I aż trudno uwierzyć, że była ich wręcz niezliczona ilość - głównie tych, które miały bezpośredni z nim kontakt, zarówno żon, jak i kochanek - tych drugich znacznie więcej. Nie mówiąc już o tym, że mieć kochankę i obnosić się z nią było w modzie - ze Stalina brali przykład jego najbliżsi - i nie tylko - współpracownicy. Żony kremlowskich przywódców i prominentów, córki, kochanki - o tym opowiada pierwsza część książki... Kobiety takie mogły liczyć nie tylko na przychylność ze strony radzieckiej władzy, ale i na inne przywileje, czysto materialne, jak na przykład luksusowe mieszkania zamiast życia w komunałce. Jak się jednak okazuje, często nie było im to dane na zawsze. Wraz z utratą zaufania przez Stalina do swoich towarzyszy i pracowników traciły i ich kremlowskie żony. Na początku pożądane, podziwiane, z dnia na dzień traciły to wszystko, by stać się ofiarami czystek tylko dlatego, że ich mężowie zostali uznani za wrogów ludu. To była największa i często jedyna wina tych kobiet, a Stalin nie miał skrupułów do tego, żeby wtrącić do więzienia swoją dawną faworytę czy towarzyszkę. Były prześladowane, torturowane w straszny sposób, aby wymusić zeznania - kobiety takie często przyznawały się do czegoś, co nie było prawdą tylko dlatego, żeby skończyły się te makabryczne tortury. Zawsze kończyło się to jednakowo - aresztowaniem i albo śmiercią w więziennych celach, albo rozstrzelaniem. O tym mówi druga część książki. 
O tym, jak wymuszano na ludziach zeznania, może świadczyć pewne autentyczne wydarzenie. Stalin zgubił swoją fajkę. Po kilku dniach Beria dzwoni do Stalina i pyta: "Czy znaleźliście fajkę, towarzyszu Stalin?". "Tak - odpowiada Stalin - znalazłem ją pod kanapą". "To niemożliwe! - krzyczy Beria. - Trzy osoby przyznały się do jej kradzieży!"
Trzecia - ostatnia - opowiada o życiu w radzieckich łagrach - zaczęto tam wysyłać ludzi jako niewolników do pracy, brakowało siły roboczej, a SWE (ludzie uznani jako 'społecznie szkodliwy element') byli idealnymi kandydatami do tego. Skazywano na kilka lub kilkanaście lat, a często takie kary potem przedłużano - umierała cała masa ludzi, szczególnie kobiet, nieprzyzwyczajonych do ciężkiej, katorżniczej pracy, w skrajnych temperaturach: 40-stopniowych upałach latem i 50-stopniowych mrozach zimą... Ogromna liczba skazanych nie doczekała uwolnienia.
Zinaida Usowa nie należała do żon kremlowskiej elity. Nawet nie mieszkała w Moskwie. Przypadkowo trafiła do jednego z elitarnych obozów. Tu znajdują się żony wyższych dygnitarzy partyjnych, ogłoszonych zdrajcami i rozstrzelanych na fali wielkiej czystki. Obozem kierował bardzo rozsądny i uczciwy człowiek. Komendant był ludzki. Nie wyznaczał katorżniczkom ciężkiej pracy, nie morzył głodem. Usowa pracowała chętnie, bowiem wiedziała, że niedługo skończy się termin jej zsyłki i powróci do domu. Niestety, na krótko przed końcem zesłania, została zawiadomiona, iż przedłużono jej termin jeszcze o pięć lat. Nie wytrzymała biedaczka napięcia - zmarła na atak serca.
Ludzie muszą mieć nadzieję. Bez nadziei umierają. Ludzie zniosą każde warunki obozowe, jeśli przyświeca im myśl, że wkrótce zostaną zwolnieni. Ludzie umierają, gdy im się tę nadzieję odbiera.
Nie wiem, który z nich był gorszy - Stalin czy Hitler... Obaj niczym diabły w ludzkiej skórze... Chociaż ten pierwszy jest tu przedstawiany jako jeden z najgorszych ludzi, to jednak ta książka to niekiedy taka skrajność, bo autorka mówi również o tych dobrych stronach dziadka Stalina, czczonego czasem niczym bóstwo... Jest ich jednak tak mało, że można je zliczyć na palcach u rąk. Sporadycznie, ale ułaskawiał, nie wahał się jednak również przed tym, aby wtrącać do więzień i skazywać na rozstrzelanie członków swojej rodziny i najbliższych przyjaciół...

To prawdopodobnie dla wielu będzie książka, którą trzeba chłonąć powoli, czytać od czasu do czasu, po małym fragmencie, zatrzymywać się co jakiś czas, przemyśleć to, co się przed chwilą przeczytało, ochłonąć i potem dopiero wracać... Ja jednak ją przeczytałam dość szybko... dlaczego? Bo wciągnęła mnie, i to bardzo. Bo ukazuje Stalina w dwóch różnych światłach: jako potwora, ale i takiego dobrego dziadka, który bardzo kochał swoje wnuki i potrafił je rozpieszczać. Zresztą w otoczeniu Stalina takich ludzi jemu podobnych, o kilku twarzach, było wielu... Przerażające to, ale prawdziwe.
Można podsumować, jakimi cechami wyróżnia się kobieta powracająca z łagru. Po pierwsze, emocjonalną oschłością - taka kobieta nie potrafi wyrazić swych uczuć. Po drugie, ma nieprzyzwoite nawyki związane z jedzeniem - je bardzo dużo, jakby nie mogła się nasycić i gromadzi jedzenie gdzie się da, suszy suchary. Po trzecie, zupełnie nie radzi sobie z problemami życia codziennego, nie umie rozmawiać z ludźmi, załatwić nawet najprostszej sprawy w urzędzie. Po czwarte, nie interesują jej ani książki, ani muzyka, chyba że marszowa. Po piąte, jest bardzo powściągliwa seksualnie, oschła. Po szóste, rzecz najważniejsza - taka kobieta nie umie płakać, nie wzrusza się niczym. Łzy - to ulga. Łzy oczyszczają organizm nie gorzej od soku z ananasa. Lecz ile jeszcze lat, ile pokoleń katorżniczek musi minąć, zanim te kobiety nauczą się płakać?

4 komentarze:

  1. Bardzo ciekawa propozycja, chętnie się w nią zagłębię. Już sama recenzja mnie poruszyła, więc książkę na pewno będę mieć na uwadze!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa pozycja. Intrygująca i wstrząsająca, trzeba przeczytać

    OdpowiedzUsuń
  3. zaciekawiłaś mnie, poszukam jej na półkach

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli